Ponad 200 zł za pięć minut jazdy hulajnogą [AKTUALIZACJA]

2021-03-02 12:10:33 (ost. akt: 2021-03-02 16:10:55)
Lepiej nie wyjeżdżać hulajnogą poza strefę. Problem nie dotyczy tylko Olsztyna

Lepiej nie wyjeżdżać hulajnogą poza strefę. Problem nie dotyczy tylko Olsztyna

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Od niedawna po Olsztynie można jeździć elektrycznymi hulajnogami Bolt. Są coraz bardziej popularne. Pan Dawid przekonał się jednak, co się stanie, gdy wyjedziemy poza strefę. Kara przyszła od razu. I to niemała.
Pan Dawid napisał maila do naszej redakcji. Po dosyć nieprzyjemnej przygodzie z elektryczną hulajnogą.

Przejechałem się raz testowo i hulajnoga przestała mi jechać w pół drogi, a Bolt naliczył mi potem karę 200 zł. Odwoływałem się, ale piszą, że nie ma podstaw. Czuje się naciągnięty i mam bardzo złe pierwsze doświadczenie”.

Skontaktowaliśmy się z czytelnikiem, żeby dopytać o szczegóły.

To był akurat taki dzień, że musiałem szybko wrócić z pracy do domu. Zostawiłem żonie auto, więc wyjątkowo byłem na piechotę, a spod biura na Zatorze mam około 30 minut drogi. W okolicy dworca pomyślałem, że skoro stoją tam te nowe hulajnogi, to okazja jest idealna — wspomina pan Dawid. — Niewiele myśląc, szybko zainstalowałem aplikację. Do tej pory szło gładko, ale pierwsza hulajnoga nie chciała w ogóle jechać. Pomyślałem, że może nie umiem jej obsłużyć, choć nie jest to wybitnie skomplikowane, albo może była rozładowana? Straciłem 5 minut. Trudno, awarie się zdarzają, więc zakończyłem przejazd i poszedłem dalej.

Za rondem Bema pan Dawid natknął się jednak na kolejne hulajnogi i postanowił spróbować jeszcze raz. Tym razem ruszył od razu.

— Pomyślałem, że to super sprawa, bo będę w domu szybciej. Jechało się bezproblemowo, obsługa jest intuicyjna. Niestety nie nacieszyłem się zbyt długo, bo po przejechaniu kilkuset metrów hulajnoga zaczęła zwalniać, aż w końcu całkiem stanęła — opowiada pan Dawid. — Nie pojechałem do lasu, czy za rogatki miasta. Przestała działać na tej samej ulicy, po której chwilę wcześnie jechała bez problemu. Znowu pomyślałem, że się rozładowała, więc zakończyłem przejazd w aplikacji. Zostało mi drugie tyle drogi, a naprawdę się spieszyłem.

Wtedy właśnie pojawił się komunikat. I powstał cały problem.

Informacja brzmiała mniej więcej tak: znajdujesz się poza obszarem dozwolonym i może ci być naliczona kara. Słowo klucz, to „może”. Oczywiście nie chciałem płacić żadnej kary, a hulajnoga nie chciała dalej jechać. Co tu robić? Postanowiłem anulować ten komunikat, ale to nie jest takie proste. Aplikacja dalej liczyła czas przejazdu. Nie mogłem tego tak zostawić, bo przecież co minutę nabijałoby mi kolejne opłaty — zauważył. — Była opcja pauzy przejazdu, więc też jej spróbowałem, ale licznik dalej działał. Po kilku próbach uruchomienia hulajnogi uznałem, że muszę zakończyć przejazd. Pomyślałem, że przecież komunikat mówił, że „może” być mi naliczona kara, a tam na pewno pracują ludzie, więc wyjaśnię sprawę i dostanę instrukcję, co robić dalej. Po zakończeniu przejazdu przyszedł do mnie mail, w którym zobaczyłem 200 zł kary za opuszczenie strefy.

Kara została naliczona za „hulajnogę pozostawioną w ograniczonym obszarze”. Nawet pauza kosztowała pana Dawida 13 groszy.


Hulajnoga bolt - naliczona kara


Myślę, że działam fair, więc mimo pośpiechu próbowałem od razu wyjaśnić sprawę. Logiczne było to, że jest tu jakieś zabezpieczenie, które włącza się jeśli opuścimy założony obszar. Problem w tym, że to była przecież ta sama ulica — przypomina pan Dawid. — Pracownicy pewnie mają później problem, bo muszą te hulajnogi zbierać, dezynfekować itd., więc chciałem tę hulajnogę zawrócić z powrotem do strefy. Aktywowałem nowy przejazd, ale nie ruszyła. Przeciągnąłem ją więc ręcznie do strefy. Według mnie to jednak nieuczciwe, bo jeśli dojeżdżamy do końca strefy, to niech hulajnoga zwalnia, ale kara powinna być naliczana np. 50-100 metrów dalej. Niech pokaże się komunikat, że dotarłem do końca strefy. Pracuję w branży IT, ale dla mnie to w ogóle nie jest intuicyjne — dodaje pan Dawid. — Nie ukrywam, że liczyłem na wyrozumiałość. Napisałem, że to nowa usługa, a hulajnoga nie została porzucona, bo zaciągnąłem ją z powrotem do strefy. Odpisali jednak, że taki jest regulamin, strefy ustalone i koniec. Trochę przykro, bo według mnie nie działa to dobrze pod względem marketingowym.

Pan Dawid już zapłacił karę, bo nie miał w sumie innego wyjścia.

Czytałem w internecie, że jest kilka takich przypadków w innych miastach, ale Bolt oddaje pieniądze bez problemu. Nie wiem, czemu w moim przypadku tak nie zrobili. To nowa usługa, a takie podejście chyba nie zachęci do niej ludzi. Karę już zapłaciłem, bo jest ściągana automatycznie. W aplikacji trzeba podpiąć kartę płatniczą — wyjaśnia.

Sprawa trafiła też... na serwis Wykop.

Co ciekawe w komentarzach zgłosili się kolejni, którzy musieli "ręcznie" pchać hulajnogę - jeden użytkownik przez dużą część miasta. Więc nie jestem odosobnionym przypadkiem i ewidentnie użyteczność tej aplikacji kuleje. Brak jakiegokolwiek komunikatu dla użytkownika, że dotarł do czerwonej strefy — mówi pan Dawid.

I kolejna ciekawostka — informacja o karze jest w aplikacji... po angielsku.
To jednak może zależeć od ustawień telefonu — jeśli mamy w nim włączony język angielski, to aplikacja może go przypisać do aplikacji.

Screen aplikacja Bolt do hulajnóg

Co na to Bolt?


Joanna Manarczyk, rzecznik Bolt na Polskę:

Informacje o odpowiedzialnym i bezpiecznym korzystaniu z elektrycznych hulajnóg Bolt są dostępne w aplikacji, użytkownicy muszą też przed pierwszym przejazdem zaakceptować regulamin korzystania z wypożyczalni, zawiera on m.in. informacje o kosztach korzystania z wypożyczalni.
W każdym mieście działanie wypożyczalni uzależnione jest od kwestii bezpieczeństwa, dlatego w aplikacji od razu po jej uruchomieniu użytkownicy widzą na mapie tzw. czerwone strefy. Są one dodatkowo oznaczone symbolem zakazu parkowania. Można w nich wypożyczyć hulajnogę (jeśli będzie dostępna), ale zakończenie tam przejazdu oznacza karę w wysokości 200 zł. Użytkownicy otrzymują informację na smartfon o tym, że wjechali do czerwonej strefy i możliwym naliczeniu kary, w niektórych przypadkach, by dodatkowo zasygnalizować wjechanie do strefy zakazu parkowania, urządzenie zwalnia. Karą zostają obciążeni w momencie zakończenia przejazdu w tej strefie. Rozwiązanie to ma na celu poprawę bezpieczeństwa i porządku w miastach, gdzie działamy, a obszar zakazu parkowania bardzo często wynika z rozmów z przedstawicielami miasta, dla których bezpieczeństwo lokalnej społeczności jest tak samo ważne. Opłata pozwala na szybką reakcję naszego zespołu w sytuacji, gdy otrzymujemy zgłoszenia od mieszkańców o niewłaściwym parkowaniu hulajnóg, które zagraża mieszkańcom. Ogólne obostrzenia dotyczące parkowania mają na celu zadbanie o porządek w mieście, usprawniają pracę w późnych godzinach wieczornych, kiedy zbieramy hulajnogi z ulic, aby sprawdzić ich stan techniczny, dokładnie je zdezynfekować i naładować tak, by były gotowe do użycia następnego dnia.

Rzeczniczkę Bolt zapytaliśmy też o kwestię regulaminu. Okazuje się, że — jeśli chcemy skorzystać z aplikacji — to musimy podać najpierw numer telefonu, a dopiero później możemy przeczytać regulamin. Jest on dostępny na stronie internetowej Bolt, ale zakładamy, że użytkownik chce skorzystać jedynie z aplikacji. Czekamy na odpowiedź.
PJ


Komentarze (7) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. S'Mac #3063424 27 mar 2021 01:32

    Co do opuszczania strefy. Park Kusocińskiego. Gdy jedziesz przez park, nie parkuj tam, bo to strefa czerwona i pomarańczowa. Więc przejazd jest wolniejszy czytaj droższy i hulajnogi w nim nie stawiaj, bo słono zapłacisz.

    odpowiedz na ten komentarz

  2. ToraTora #3062972 20 mar 2021 17:52

    Zwycięża zachłanność, to proste. Dlaczego? Gdyby rzeczywiście tak było jak rzeczniczka BOLT tłumaczy to kara winna być nałożona za....pozostawienie hulajnogi w zastrzeżonej strefie. Po drugie WJAZD w strefę zastrzeżoną powinien być sygnalizowany z ostrzeżeniem, że dalsza jazda zostanie uniemożliwiona np: po 5 minutach. A spowolnienie i unieruchomienie winno zadziałać tylko wówczas, gdyby ktoś chciał kontynuować jazdę w niewłaściwą stronę. Bo może się zdarzyć, że ktoś wjedzie to niech ma szansę WYJECHAĆ! I jeszcze jedno pytanie do rzeczniczki BOLT - DLACZEGO nigdzie nie ma dostępnych mapek a jedynie w momencie użytkowania? Chciałbym np: przeanalizować sobie by w razie potrzeby WIEDZIEĆ, GDZIE mogę, a gdzie NIE MOGĘ się poruszać.

    Ocena komentarza: warty uwagi (17) odpowiedz na ten komentarz

  3. basilo #3062701 17 mar 2021 10:49

    Sprawa jest oczywista zapamiętać tę firmę BOLT i unikać jej jak ognia. Hulajnogi niech rdzewieją. Korzystajmy z własnego roweru, który posiada 90% użytkowników.

    Ocena komentarza: warty uwagi (42) odpowiedz na ten komentarz

  4. Ewa Nowak #3061731 3 mar 2021 10:52

    Czy na hulajnodze jest zainstalowany uchwyt na smartfona? Jak użytkownik w trakcie jazdy ma sprawdzać czy jest już poza strefą? Proszę o merytoryczną odpowiedź rzeczniczki Bolt

    Ocena komentarza: warty uwagi (58) odpowiedz na ten komentarz

  5. Ano #3061690 2 mar 2021 15:31

    A nie lepiej było wziąć taksówkę. było by szybciej i taniej.

    Ocena komentarza: warty uwagi (46) odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (7)
2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5

Unia Europejska

GRUPA WM Sp. z o.o. realizuje projekt dofinansowany z Funduszy Europejskich w ramach działania 1.5 Dotacje na kapitał obrotowy Programu Operacyjnego Polska Wschodnia 2014-2020.