Strategia „przejadania pieniędzy”?

2021-05-25 13:03:12 (ost. akt: 2021-05-24 13:13:22)

Autor zdjęcia: arch. Mirek Lubas

Chciałbym, by wszyscy zajmujący się piłką nożną w tym mieście mogli pracować i działać na podobnych zasadach.W Giżyckiej piłce wszystko obecnie jest ułożone pod trzecią ligę kosztem dzieci i młodzieży – twierdzi Mirosław Lubas, trener i działacz sportowy.
Rozmawiamy z Mirosławem Lubasem, absolwentem AWF w Gdańsku, nauczycielem w szkole Mistrzostwa Sportowego, menadżerem sportu, licencjonowanym trenerem drużyn piłkarskich z regionu i kadry wojewódzkiej, koordynatorem w Stomilu Olsztyn, założycielem Mazurskiej Akademii Piłkarskiej Mazuria w Giżycku.

– Jest Pan w konflikcie z GKS Mamry?
– Od początku powstania Mazurii. Zabrałem im część tortu, jaki mieli wyłącznie dla siebie. Bez względu na efekty szkoleniowe, dzieci grały w klubie, bo był jedyny w mieście. Teraz mają wybór. Konkurencja dobrze wpływa na rozwój obu klubów. To jest naturalne.

– By pozyskać z miasta fundusze na sport wszystkie kluby startowały w konkursie grantowym, również Mazuria. Dotacja celowa dla GKS Mamry to dobre rozwiązanie?
– Ogólnie dotacja jest odpowiednim sposobem wsparcia funkcjonowania klubów sportowych w mieście. Ale zasady jej przyznania są niesprawiedliwe. W poprzednich latach dotacje nie były przyznawane, bo nie było takiej potrzeby. Duże środki finansowe na GKS Mamry przechodziły przez MOSiR Giżycko, który pokrywał wszystkie koszty klubu i zatrudniał koordynatora sportowego, który tak naprawdę pilnował interesu klubu. Jego roczne wynagrodzenie przewyższało środki, jakie otrzymywał nasz klub szkolący setkę dzieci. Trenerzy zatrudnieni przez MOSiR, tak naprawdę pracowali w GKS Mamry Giżycko. Rodzice płacili składki na klub, a te koszty pokrywał też MOSiR. Treningi też się pokrywały. Trwało to wiele lat i nie było kontrolowane. Było wygodnie. Sytuacja zmieniła się w tym roku. Mamry mają duże szanse na awans do trzeciej ligi. Muszą mieć zabezpieczone między innymi środki na funkcjonowanie. Ponad półmilionowa dotacja to gwarantuje.

– Wydaje się to sensowne...
– Tak. Zgadzamy się z tą decyzją. Jednak uważamy, że dotacja powinna być przyznana obu klubom oczywiście w określonej proporcji. Gdyby w mieście funkcjonowały inne kluby, to dotację powinny dostać wszystkie w zależności od klasy rozgrywek czy innych kryteriów.

– Ale dotację na piłkę nożną dostał tylko jeden klub i wam się to nie spodobało...
– I nadal się nie podoba. W mediach społecznościowych przedstawiłem część realii, jak wygląda piłka w naszym mieście, jak to wszystko funkcjonuje i co o tym sądzę. Zarzuca się mi, że chcę skłócić środowisko piłkarskie. Pytam kogo? W strukturach Gola i Mamr są praktycznie ci sami trenerzy. Prezes Gola jest trenerem w Mamrach Giżycko. Jest grupa ludzi zatrudniona w Mamrach, Golu, a wcześniej w MOSiRze. Wszyscy grają do jednej bramki. Nasz klub jest poza tym schematem. Mamy swoich trenerów, którzy nie są w żaden sposób związani z tymi podmiotami.

– Akademia Piłkarska Mazuria jest prywatną szkółką piłkarską, podobnie jak Szkółka Piłkarska GOL?
– Nie! Każdy tak to odbiera, bo odkąd powstał nasz klub, taka jest w mieście narracja. Stowarzyszenie Mazurska Akademia Sportowa jest takim samym stowarzyszeniem jak GKS Mamry Giżycko. Posiadająca zarząd, prezesa, trenerów, KRS. Nasza historia jest po prostu krótsza. Oba podmioty działają na identycznych zasadach.

– Ale drużyny seniorskiej nie macie?
– Nie. W chwili obecnej nie posiadamy drużyny seniorskiej. Najstarszą naszą grupą jest młodzik, która występuje w ekstraklasie w najwyższej grupie rozgrywkowej. Są to dzieci w wieku 12 lat.

– Jakie macie sukcesy?
– Dla mnie wykładnikiem pracy jest to, ilu zawodników trafia do kadry wojewódzkiej. W każdym roczniku mamy dzieci, które grają w kadrze wojewódzkiej. To setki wyszkolonych młodych piłkarzy. Setki dzieci przeszły przez nasz klub, myślę że łącznie to około 250 dzieci przez 10 lat. Część z nich gra już teraz w klubach piłkarskich na terenie kraju. Nawet nasi podopieczni, którzy przeszli do GKS Mamry grają w kadrze wojewódzkiej. Pozostałe kluby nie mają swoich zawodników z powołaniami do kadry, bo to są ci piłkarze, którzy trenowali i szkolili się u nas. Odnosimy sukcesy pomimo przeszkód, braku dostępu do obiektów sportowych, ciągłych ograniczeniach finansowych. Oprócz tego, nasze drużyny zajęły w ostatnich latach 1 i 3 miejsce w kategoriach żak i orlik w województwie. A co gdybyśmy mieli równy dostęp do boisk i podobne możliwości finansowe?

– A nie macie?
– Mamry decydują, kto, kiedy i gdzie wchodzi na boiska. Powinno to inaczej wyglądać. Przed sezonem wszystkie kluby powinny się spotkać i wspólnie ustalić harmonogram. Teraz dostajemy grafik zapełniony przez Mamry i Gol, a my musimy się do tego dostosować. I tak jest za każdym razem od kilku lat. Nie ma wspólnych rozmów, dyskusji, uzgodnień. W związku z taką sytuacją, musimy trenować w Pozezdrzu lub grać mecze w Miłkach. Na orlikach przy SP 2 i SP 7 pracują osoby związane z Mamrami. Nie mamy dostępu do orlika przy „dwójce”, a przy „siódemce” najgorszym orliku w Giżycku trzy wejścia w tygodniu. W SP3 monopol na orlik ma GOL. Przy SP 4 mamy możliwość sześciu wejść tylko dlatego, że orlikiem zarządza szkoła, nie MOSiR. Na stadionie mamy jedno wejście na całą płytę boiska i jedno na połowę, przy czym często otrzymujemy informację, że nie możemy wejść, ponieważ jest słaby stan boiska. Zawsze traktowani jesteśmy nie jak partner tylko petent. Nie oczekujemy nie wiadomo czego, ale wielokrotnie prosiliśmy o racjonalny podział dostępu do boisk.

– Mazuria jest poza nawiasem?
– Przez dziesięć lat zdążyłem się do tego przyzwyczaić. Dostosowałem się. Nie ma sprawiedliwości. Chcemy być traktowani na równi z innymi klubami, proporcjonalnie na przykład do umiejętności czy efektów szkolenia dzieci i młodzieży. Chcemy normalnie funkcjonować. Ponosimy większe koszty w związku z dojazdem na treningi, utrzymaniem boiska. W mieście wszystko robi MOSiR. Chodzi o zasady i równą konkurencję.


– Jakie widzi Pan rozwiązanie? Granty i dotacje na ten rok rozdzielone, grafik boisk rozpisany. Były jakieś publiczne dyskusje, rozmowy o współpracy, wizji rozwoju i funkcjonowaniu piłki nożnej w mieście? Trwają prace nad strategią sportu...
– Dopóki będzie funkcjonował taki układ, to nic się nie zmieni. W strategii można napisać wszystko, ale i tak robi się co chce. Jest monopol na piłkę nożną, a konkurencja jest ograniczana jak się da. Są olbrzymie dysproporcje w funkcjonowaniu klubów. Chciałbym, by wszyscy zajmujący się piłką nożną w tym mieście mogli pracować i działać na podobnych zasadach.W Giżyckiej piłce wszystko obecnie jest ułożone pod trzecią ligę kosztem dzieci i młodzieży. Jako jedyne miasto powiatowe nie posiadamy boiska pełnowymiarowego ze sztuczną nawierzchnią, a w mieście trenuje kilkaset dzieci i młodzieży. Strategia „ przejadania pieniędzy” jest od kilku lat, tylko jedna drużyna gra w ekstraklasie Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej, pozostałe grupy to pierwsza i druga liga. Obecnie ważniejszy jest sukces w formie awansu i zaspokojenie ambicji kilkunastu osób niż długofalowy plan.

Dziękuję za rozmowę
Renata Szczepanik

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5