Mistrzostwa Polski w Ameryce
2025-02-13 12:00:00(ost. akt: 2025-02-13 09:16:17)
BOJERY\\\ W niedzielę ze Stanów Zjednoczonych powrócili Polacy, którzy rywalizowali w mistrzostwach świata i Pucharze Ameryki Północnej. Wśród nich m.in. byli olsztynianie Karol Jabłoński i Michał Burczyński, który bronił mistrzowskiego tytułu.
O mistrzostwach świata już informowaliśmy, przypomnijmy więc tylko, że tym razem bezkonkurencyjny był Amerykanin Matt Struble, jednak pozostałe dwa miejsca na podium zajęli Łukasz Zakrzewski oraz Robert Graczyk z Mikołajek. Na tym nie koniec, bo czwarty był obrońca mistrzowskiego tytułu Michał Burczyński, piąty Tomasz Zakrzewski, a dziesiąty Karol Jabłoński
Mimo miejsca tuż za podium Burczyński jest ze swego startu zadowolony.
- Jestem wręcz zaskoczony, że znalazłem się tak wysoko w końcowej klasyfikacji mistrzostw, bo ja - w odróżnieniu od moich krajowych rywali - przed wylotem do USA nie spędziłem nawet jednego dnia na lodzie.
Mimo miejsca tuż za podium Burczyński jest ze swego startu zadowolony.
- Jestem wręcz zaskoczony, że znalazłem się tak wysoko w końcowej klasyfikacji mistrzostw, bo ja - w odróżnieniu od moich krajowych rywali - przed wylotem do USA nie spędziłem nawet jednego dnia na lodzie.
A koledzy w tym czasie trenowali w Szwecji, Finlandii i Czechach. Na dodatek zdecydowałem się na start na sprzęcie, który pożyczyłem od drugoligowego zawodnika amerykańskiego. Dzięki temu sporo zaoszczędziłem, bowiem można powiedzieć, że na mistrzostwa świata poleciałem jedynie z torbą, a koszt transportu lotniczego mojego sprzętu wyniósłby około czterech tysięcy euro. Spory wydatek, zwłaszcza, że od kilku już lat nie możemy liczyć na żadne dofinansowanie z naszego związku. Mimo tego miałem szansę, by powalczyć o podium, jednak szczerze muszę przyznać, że trochę mi szybkości brakowało. Cieszę się jednak, że wziąłem udział w mistrzostwach, bo trochę sobie fajnie na bojerze polatałem. A jednocześnie wśród rywali było m.in. sześciu mistrzów świata z ostatnich dziesięciu lat - przyznaje Burczyński, który w ubiegłym roku był najlepszy i w mistrzostwach świata, i w mistrzostwach Europy. - Biorąc pod uwagę tamte wyniki, to czwarte miejsce może wydawać się słabe, jednak w okolicznościach, o których już wspomniałem, na więcej nie było mnie stać - ocenia reprezentant AZS UWM Olsztyn, czterokrotny mistrz świata. - Na dodatek trzy miesiące temu zostałem ojcem, co bez wątpienia też wpłynęło na zmianę tegorocznych priorytetów - kończy Burczyński.
Ze swojego startu jest też zadowolony Jabłoński, który w sierpniu skończy, uwaga, 63 lata! - Cieszę się, że mimo mojego wieku wciąż jestem w stanie powalczyć jak równy z równym z najlepszymi. Mistrzostwa zorganizowano na krótkiej trasie i przy silnym wietrze. Nie były to więc moje ulubione warunki, bo zbyt wolno biegam na starcie, a przy krótkiej trasie nie miałem możliwości odrobienia strat - wyjaśnia 12-krotny mistrz świata.
Ze swojego startu jest też zadowolony Jabłoński, który w sierpniu skończy, uwaga, 63 lata! - Cieszę się, że mimo mojego wieku wciąż jestem w stanie powalczyć jak równy z równym z najlepszymi. Mistrzostwa zorganizowano na krótkiej trasie i przy silnym wietrze. Nie były to więc moje ulubione warunki, bo zbyt wolno biegam na starcie, a przy krótkiej trasie nie miałem możliwości odrobienia strat - wyjaśnia 12-krotny mistrz świata.
- Mimo wszystko stać było mnie na trochę więcej, zwłaszcza w mistrzostwach Ameryki Północnej, w których trzy ostatnie wyścigi prowadziłem, jednak albo mi zabrakło odrobiny szczęścia, albo rywale je mieli, więc zająłem trzecie, drugie i ósme miejsce.
W efekcie w klasyfikacji generalnej byłem czwarty, z taką samą liczbą punktów co Łukasz Zakrzewski. W tej sytuacji o kolejności decyduje ostatni wyścig, w którym Łukasz być czwarty. Generalnie te zawody były przeprowadzone w bardziej odpowiadających mi warunkach, bo przy mniejszym wietrze i jednocześnie trochę dłuższej trasie - wylicza Karol Jabłoński, który wygrał rywalizację wśród mastersów, czyli bojerowców po sześćdziesiątce. - Żartobliwie mówiąc, można stwierdzić, że w Stanach Zjednoczonych odbyły się międzynarodowe mistrzostwa Polski, bo w czołowej dziesiątce mistrzostw świata było pięciu Polaków, a w mistrzostwach Ameryki Północnej aż sześciu.
Puchar Ameryki wygrał jednak Amerykanin Matt Struble, lecz sześć kolejnych miejsc rozdzielili między siebie Polacy. Drugi był Graczyk, a na najniższym stopniu podium stanął Łukasz Zakrzewski. Jabłoński był czwarty, a Burczyński szósty, chociaż zaczął rywalizację od zwycięstwa. W sumie rozegrano siedem wyścigów.
Co ciekawe sprzęt Karola Jabłońskiego został za oceanem i do Polski już nie wróci! - Transport staje się coraz bardziej trudny i ekstremalnie drogi, dlatego do kraju wróciłem jedynie z kilkoma płozami, bo mam nadzieję, że jeśli zdrowie mi dopisze, to jeszcze na jakieś mistrzostwa do Stanów polecę - wyjaśnia Karol Jabłoński.
Obaj Polacy myślą już o mistrzostwach Europy, których już niedługo gospodarzem będzie Finlandia, a Burczyński wystąpi w nich jako obrońca mistrzowskiego tytułu. Jabłoński liczy, że podczas najbliższego weekendu uda mu się gdzieś, na przykład w pobliżu Mikołajek, potrenować
ARTUR DRYHYNYCZ
PUCHAR AMERYKI
1. Matt Struble: 12 - 2, 5, 2, 1, 1, 1, (10)
2. Robert Graczyk: 20 - 4, 2, (6), 3, 6, 4, 1
3. Łukasz Zakrzewski: 25 - 6, 3, 1, 4, (12), 7, 4
4. Karol Jabłoński: 25 - 8, 1, 3, (10), 3, 2, 8
5. Maciej Żarnowski: 26 - (7), 7, 4, 5, 4, 3, 3
6. Michał Burczyński: 34 - 1, 8, 7, (14), 5, 8, 5
7. Tomasz Zakrzewski: 42 - 9, 10, 8, 2, (15), 11, 2
* W nawiasach są najsłabsze wyniki, które nie liczą się w końcowej klasyfikacji
W efekcie w klasyfikacji generalnej byłem czwarty, z taką samą liczbą punktów co Łukasz Zakrzewski. W tej sytuacji o kolejności decyduje ostatni wyścig, w którym Łukasz być czwarty. Generalnie te zawody były przeprowadzone w bardziej odpowiadających mi warunkach, bo przy mniejszym wietrze i jednocześnie trochę dłuższej trasie - wylicza Karol Jabłoński, który wygrał rywalizację wśród mastersów, czyli bojerowców po sześćdziesiątce. - Żartobliwie mówiąc, można stwierdzić, że w Stanach Zjednoczonych odbyły się międzynarodowe mistrzostwa Polski, bo w czołowej dziesiątce mistrzostw świata było pięciu Polaków, a w mistrzostwach Ameryki Północnej aż sześciu.
Puchar Ameryki wygrał jednak Amerykanin Matt Struble, lecz sześć kolejnych miejsc rozdzielili między siebie Polacy. Drugi był Graczyk, a na najniższym stopniu podium stanął Łukasz Zakrzewski. Jabłoński był czwarty, a Burczyński szósty, chociaż zaczął rywalizację od zwycięstwa. W sumie rozegrano siedem wyścigów.
Co ciekawe sprzęt Karola Jabłońskiego został za oceanem i do Polski już nie wróci! - Transport staje się coraz bardziej trudny i ekstremalnie drogi, dlatego do kraju wróciłem jedynie z kilkoma płozami, bo mam nadzieję, że jeśli zdrowie mi dopisze, to jeszcze na jakieś mistrzostwa do Stanów polecę - wyjaśnia Karol Jabłoński.
Obaj Polacy myślą już o mistrzostwach Europy, których już niedługo gospodarzem będzie Finlandia, a Burczyński wystąpi w nich jako obrońca mistrzowskiego tytułu. Jabłoński liczy, że podczas najbliższego weekendu uda mu się gdzieś, na przykład w pobliżu Mikołajek, potrenować
ARTUR DRYHYNYCZ
PUCHAR AMERYKI
1. Matt Struble: 12 - 2, 5, 2, 1, 1, 1, (10)
2. Robert Graczyk: 20 - 4, 2, (6), 3, 6, 4, 1
3. Łukasz Zakrzewski: 25 - 6, 3, 1, 4, (12), 7, 4
4. Karol Jabłoński: 25 - 8, 1, 3, (10), 3, 2, 8
5. Maciej Żarnowski: 26 - (7), 7, 4, 5, 4, 3, 3
6. Michał Burczyński: 34 - 1, 8, 7, (14), 5, 8, 5
7. Tomasz Zakrzewski: 42 - 9, 10, 8, 2, (15), 11, 2
* W nawiasach są najsłabsze wyniki, które nie liczą się w końcowej klasyfikacji
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez