Pani Halina z okolic Biskupca: To sąsiad ukradł mi psa. Policja: To nie sąsiad, to jastrząb! [INTERWENCJA]

2021-10-21 08:40:09 (ost. akt: 2021-10-21 17:10:50)
Czy jastrząb mógł ukraść psa?

Czy jastrząb mógł ukraść psa?

Autor zdjęcia: pixabay.com

Kto ukradł psa? Pani Halina z okolic Biskupca twierdzi, że zrobił to sąsiad i od trzech lat go przetrzymuje. Zgłosiła sprawę policji. W odpowiedzi usłyszała, że kradzieży winny jest... jastrząb albo lis.
Gdzie jest pies pani Haliny? To jest pytanie, na które trudno znaleźć odpowiedź. Bo trudno też znaleźć zwierzaka. Nawet policja nie jest w stanie tego zrobić. Chociaż pani Halina ma pewne podejrzenia. Zwraca uwagę na swoją relację z sąsiadem, która zaczęła się dawno temu, a skończyła... na kradzieży psa.

— Mieszkam w czterorodzinnym bloku. To ładny budynek, z ładnym balkonem, dwa pokoje i kuchnia. Ale co z tego, skoro w jednym bloku toczę wojnę z sąsiadami? — mówi pani Halina, która mieszka niedaleko Biskupca. — Mój blok wybudowali więźniowie. Dosyć szybko go postawili, ale ten czas odbił się na jakości. Ściany są krzywe, więc zacieka. A sąsiadka, która mieszka pode mną, skarży się, że ją zalewam. Od lat. Mówi, że wychodzę na balkon i leję specjalnie wodę, żeby ta potem przeciekała do niej. Przyjeżdżała nawet policja i straż, ale nic się nie zmieniło. Jak zalewało, tak zalewa. Jak tylko popada. Była nawet komisja, która stwierdziła, że coś jest nie tak. Poprawili kilka razy, ale znowu zbiera się wilgoć. A ja bogu ducha winna. Ciekło od nowości i nie ma siły, żeby to naprawić.

Pani Halina twierdzi, że zamiast się dogadać po sąsiedzku, z roku na rok było gorzej. Ale na szczęście miała psa, który koił jej nerwy.

Fot. pixabay.com

— Gdy sąsiadce zmarł mąż, wzięła do siebie zięcia. Żona go pogoniła, znalazła sobie drugiego, a ten nie miał gdzie się podziać, więc teściowa go przygarnęła. Na rękę jej było. Bo trzeba drewna przynieść, w domu pomóc, więc chłop potrzebny. Nagadała mu na mnie i on też zaczął mi ubliżać — opowiada pani Halina. — Zaczął mu przeszkadzać mój pies. A to taka fajna sunia, Niusia miała na imię. To był taki większy pinczerek, do rany przyłóż. Ale sąsiad trzy lata temu go ukradł. Na złość. I trzyma go do dziś. Mówiłam mu, żeby oddał, to śmiał się, że ja głupia i stukał się w czoło. A ja wiem, że sąsiad tego psa przetrzymuje. I nawet szczeniaki ludziom rozdaje. Wyglądają jak Niusia! Zgłosiłam więc kradzież na policję. Ale funkcjonariusze niewiele potrafili zrobić. Mijały tygodnie, cisza. Dlatego poszłam raz jeszcze na policję, żeby spytać, co z moją sprawą. Ale usłyszałam, że sąsiad się nie przyznaje, więc policjanci nic nie mogą zrobić. Ale jaki złodziej się przyzna, że ukradł? W dodatku śmieje mi się w twarz, że nie odda psa, bo nie ma nakazu.

I dodaje: – Wysłałam pismo do policji i do prokuratury z prośbą o wyjaśnienie. Ale nikt mi nie odpowiedział. Znowu więc poszłam na komisariat, żeby wreszcie coś zrobili, bo szkoda psa. Na to policjant mi powiedział, że to nie sąsiad go ukradł. Że zrobił to jastrząb albo lis. Stanęłam jak wryta! Jaki jastrząb! Jaki lis! Pies ważył 16 kilo, więc ptak nie byłby go w stanie unieść! Chowałam kiedyś kurczaki, więc wiem, że małego kurczaka jest w stanie wziąć w dziób. Ale psa? Zresztą po co mu pies? A lis z kolei boi się psa. Mieszkam blisko lasu, widuję lisy i wiem, jak się zachowują. Do kurczaka to podejdzie, ale nie do psa! Ale policjanci nie rozumieli. Nie szukali mojego psa, bo z góry założyli, że sąsiad nie może go przetrzymywać. A właśnie, że go więzi! Co to za policja, że psa nie może znaleźć!

Czy naprawdę policja nie może znaleźć psa?


— W 2018 roku w komisariacie policji w Biskupcu prowadzone były czynności wyjaśniające w sprawie popełnienia wykroczenia — kradzieży psa na szkodę 69-letniej mieszkanki gminy Biskupiec — odpowiada sierż. szt. Andrzej Jurkun z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie. — Policjanci po przyjęciu stosownego zawiadomienia przeprowadzili czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia. W tym celu m.in. przesłuchali sąsiadów, których 69-latka wskazywała jako sprawców wykroczenia, z którymi jest skonfliktowana od wielu lat. Ponadto sprawdzone zostały obiekty, w których mógł przebywać opisany pies, co jednak nie doprowadziło do jego odnalezienia. Na tym etapie z powodu braku danych umożliwiających ustalenie sprawcy zdarzenia odstąpiono od skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

I dodaje: — W 2020 roku do Prokuratury Rejonowej w Biskupcu wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa kradzieży (dotyczące tego samego zdarzenia z 2018 roku). W tym przypadku postępowanie zostało zakończone odmową wszczęcia dochodzenia. Należy jednak mieć na uwadze to, że tak jak zdarzało się to wielokrotnie w przypadku innych spraw, tak i w tym przypadku, gdy tylko pojawiają się nowe okoliczności mogące wpłynąć na ustalenie sprawcy policjanci wrócą do takiej sprawy.

ADA ROMANOWSKA
a.romanowska@gazetaolsztynska.pl