Weź mnie doceń, a nie oceń. W Olsztynie trwa pierwsza w Polsce debata o szkole bez ocen

2022-04-07 11:15:01(ost. akt: 2022-04-07 11:19:43)
Justyna Cholewińska i Jarosław Durszewicz z Fundacji Szkoła bez ocen

Justyna Cholewińska i Jarosław Durszewicz z Fundacji Szkoła bez ocen

Autor zdjęcia: Ada Romanowska

Polska szkoła bez ocen. Czy to jest normalne, czy to poważne, czy to pożyteczne? Dzisiaj 7 kwietnia w Olsztynie odbywa się pierwsza w Polsce Wojewódzka Debata o Ocenianiu. Czy ta dyskusja zmieni szkołę, która nie zmienia się od lat?
Gdyby spytać ucznia, czego najbardziej nie lubi w szkole, odpowiedziałby, że ocen. Dlaczego? Bo zabijają radość z nauki, niszczą motywację, uczą kombinowania. Zatem czy oceny są naprawdę potrzebne? Tym bardziej, że przez lata rodzice i nauczyciele powtarzają uczniom: uczysz się dla wiedzy, a nie dla ocen. Może więc z nich zrezygnować? Może właśnie tak powinna wyglądać szkoła na miarę naszych czasów?

— Cały czas funkcjonujemy w szkołach, które sięgają XIX wieku, a świat się przecież zmienia. Dlatego musimy dorosnąć do XXI wieku w edukacji — twierdzi Marek Wąsik, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 34 w Olsztynie. — W szkole ważna jest relacja, a nie rywalizacja.

Zakuć, zdać, zapomnieć


— Ocena zaburza proces uczenia się. Uczniowie uczą się w schemacie: zakuć, zdać, zapomnieć. I to zaburza ideę dzisiejszej szkoły. Uczeń uczy się dla oceny i zamyka z nią pewien rozdział wiedzy. W ten sam schemat wpadają nauczyciele, przygotowując uczniów do egzaminu. To w pewnym sensie tresowanie ucznia. A można wykształcić w nim kompetencje, dzięki którym też zda egzamin, a wiedza z nim zostanie — stwierdza Jarosław Durszewicz, prezes Fundacji Szkoła bez ocen. — Szkoła musi uczyć myślenia. Musi też zachęcać do odkrywania, tworzenia, poszukiwania. Trzeba po prostu odważyć się być mądrym. Można zmienić szkołę w granicach istniejącego prawa, bo to jest możliwe.

Właśnie na to stawia Marek Wąsik, który w swojej szkole od września chce zrezygnować z ocen.

— W mojej szkole jeszcze oceny są, ale od nowego roku w jednej pierwszej klasie i jednej czwartej może ich już nie być. W planach są to tylko dwie klasy, ale jeśli się uda, być może wszystkie pierwsze klasy pójdą tym torem — podkreśla Marek Wąsik. — Czy zmiana będzie łatwa? Błędy na pewno się pojawią, ale będą budujące. Myślę, że za rok będziemy już mieli ogromne doświadczenie. Nauczyciele zobaczą różnicę w nauce, a dzieci będą szły do szkoły z radością. Poza moją szkołą, w Olsztynie jeszcze dwie podstawówki chcą zrezygnować z ocen. To SP 25 i 13. Liczę, że będziemy przecierać szlaki. Zmiany są potrzebne.

Oceny do oceny


W Olsztynie zostanie zainaugurowany cykl debat o ocenianiu. Spotkania odbędą się później w każdym województwie. Czy to rozpocznie społeczną dyskusję? Taki jest zamiar. Ocenianie musi zostać poddane ocenie.

— Chcemy w ten sposób pokazać, że nie ocenianie, ale docenianie jest istotne. Nasze hasło zresztą brzmi: weź mnie doceń, a nie oceń. Zasada kija i marchewki już nie działa. Stawianie stopni powoduje wręcz szkody, które sprawiają, że uczeń uczy się dla nich, a nie dla swojego rozwoju — podkreśla Jarosław Durszewicz. — Dziś nauczyciel powinien uruchomić motywację wewnętrzną ucznia poprzez zaciekawienie i pokazanie przydatności do życia tego, czego się uczy. To jest klucz do sukcesu. Można szkołę tak zorganizować, żeby była dostosowana do XXI wieku.

Co na to prawo?


— Prawo oświatowe widzi ocenianie jako wspieranie i pracę nad rozwojem. Ono powinno nieść za sobą informację zwrotną — co uczeń zrobił dobrze, a nad czym powinien popracować i w jaki sposób ma się poprawić. Niestety sięgająca lat trzydziestych głęboko zakorzeniona polska tradycja przyzwyczaiła nas do stopni. Jedynka, szóstka, chmurka czy uśmiechnięte słoneczko nie dają informacji, w którym miejscu jest dziecko i co powinno dalej robić — zauważa Ewa Nosowicz, nauczyciel i konsultant ds. kadry zarządzającej oświatą w Warmińsko-Mazurskim Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli w Olsztynie. — Nie chcemy podważać pracy nauczycieli i dyrektorów. Zależy nam, aby zwrócić uwagę na problem oceniania i rozpocząć dyskusję na temat wartościowych zmian. One mogłyby poprawić sytuację naszych dzieci, które dorastają w nowym, dziwnym i nieznanym świecie. Prawo oświatowe nie zamyka nam drzwi w tym zakresie.

Polska drugą Norwegią?


W Polsce trudno wyobrazić sobie szkołę bez ocen. Każdy uczeń zbiera je do dziennika. Czy daje mu to satysfakcję? Inaczej do tego podchodzą Norwegowie. Tam system oświaty zdecydowanie różni się od polskiego. Większy nacisk kładzie się na zdobywanie wiedzy praktycznej, a nie teoretycznej. Dlatego w programie przewidziane są zajęcia z szycia, gotowania czy prac stolarskich, które odbywają się bez podziału na płeć. Stopnie w Norwegii wystawiane są dopiero od ósmej klasy. Niskie oceny nie sprawiają, że uczeń nie otrzyma promocji do kolejnej klasy lub będzie musiał powtarzać cały rok ze względu na niezaliczenie jednego przedmiotu. W sytuacji, gdy dziecko w danym semestrze nie poradzi sobie na przykład z matematyką, ma ono szansę nadrobić zaległości przez uczęszczanie na zajęcia do klasy niżej. Analogicznie — uczeń szczególnie uzdolniony może realizować dany przedmiot w klasie wyżej.

— W Norwegii są szczęśliwe dzieci, szczęśliwi nauczyciele i szczęśliwi rodzice — podkreśla Jarosław Durszewicz. — W Polsce też warto wyjść ze schematów i przyzwyczajeń. U nas niestety każda kartkówka czy klasówka, każde sprawdzenie wiedzy ucznia jest pomiarem. Natomiast zadaniem szkoły nie jest mierzenie, ale organizowanie procesu uczenia się. Oświata i edukacja to budowanie kapitału społecznego, który w przyszłości ma nam dać dochód narodowy brutto. Kompetencje naszych uczniów i to, w jaki sposób będą funkcjonować w rzeczywistości, ma znaczenie. Czy będą to tylko „odtwarzacze” wiedzy, czy ludzie dający sobie radę w życiu?

— Dlatego po dwóch latach pandemii i rozpoczęciu wojny stawia się pytanie: czym jest ocenianie w szkole? I czy zdaje egzamin? — podkreśla Ewa Nosowicz. — Spójrzmy na uczniów z Ukrainy. Czy dziś najważniejsze jest dla nich przekonanie, że umieją na piątkę albo czy są wystarczająco dobrzy z matematyki? Szkoła powinna wyposażać w inne kompetencje: tolerancję, komunikowanie się, otwartość, redukcja stresu, dążenie do swoich celów, współpraca z innymi i odnajdowanie się w nowej rzeczywistości. Czy te dzieci z takim bagażem doświadczeń przyjechały? A jaka będzie przyszłość naszych dzieci?

ADA ROMANOWSKA

Debata odbywa się w Olsztynie w Centrum Ekspozycyjnym Stara Kotłownia UWM o godz. 11. Organizatorem jest Fundacja „Szkoła bez ocen” oraz Warmińsko-Mazurski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Olsztynie — Klub Aktywnego Dyrektora. Debata została objęta Honorowym Patronatem Warmińsko-Mazurskiego Kuratora Oświaty.

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ewa Kurowska #3097030 7 kwi 2022 12:26

    Wszelkie relacje na świecie oparte są na rywalizacji - od relacji pomiędzy państwami na relacjach międzyludzkich kończąc. Silniejsze państwa dyktują słabszym warunki, lepiej wykształcone społeczeństwa stymulują rozwój naukowy i gospodarczy i dominują nad słabszymi. Już dawno czytałam, że szkoła idzie w takim kierunku, iż podstawową umiejętnością na maturze będzie pokolorowanie słonia na rysunku,,,, W sumie - widzę, że sztuczna inteligencja (wymyślona przez tych, co to stresowali się w szkole) będzie sterowała masą tych, dla których .." przewidziane są zajęcia z szycia, gotowania czy prac stolarskich, które odbywają się bez podziału na płeć. "....

    Ocena komentarza: warty uwagi (13) odpowiedz na ten komentarz