środa, 19 września 2018. Imieniny Januarego, Konstancji, Leopolda

Ogród powinien rozwijać się razem z nami

2018-05-25 20:30:13 (ost. akt: 2018-05-25 20:49:20)
pani Danuta

pani Danuta

Autor zdjęcia: Kamil Mróz

Pieli sama, kosi sama, sadzi sama. Czasem poprosi o pomoc syna albo męża, ale ogród nazywa swoją wizytówką. Chociaż gości też chętnie przyjmuje. Danusia Angulska zgodziła się uchylić nam furtkę do swojego prywatnego raju.

Ogród pani Danuty z Mrozów Wielkich koło Ełku jest dość młody, bo zaczął powstawać dopiero 9 lat temu. Właścicielka jest dumna przede wszystkim z tego, że przyłożyła rękę do każdego kwiatka, krzewu i drzewa, do każdego źdźbła trawy.
— Własny ogród od zawsze był moim marzeniem. Ale były pilniejsze sprawy, takie jak praca i odchowanie dzieci. Kiedy dzieci już się usamodzielniły, postanowiłam zrealizować swoje marzenie. I to była jedna z najlepszych decyzji mojego życia — przyznaje pani Danusia.

Kiedy zaczynała, sięgnęła po gazety i poradniki prowadzenia ogrodu. Doświadczenia nabierała jednak najstarszą metodą świata — metodą prób i błędów.

— Od zawsze miałam zasadę, że nie stosuję chemii. Używam tylko nawozów, niczego więcej. Ogrodnictwa uczyłam się sama. Wydaje mi się, że doszłam do niezłej wprawy. Zawsze wychodziłam z założenia, że ogród powinien być odzwierciedleniem charakteru jego właściciela. Dlatego mój ma miejsce dla dzieci, którymi się opiekuję i bardzo kocham, jest strefa odpoczynkowa z ławkami, hamakiem i altanką, ale znajdzie się też kawałek pola do poodbijania piłki — wylicza pani Danusia. I dodaje: — Ogród jest mój, ale zawsze chętnie przyjmuję w nim gości. Właściwie każda uroczystość, imieniny i urodziny w naszej rodzinie i wśród znajomych, odbywa się w ogrodzie. Przyjaciele śmieją się, bo ostatnio postanowiłam przenieść imieniny męża na maj, żeby móc je zorganizować na podwórku.

I nic w tym dziwnego, bo z tak pięknego ogrodu trzeba korzystać. Zapytaliśmy panią Danusię o porady dotyczących planowania ogrodu.

— Przede wszystkim harmonia. Nie stawiajmy tylko na drzewa liściaste lub tylko iglaste. Pomieszajmy trochę. Poza tym, moim zdaniem, w ogrodzie powinno być czysto, ale nie sterylnie. Nie podobają mi się ogrody robione "pod linijkę". Najogólniej rzecz ujmując polecam eksperymentować. Nie róbmy ogrodu skopiowanego z gazetki albo strony internetowej. Zróbmy taki, który będzie się podobał przede wszystkim nam — mówi pani Danusia.

Czasy się zmieniają, Danusia Angulska idzie razem z ich duchem i teraz przyniosła sprawy ogrodowe do internetu. Prowadzi bloga, niemałego zresztą, dzięki któremu na bieżąco może przekazywać fanom ogrodu, co nowego słychać. A fanów nie brakuje, bo pod każdym wpisem pojawiają się komentarze, dyskusje. W ten sposób pani Danusia nawiązała nawet kilka przyjaźni. Pasja łączy ludzi, a najlepiej rozmawia się o ogrodnictwie z tymi, którzy też to kochają.

— Poznałam w internecie wielu podobnych zapaleńców, piszemy do siebie regularnie, wysyłamy sobie prezenty, zdarzają się nawet odwiedziny. W życiu bym nie pomyślała, że dzięki ogrodowi poznam tylu ciekawych ludzi i będę mogła ich nazwać przyjaciółmi — przekonuje.

Znajdują się też tacy, którzy w ogrodzie widzą przede wszystkim pracę i pieniądze.

— Czasami ktoś wchodzi i załamuje ręce, mówiąc: ile tu trzeba spędzać czasu, ile wydawać pieniędzy. Faktycznie, ogród to prawdziwy pochłaniacz czasu, ale ja cieszę się z każdej minuty tam spędzonej. Kocham pielenie, koszenie, sadzenie i gdybym widziała w tym coś uciążliwego, po prostu nie zakładałabym ogrodu. Wymaga mnóstwa cierpliwości i nauki, ale wychodzę z założenia, że ogród powinien rosnąć, rozwijać się, dojrzeć i starzeć się razem z właścicielem — przekonuje pani Danuta.

mro
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Marcin #2508400 | 94.254.*.* 26 maj 2018 15:02

    Piękny ogród ma ta pani, sam też lubię dłubać w ziemi, ale co się da zautomatyzowałem. Np. kupiłem robota wiper do koszenia, bo już kręgosłup mi zaczyna siadać. Jak się go zaprogramuje to wie jak ma kosić, to wygoda przy sporym areale.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz