Psycholog na igrzyskach

2021-08-02 10:00:00 (ost. akt: 2021-08-02 11:55:40)

Autor zdjęcia: archiwum domowe

PROSTO Z JAPONII\\\ Każdy dzień zgrupowania przedolimpijskiego w Zao Bodaria zaczynał się od... plucia! Przed śniadaniem szliśmy do sali konferencyjnej zmienionej w laboratorium, gdzie byliśmy poddawani obowiązkowemu testowi antycovidowemu.
Codzienny poranny rytuał badania śliny wiązał się z niewidoczną psychologiczną presją, był codziennym zagrożeniem, bo test mógł okazać się pozytywny lub nieokreślony, co oznaczało konieczność powtórnego pełnego testu przeprowadzonego na terenie specjalistycznego laboratorium oraz kilkugodzinną kwarantannę w trakcie oczekiwania na wynik.
O ile w trakcie obozu mogłoby stanowić to pewną niedogodność w realizacji programu treningowego, o tyle w dniu startu może wykluczyć zawodnika z rywalizacji! Dlatego każdego ranka ten „rytuał plucia” uświadamiał nam zagrożenie, którego nie było nigdy wcześniej w trakcie Igrzysk. Pierwszą „ofiarą” procedury testowej stała się olsztynianka Aleksandra Kowalczuk z taekwondo, która nie mogła wylecieć do Tokio w zaplanowanym terminie ze względu na pozytywny wynik testu i konieczność krótkotrwałej kwarantanny oraz oczekiwania na wynik dodatkowego testu. Kto wie, czy ta dodatkowa porcja stresu przed wylotem, a następnie dotarcie z opóźnieniem do wioski olimpijskiej i zbyt krótki okres adaptacji przed walką, nie kosztowały ją medalu...

Cały tekst przeczytasz w poniedziałkowej Gazecie Olsztyńskiej