„Niezwyciężona”, czyli Joanna Jędrzejczyk na ekranie

2021-07-18 10:09:08 (ost. akt: 2021-07-18 11:00:38)

Autor zdjęcia: Mat. prasowe HBO/ Opus Film

Dlaczego Joanna Jędrzejczyk, którą reżyser Tom Koliński pokazuje nam między innymi w jednej z najtrudniejszych dla olsztyńskiej zawodniczki chwil w jej sportowym życiu, jest wciąż, jak sugeruje tytuł filmu, „Niezwyciężona”?

Zdjęcia do filmu powstawały kilka lat, a swoją oficjalną premierę „Niezwyciężona” miała dopiero przed kilkoma tygodniami na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Tuż po tym film trafił do ramówki HBO i na platformę HBO GO, więc obejrzymy go z własnej kanapy lub innego miejsca, w którym tylko nie zawiedzie nas Internet.
A czy zawodu nie sprawia sam film? Zdania co do tego mogą być podzielone, bo wierni fani olsztyńskiej zawodniczki sztuk walki mogą czuć pewien niedosyt. Historia, którą opowiadają twórcy, wydaje się pozbawiona pewnych istotnych wątków. Ci, którzy o życiu i karierze Joanny Jędrzejczyk wiedzą mniej, będą mieli szansę nadrobić zaległości i potowarzyszyć kobiecie, którą zwykle widujemy roześmianą i gotową do żartów, także w chwilach, o których wolałaby szybko zapomnieć.

Fot. Mat. prasowe HBO/ Opus Film

Girl power


W jednej z pierwszych scen widzimy Joannę Jędrzejczyk odpowiadającą na pytania dziennikarza Radia Zet. Chce on wiedzieć, co oznacza, że kobieta „ma jaja”. Olsztyńska zawodniczka odpowiada bez zastanowienia, wymieniając cechy takiej kobiety: „Że ma odwagę mówić, że ma odwagę działać, że ma odwagę marzyć”. Jak dodaje, takie dziewczyny, mimo stereotypów i przeciwności, na które napotykają, działają i się realizują. I właśnie taką Joannę Jędrzejczyk widzimy przez większość czasu na ekranie: zmotywowaną do tego, by rozwijać swój talent, prącą do przodu.

Tym, co udało się twórcom filmu umiejętnie wpleść do opowieści o olsztyniance, są dość uniwersalne wątki, w których i inni sportowcy mogą prawdopodobnie odnaleźć okruchy swojej codzienności. Dokument pokazuje Joannę Jędrzejczyk zmagającą się z dietą, treningiem i, co ważne, przede wszystkim z samotnością i tęsknotą. Ekipa filmowa towarzyszyła bowiem zawodniczce w czasie jej pobytu w Stanach Zjednoczonych, więc oku kamery nie umknęły chwile smutku spowodowanego rozłąką z rodziną.

Tym, z czym Joanna Jędrzejczyk zmaga się na naszych oczach, są także oczekiwania.
Choć nie wybrzmiewają one wprost, a i ona nie ma w naturze utyskiwania na swój los, od czasu do czasu z kontekstu wyłuskamy żal, który towarzyszy wielkim sukcesom. Zawodniczka zwraca uwagę np. na sposób, w jaki sportowców traktują ich trenerzy lub na towarzyszący jej strach. Strach o to, że może przegrać.

Film Toma Kolińskiego otrzymał wsparcie z Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego. W grudniu 2020 r. film został skolaudowany przez Komisję WMFF, która podkreśliła wysoki poziom realizacyjny i artystyczny tego debiutu reżyserskiego.

W konflikcie


„Ja żyję w bardzo dużym konflikcie sama ze sobą” — mówi do nas z ekranu olsztyńska zawodniczka, przyznając, że to poczucie rozdarcia zasadza się na świadomości, że żeby trenować, musi rozstać się z bliskimi. A musi, bo — przypomnijmy — kilka lat temu Joanna Jędrzejczyk zdecydowała się nawiązać współpracę ze sztabem szkoleniowym w Ameryce. Na tle zmian, które wychwytujemy w rytmie zmieniających się plansz informujących o upływie czasu, najbliżsi Jędrzejczyk są stałym i niezmiennym motywem nie tylko w filmowej opowieści, ale także w jej życiu. Nawet wtedy, kiedy kontakt jest zapośredniczony, to oni zdają się stanowić fundament, a może, żeby posłużyć się sportowym skojarzeniem, trampolinę, dzięki której Joanna może podejmować kolejne wyzwania.

Film Toma Kolińskiego zostawia nas z kilkoma pytaniami, na które nawet nie próbuje odpowiedzieć. Pierwsze, które przychodzi do głowy: dlaczego Joanna Jędrzejczyk, w Stanach Zjednoczonych otoczona wianuszkiem fanów i popularnością, z której sama zdaje sobie sprawę, w Polsce nie może liczyć na tak wielkie uznanie? Czy w grę wchodzi tylko fakt, że Polacy nad inne sporty umiłowali sobie piłkę nożną, czy także o to, że jest kobietą, na dodatek taką, która pochodzi nie z Warszawy czy Krakowa, ale z Olsztyna, w którym nie czyhają na nią paparazzi? I drugie pytanie, o wiele ważniejsze: jak podnieść się po porażce, która się jednak pojawia? Twórcy rezygnują z próby zmierzenia się z wyzwaniem pokazania Jędrzejczyk właśnie w takiej sytuacji, opowiedzenia o najtrudniejszej walce, walce, którą trzeba stoczyć z samą sobą.

Fot. Mat. prasowe HBO/ Opus Film

Dwie twarze?


Choć plakat do filmu o Joannie Jędrzejczyk zdaje się sugerować, że zobaczymy na ekranie różne twarze olsztyńskiej sportsmenki, trudno uciec od wrażenia, że kobieta umiejętnie zostawiła dla siebie to, co najważniejsze. Nie odkrywa przed nami swojego życia prywatnego, a łzy, które spływają po twarzy mistrzyni, znikają podejrzanie szybko. Cóż, taki los niezwyciężonej, by pozostać nią nawet wbrew własnemu samopoczuciu...

Tym, co stanowi niewątpliwą siłę filmu w reżyserii Toma Kolińskiego, są świetne zdjęcia Moniki Woźniak, dzięki którym udaje się nam przyłapać mistrzynię na chwilach słabości. Atmosferę dokumentu buduje także muzyka, za którą odpowiadał Jacek Lachowicz.

Daria Bruszewska-Przytuła
d.bruszewska@gazetaolsztynska.pl


Spośród 70 dni zdjęciowych realizowanych głównie w Stanach Zjednoczonych, ponad 10 dni ekipa przepracowała w Olsztynie.


Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. OMG #3071432 22 lip 2021 20:39

    Bombolana powiększona pcha się wszędzie, nawet tam gdzie jej nie chcą. Cały czas wydaje jej się, że jest najlepsza... tylko w czym?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

  2. hehe #3071188 19 lip 2021 14:54

    Bardzo ciekawa kobietka, szkoda że film podobno okazał się być słaby :/

    odpowiedz na ten komentarz