Trochę porządku, zmian i luksusu

2016-05-31 10:34:58(ost. akt: 2016-05-31 10:37:12)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Stomil przeszedł w ciągu kilku dni sporą metamorfozę. Adam Łopatko wprowadził trochę porządku, dodał odrobinę luksusu, dokonał kilku zmian i wygrał mecz w swoim drugim debiucie na stanowisku pierwszego trenera.
1. Stomil musiał wygrać z Pogonią, żeby odgonić wszystkie złe demony i jednym cięciem oderwać od siebie widmo spadku do II ligi. I dokonał tego, za co należą się tej ekipie brawa przechodzące w krótki aplauz. Bo oto olsztynianie wygrali pierwszy mecz od 182 dni i nie zmienia tego specjalnie fakt, że w tym momencie ograli rywala, który właśnie zanotował dziewiątą ligową porażkę z rzędu na obcym boisku.

2. Stomil zafunkcjonował w tym meczu w nowej konfiguracji, czyli z trenerem Adamem Łopatko, który przejął zespół po Mirosławie Jabłońskim. Decyzja władz klubu o zmianie szkoleniowca na dwie kolejki przed końcem rozgrywek była bardzo ryzykowna, ale patrząc przez pryzmat faktów równie bardzo usprawiedliwiona. A Łopatko po raz drugi zaczął pracę na fotelu trenera nr 1 od wygranej — poprzednim razem, 12 października 2013 roku gdy przejmował zespół po Zbigniewie Kaczmarku, także poprowadził „biało-Niebieskich” do wygranej (3:1 z Flotą Świnoujście w Olsztynie).

3. Czego takiego dokonał Adam Łopatko, że zespół wszedł w trakcie kilku dni na o wiele wyższe obroty? Przede wszystkim udało mu się stworzyć drużynie warunki, jakich wcześniej nie miała. Treningi na głównej płycie, obiady, sesja z psychologiem i wreszcie przedmeczowe zgrupowanie w Starych Jabłonkach — takich „luksusów” Stomil w tym sezonie jeszcze nie miał. A co ze sprawami sportowymi? — Wyblokowaliśmy rywala tam, gdzie go mieliśmy wyblokować, może trochę lepiej mogliśmy przechodzić z defensywy do ataku, ale zwycięzców się nie sądzi — mówi Łopatko. — No i może trochę lepiej mogło być ze stałymi fragmentami, nad którymi mocno pracowaliśmy, ale mam nadzieję, że efekty będą w kolejnym meczu w Legnicy. Bo nie da się zrobić wszystkiego w kilka dni — dodaje.

4. Po przejęciu zespołu przez nowego szkoleniowca wyraźnie odżyło kilku piłkarzy. Wielką niespodzianką było wystawienie w drugiej linii nominalnego środkowego obrońcy Igora Biedrzyckiego, który w tym sezonie nie zagrał ani... minuty. — Stresu nie miałem, bo o tym, że będę grał, wiedziałem kilka dni wcześniej, więc spokojnie się przygotowywałem do meczu — wyjaśnia zawodnik. — Kłopotem nie było też to, że zostałem ustawiony w drugiej linii, straszliwie chciałem w końcu zadebiutować w Stomilu w tym sezonie, więc było mi wszystko jedno, gdzie zagram. Zagraliśmy z pasją, zaangażowaniem oraz dobrze taktycznie, no i to się przełożyło na sukces — cieszy się Biedrzycki.
Chyba jeszcze większym zaskoczeniem był bardzo dobry występ Karola Żwira, któremu ewidentnie opadła jakaś „klapka blokująca” — 21-letni piłkarz był jednym z autorów zwycięstwa. — Od początku tygodnia czułem, że jestem w dobrej formie, na przedmeczowym zgrupowaniu mówiłem Jarkowi Ratajczakowi, z którym mieszkałem w pokoju, że coś strzelę. Nie powiem: bardzo mi tego gola brakowało, bardzo na niego czekałem. Po zmianie trenera dostaliśmy dodatkowy impuls do gry, są dobre prognostyki na przyszłość — mówi Żwir.

5. Miłą odmianą dla kibicowskiego oka był także występ Japończyka Tsubasy Nishiego — ten sympatyczny piłkarz dotychczas robił na boisku dużo wiatru, ale efektów (poza bramką w Chojnicach) nie było za wiele. Tym razem Nishi zanotował asystę przy bramce Żwira oraz podwyższył wynik na 2:0. — Przede wszystkim jestem bardzo szczęśliwy z tego, że pomogłem zespołowi — tłumaczy Nishi. — W każdym meczu próbuję strzelić gola, bo chodzi o to, żeby pomóc drużynie. To jest mój drugi gol w tym sezonie, ale oczywiście najważniejszy, zresztą jeden z najważniejszych w karierze — kończy Tsubasa Nishi.

6. Kwestia utrzymania w I lidze została w ten weekend oficjalnie klepnięta, teraz czas na rozgrywki „papierowe”. Trwa bowiem proces licencyjny, a w tej grze Stomil jeszcze nie odniósł ostatecznego zwycięstwa. Z nieoficjalnych wiadomości, bo na inne na razie liczyć nie można, wynika, że i ten mecz jest trudny. Oby się po raz kolejny skończył sukcesem.

Zbigniew Szymula

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Tub #2002503 | 83.9.*.* 31 maj 2016 21:59

    Czy szanowna redakcja zauważyła, że dziś pojawił się komunikat PZPN, infomujący o tym, że Stomil dostał licencję na grę w I lidze w nowym sezonie? Niestety, musi zapłacić 5000 zł kary i przystąpi do rozgrywek z ujemnym kontem -3 pkt. To istotna informacja. Oczywiście na waszej stronie cisza na ten temat. Trzeba was wyręczać?

    odpowiedz na ten komentarz

  2. ... #2002500 | 46.112.*.* 31 maj 2016 21:53

    Dodajcie, że biedrzycki był najsłabszym zawodnikiem na boisku. Czyżby magiczna ręka taty pomogła dostać się do składu?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) odpowiedz na ten komentarz

  3. Stomilowiec #2002474 | 37.47.*.* 31 maj 2016 20:58

    Wywalić pijaków na zbity pysk. Szkoda kasy na ten śmieszny klubik

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz

  4. @zibuli #2002465 | 88.156.*.* 31 maj 2016 20:37

    A gdzie kopie młody zibula? W ogródku :)

    odpowiedz na ten komentarz

  5. Tub #2002315 | 83.9.*.* 31 maj 2016 15:14

    Brawo, Stomil za zwycięstwo. Będę się jednak upierał przy stwierdzeniu, że niewielka w tym zasługa pana Łopatko. Pierwszoligowy Stomil potrzebuje trenera z prawdziwego zdarzenia. Machanie łapkami i pokrzykiwanie na piłkarzy przy linii bocznej boiska nie świadczy o profesjonalizmie wyżej wymienionego. Nie wyobrażam sobie, że na barkach tego pana miałby spocząć obowiązek przygotowania pierwszoligowego zespołu do sezonu. Za wysokie progi...

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)