Jak opróżnić szambo? W Pawłowie koło Olsztynka jest z tym problem. Winna "siódemka"?

2022-04-25 19:45:50(ost. akt: 2022-04-25 15:11:11)
Pani Urszula przez nową "siódemkę" jest na życiowym zakręcie

Pani Urszula przez nową "siódemkę" jest na życiowym zakręcie

Autor zdjęcia: Ada Romanowska

Wracamy do tematu państwa Śliwińskich z Pawłowa koło Olsztynka, którzy walczą o wywóz nieczystości. Od chwili, gdy przed ich domem została wybudowana nowa "siódemka", nie mogą opróżnić szamba. Dlaczego? Pytamy o to drogowców.
Urszula i Franciszek Śliwińscy mieli pecha. Gdy w Pawłowie pojawił się wodociąg, ich dom ominięto. Wybudowali więc własną studnię, a później szambo. Gdy we wsi budowano kanalizację, również ich dom został wykluczony. Cały czas żyli więc „po staremu”. Gdy rozpoczęła się budowa nowej „siódemki”, z drogi międzynarodowej E7 na ekspresową S7 z Olsztynka do Nidzicy, doszedł kolejny problem.

— Cywilizacja, która przyszła do Pawłowa wraz z rozbudową nowej „siódemki”, zepchnęła nas do średniowiecza. Zabrano nam na nowo powstałą drogę pas ziemi, gdzie wcześniej można było wjechać beczkowozem, żeby opróżnić szambo. Teraz jest to niemożliwe, bo po przebudowie drogi nasz budynek znalazł się na zakręcie z podwójną ciągłą. To uniemożliwia postój. Postawiono też barierki. Zabrakło zatoki dla beczkowozu — opowiada pani Urszula Śliwińska. — Kierowca nie ma możliwości podjechania do szamba od każdej innej strony, bo wszędzie jest za daleko i nie sięgnie. Wiadomo, żeby opróżnić zbiornik, trzeba użyć specjalnej rury, która ma określoną długość.

Dlaczego w czasie budowy nowej „siódemki” drogowcy nie zwrócili uwagi na potrzeby mieszkańców budynku w Pawłowie?

— Szambo znajduje się na terenie prywatnej posesji i to właściciel nieruchomości powinien zapewnić dojazd do szamba przez jej teren. Do zadań zarządcy drogi nie należy w jakikolwiek szczególny sposób, inny niż wynikający z przepisów ruchu drogowego, umożliwianie postoju w celu opróżnienia szamba — odpowiada Karol Głębocki z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Olsztynie. — Co więcej, żadnych specjalnych udogodnień w tym celu nie było także przed budową S7, co widać na zdjęciu lotniczym z 2009 roku. Dom państwa Śliwińskich znajdował się wtedy w obrębie skrzyżowania, na wysokości ich posesji była linia ciągła, więc zatrzymywanie się również wtedy nie było możliwe. Być może opróżnianie szamba odbywało się poprzez przyległą do nieruchomości działkę, ale tego nie wiemy. Działka ta nadal istnieje i ma połączenie z drogą serwisową sąsiednim zjazdem. W kwestii ewentualnego korzystania z tej działki w celu opróżniania szamba należy porozumieć się z Urzędem Gminy w Olsztynku.




Działka, o której mowa, przebiega wzdłuż ogrodzenia państwa Śliwińskich. To wąski pas zieleni, za barierkami, które ustawiono wzdłuż zjazdu „siódemki”. Tylko czy tam zmieści się szambiarka? Tamtędy biegnie rów i stoi słup energetyczny. Rośnie też kilka drzewek i krzewów.


— Budowa drogi ekspresowej S7 na odcinku Olsztynek–Nidzica zakończyła się w 2012 roku, a droga serwisowa przebiegająca obok posesji państwa Śliwińskich jest drogą powiatową, zarządzaną przez starostę olsztyńskiego, a nie GDDKiA — dodaje Karol Głębocki. — Ewentualne wnioski o wybudowanie zatoki postojowej powinny być kierowane do Powiatowej Służby Drogowej w Olsztynie.

Państwo Śliwińscy zrobili wychodek, który znajduje się kilka metrów od domu. Naczynia zmywają w miskach, a nie w zlewie, a pranie robią „Franią”. Zużytą wodę wylewają na zewnątrz

Burmistrz Olsztynka również rozkłada ręce.

— Ze względu na to, że nieruchomość, w której zamieszkują państwo Śliwińscy, położona jest w dużej odległości od miejscowości Pawłowo i oddzielona od niej drogą krajową S7 (zabudowa kolonijna), inwestycja polegająca na wybudowaniu sieci wodociągowej i kanalizacyjnej do tego miejsca byłaby bardzo kosztowna. Równie wysokie byłyby koszty eksploatacji tych sieci, a ilość dostarczanej wody i odbieranych ścieków byłaby stosunkowo mała — wyjaśnia Mirosław Stegienko, burmistrz Olsztynka. — Zgodnie z art. 15 ust. 2 ustawy z dnia 7 czerwca 2001 roku o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków przyłącze dokonuje się staraniem i na koszt właściciela nieruchomości. Nie ulega więc wątpliwości, że pokrycie kosztów budowy studni czy szamba należy do państwa Śliwińskich.

Do tematu wrócimy.

ADA ROMANOWSKA

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. allsteen #3098162 26 kwi 2022 09:11

    No dobra, a nie można tego zbiornika na szambo zlokalizować w innym miejscu? To przecież tańsze rozwiązanie niż budowanie zajezdni dla szambiarki albo podłączanie do gminnej kanalizacji. Na przykład w pobliżu tej drogi gruntowej do lasu, tam szambiarka bez problemu wjedzie, zawróci i nikomu nie będzie przeszkadzać. A gmina mogłaby partycypować w kosztach, na przykład państwo Śliwińscy kupują zbiornik, a gmina bierze na siebie koszty zakopania i przyłączenia. Nie można tak ludzi na lodzie zostawiać, tym bardziej, że nie są winni zaistniałej sytuacji.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz

  2. NoComents #3098137 25 kwi 2022 22:21

    Mam wrażenie, że zadział tu niezdrowy mechanizm, niestety jako pozostałość po niechlubnym systemie. Bo z jednej strony zabrakło chyba odrobiny zainteresowania gminy mieszkańcami. Widać tam chyba są 2 siedliska (tak przynajmniej wygląda na GoogleMaps), to można byłoby podejść, gdy była tam budowa drogi i po prostu zapytać, czy droga może im coś skomplikować. Zabrakło odrobinę zainteresowania. Z drugiej strony właściciele siedliska chyba myśleli po staremu, że skoro budują to im się "cóś" z tego tytułu należy, że drogowcy "cóś" muszą im zrobić, żeby im niczego nie pogorszyć. Tymczasem w tym zgniłym kapitalizmie liczy się najpierw pieniądz, potem czas, dalej wyrobić się w planowanym terminie a dopiero na końcu interes mieszkańców. No i teraz kompot wypity. Drogę zrobili, widać ze zdjęcia jakiś grubszy bajzel pozostał (widać górę zepchniętej ziemi), zakończono, co musiano (zrobiono odwodnienie i postawiono barierki aby nikt tam nie wpadł) i pewnie odebrano należną zapłatę za robotę. A gospodarz myślał, że się należy, że jemu też zrobią dojazd, no i wyszło jak wyszło. Teraz administrator terenu zasłania się przepisami - a jakże, ma rację, za to gospodarz ma ostro pod górkę. Oczywiście zrobić tam można wjazd, przejazd czy cokolwiek ale.....potrzeba kasy i czasu. A tu klocki trzeba stawiać codziennie. Powiem tak trzeba się dogadać innej rady nie ma. Chociażby po to aby gmina chociaż trochę ułatwiła, może i czymś wsparła, bo wojenka przyniesie same straty.

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) odpowiedz na ten komentarz