Szczyt głupoty czy mistrzostwo? Kwitnie handel zaświadczeniami o szczepieniu [FELIETON]

2021-06-18 14:01:34 (ost. akt: 2021-06-21 08:17:05)
Zaświadczenie o szczepieniu przeciw covid można kupić w sieci już za 200 zł. Tylko czy to legalne?

Zaświadczenie o szczepieniu przeciw covid można kupić w sieci już za 200 zł. Tylko czy to legalne?

Autor zdjęcia: pixabay.com

Podobno dziś wszystko kupić, tak mówią. Wystarczy mieć pieniądze. 200 zł, bo za tyle w sieci sprzedawane są zaświadczenia o szczepieniu przeciw covid. A Polak potrafi kombinować. Żadnej fałszywki się nie boi...
Podziwiam Polaków za to, że… lubią kombinować. Czasem nawet bardziej się tym namęczą niż to warte. A pandemia całkowicie zrobiła z nas mistrzów. Zaczęło się od wynajmu pokoi, które były schowkami na narty. Oczywiście z miejscem parkingowym. Inni szukali chętnych do przytulania alpak. Z noclegiem rzecz jasna. Inni jechali na treningi brydża, choć kart nie wzięli nawet do ręki. Kombinowanie i cwaniactwo mamy więc we krwi. To jednak pozwala wielu przetrwać. Jak by nie było, dajemy radę.

A kombinatoryka przechodzi nam z pokolenia na pokolenie. Bo niby skąd wzięło się powiedzenie: Polak potrafi? Z życia, drodzy państwo, z życia. Trenowaliśmy przez lata i dziś doszliśmy do perfekcji. Najpierw mieliśmy zabory, potem Niemiec pluł nam w twarz. A jeszcze potem „Niemiec płakał, jak sprzedawał”. 

W PRL-u natomiast kombinowanie było rozdęte do ogromnych rozmiarów. Było jak balon, im większy, tym większy podziw. Wszystko się zdobywało, niczego nie było na wyciągnięcie ręki. Wędlina spod lady? Proszę bardzo. Paliwo na kartki? Proszę bardzo. Pomarańcze na święta? Koniecznie. Tylko gdy chciało się pojechać gdzieś dalej na wakacje, trzeba było nieźle się natrudzić.

Dziś możemy nalać do baku, ile nam się podoba albo po prostu polecieć samolotem. Jak Polska długa i szeroka. Jak Europa piękna i ogromna. Jak świat tajemniczy i nieznany. Tylko że dziś musimy mieć paszport… covidowy. Bo teraz, żeby żyć normalnie, warto taki posiadać. Niezbędne są też zaświadczenia o szczepieniu. Żeby korzystać z życia — chodzić na limitowane koncerty czy korzystać z hotelu, gdzie też ponad limit poduszkę dostaną tylko zaszczepieni. W przywileje wliczają się też wesela, a teraz mamy przecież sezon ślubny. Jak to więc wszystko ogarnąć, skoro szczepienie

Przeciwnicy szczepień mają więc twardy orzech do zgryzienia. Ale ten można rozłupać, wystarczy błyskotliwy umysł. Skoro można kupić pracę magisterską, zwolnienie, receptę… śmiało więc można też wynaleźć w sieci zaświadczenie o szczepieniu. Pierwsze takie oferty kupna pojawiły się w Stanach Zjednoczonych w połowie stycznia tego roku. Teraz już są wszędzie — na Facebooku, Twitterze, olx. Są też w Polsce. A że sezon wakacyjny rozkręca się na dobre, więc fałszywki rozchodzą się jak świeże bułeczki. Stop. Jak świeże lody. Cena też nie jest wygórowana — 200 zł. Można uciułać i nawet nie poczuć ubytku w portfelu. A ile przywilejów w tej cenie! I to wszystko bez wychodzenia z domu. Tak jak z kredytem online… Pyk i masz.

W sieci można kupić nawet negatywny test na koronawirusa wybranym przez siebie języku. Kosztuje 150 zł. To idealna propozycja dla tych, którzy wjeżdżają zagranicę i muszą takim kwitkiem zamachać komuś przed nosem.

A Ministerstwo Zdrowia problemu nie widzi. Nie otrzymuje nawet sygnałów o fałszywkach. W sumie czym się tu chwalić? Ale resort wie, jaki proceder odgrywa się na świecie. Że w Stanach kwitnie, ale nad Wisłą nie ma „kija we wsi”. Serio? Przecież Polak kombinuje z dziada pradziada, więc takiej okazji nie przepuści. Ale racja, nie ma się czym chwalić. Tym bardziej, że oferty na ten temat bez problemu można znaleźć w Google. A jak mówi przysłowie dzisiejszych czasów: „jeśli nie ma cię w Google, to wcale cię nie ma”. Lewe zaświadczenia w tej przeglądarce niestety są… Może resort korzysta z innej? W sumie nie dziwię się. Ostatnio rząd jest trochę na bakier z bezpieczeństwem w sieci. Może im mniej urzędnicy korzystają, tym mają większy sposób. To tak jak z miłością po godzinach. Jeśli ktoś nie wie o zdradzie żony, to nie znaczy, że zdrady nie ma.

A może jednak Ministerstwo Zdrowia jest bardziej przebiegłe niż kombinujący Kowalscy? Tłumaczy to tak: „System wydawania certyfikatów w Polsce jest oparty na indywidualnych identyfikatorach dokumentów, które są poddawane weryfikacji w momencie okazania. Potwierdzana jest także tożsamość posiadacza takiego certyfikatu. Szanse na to, że sfałszowany dokument spełni kryteria weryfikacji, są niskie”. Czyli kłamstwo ma krótkie nogi?

Ja jednak wierzę w moc twórczą tych Kowalskich. Skoro Amrykanie dają radę, to Polak tego nie ogarnie? Bo, jak zawsze i od lat, w kombinowaniu chodzi o wyjątkową życiową zaradność i spryt. I żeby ugrać to, co niedostępne. Polak ma to w małym palcu. Wszyscy jesteśmy więc kombinatorami, gdy wymaga tego sytuacja. Ale tak na dobrą sprawę, czy rzeczywiście warto tak ryzykować? Szkoda, żeby kombinowanie z zalety stało się wadą prowadzącą do patologii… Wyobraź sobie, że lecisz na wakacje. Wycieczka opłacona, bagaż spakowany, marzenia rozpalone… I raptem okazuje się, że fałszywka ich nie spełni. Ot, szczyt marzeń zamienił się raptem w szczyt głupoty. I co z tego, że w dobrej cenie?

ADA ROMANOWSKA

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Normalny-prawicowy #3069214 21 cze 2021 08:23

    Z głupotą trzeba nie raz walczyć głupotą. Chcą dyskredytować i dyskryminować osoby, które po prostu szczepić sie nie chca i mają do tego święte prawo więc muszą działać na tym samym niskim poziomie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (33) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)