Piłkarski weekend w Europie
2025-03-29 10:00:00(ost. akt: 2025-03-28 11:55:50)
Z czołowych piłkarskich lig europejskich najciekawsza walka toczy się w Hiszpanii. W najbliższy weekend jednak faworyci zagrają z niżej notowanymi rywalami. We Francji natomiast przewaga Paris Saint-Germain jest tak duża, że zdobycie kolejnego tytułu może świętować już w... sobotę.
Barcelona najwcześniej ze wszystkich klubów wróciła do gry po przerwie na zmagania drużyn narodowych. W czwartek w zaległym spotkaniu pokonała Osasunę Pampeluna 3:0. Robert Lewandowski, choć na boisku pojawił się w 68. minucie, zdołał zdobyć 23. gola w sezonie. Z kolei Wojciech Szczęsny w bramce do 17 powiększył liczbę występów w koszulce "Dumy Katalonii" bez porażki.
"Barca" ma 63 punkty i o trzy wyprzedza broniący tytułu Real Madryt oraz o siedem stołeczne Atletico.
W niedzielę lider w derbach Katalonii podejmie 13. w tabeli Gironę, która była objawieniem poprzedniego sezonu, m.in. dwukrotnie pokonała Barcelonę, wywalczyła prawo gry w Lidze Mistrzów, ale ostatnio spisuje się słabo. Nie wygrała żadnego z sześciu poprzednich spotkań i praktycznie nie ma szans, by jesienią ponownie zagrać w europejskich pucharach.
Nie tylko w tym spotkaniu, ale i najbliższych tygodniach trener Hansi Flick nie będzie mógł skorzystać z Daniego Olmo, który doznał kontuzji w czwartek.
"Nie mam dobrych wieści. Jest kontuzjowany, nie najlepiej to wygląda. Przy takim natężeniu meczów na pewno kilka opuści" - powiedział niemiecki szkoleniowiec.
Real w sobotni wieczór podejmie na Santiago Bernabeu broniące się przed spadkiem Leganes, które pokonał już dwa razy w tym sezonie, w tym lutym w Pucharze Króla. Teoretycznie najtrudniejsze zadanie czeka Atletico - w Barcelonie spotka się z 15. w tabeli Espanyolem. Trzy ostatnie konfrontacje tych drużyn zakończyły się remisami.
Podobnie jak w Hiszpanii wygląda sytuacja na czele Serie A - w walce o tytuł liczą się praktycznie trzy zespoły, a między nimi są trzypunktowe różnice.
Na czele broniący tytułu Inter, którego barwy reprezentują leczący ostatnio kontuzje Piotr Zieliński i Nicola Zalewski, drugą pozycję zajmuje Napoli, a za nim plasuje się Atalanta.
Właśnie jedenastkę z Bergamo czeka w 30. kolejce teoretycznie najtrudniejsze zadanie, bo na wyjeździe spotka się z ósmą Fiorentiną. Tyle, że piłkarze trenera Gian Piero Gasperiniego "w delegacji", gdzie wygrali m.in. cztery ostatnie mecze, spisują się najlepiej w lidze, a ich bolączkę stanowię występy na własnym terenie. Z kolei dobrze sobie radząca w Lidze Konferencji "Viola" w Serie A gra w kratkę.
Od dłuższego czasu uwaga włoskich mediów skupia się jednak nie na wynikach Atalanty, a przyszłości jej szkoleniowca.
"Wszystko ma swój początek i koniec. Pomiędzy nimi jest podróż, która często jest bardzo piękna" — powiedział niedawno Gasperini, czym tylko spotęgował spekulacje.
67-latek kilka razy z ekipą z Bergamo, którą prowadzi od połowy 2016 roku, zajął miejsca na podium Serie A, a przed rokiem triumfował w Lidze Europy.
"Czy szukam domu w Rzymie bądź Turynie? Nie, na razie mój dom jest w Bergamo. Liczy się tylko tu i teraz, a przed nami jeszcze dziewięć meczów ligowych" - zaznaczył trener.
W niedzielę do jego dyspozycji nie będzie raczej Mateo Retegui. Najlepszy strzelec ligi (22 gole) zmaga się z kontuzją mięśniową i z tego powodu przedwcześnie opuścił zgrupowanie włoskiej kadry. Drugi w tym zestawieniu jest Moise Kean z Fiorentiny - 15.
Napoli w niedzielny wieczór podejmie dziewiąty Milan, a lider z Mediolanu trzy godziny wcześniej na San Siro gościć będzie 10. w tabeli Udinese, w którym przyzwoicie radzi sobie znany z pracy w Polsce trener Kosta Runjaic.
Już w sobotę czwarta Bologna, której bramkarzem jest Łukasz Skorupski, zmierzy się na wyjeździe z przedostatnią w tabeli Venezią. Gospodarze cztery ostatnie potyczki ligowe zremisowali, a goście - wygrali.
Dość czytelna jest sytuacja w niemieckiej ekstraklasie - po 26 kolejkach prowadzi pałający żądzą odzyskania krajowego prymatu Bayern, który o sześć punktów wyprzedza broniący tytuł Bayer. Wyścig o mistrzowską paterę rozstrzygnie się między drużynami z Monachium i Leverkusen, gdyż trzecie FSV Mainz, które może uchodzić za rewelację sezonu, traci do "Aptekarzy" już 11 pkt.
Bayer w piątkowy wieczór podejmie trzecie od końca VfL Bochum, które specjalizuje się w mieszaniu szyków faworytom. Z ostatnich dziewięciu meczów wygrało dwa - z Borussią Dortmund 2:0 i w Monachium 3:2.
Z kolei Bawarczycy, którzy w dwóch poprzednich występach powiększyli dorobek tylko o punkt, w sobotę u siebie zmierzą się z FC St. Pauli. Beniaminek z Hamburga jest 15., a na wygraną z Bayernem czeka od 2002 roku, choć trzeba zaznaczyć, że większość tego okresu spędził poza Bundesligą.
Bayern w decydującej części sezonu będzie musiał sobie radzić bez Kanadyjczyka Alphonso Daviesa i Francuza Dayota Upamecano, którzy w meczach drużyn narodowych doznali kontuzji, wykluczających ich na dłuższy czas z gry.
"Oczywiście martwią nas te urazy, ale wciąż mamy w zespole wystarczająco dużo jakości, aby móc realizować nasze sportowe cele" - zaznaczył dyrektor sportowy Bayernu Max Eberl.
We Francji "król jest jeden" - kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa i niepokonany w lidze w tym sezonie Paris Saint-Germain ma 68 punktów i już o 19 dystansuje Olympique Marsylia. Stołeczna jedenastka 13. w historii i czwarty z rzędu tytuł może świętować już w... sobotę.
Jeśli OM przegra, jak w dwóch poprzednich kolejkach, z plasującym się tuż nad strefą spadkową Reims, paryżanie pokonają przedostatni w tabeli zespół St. Etienne, a w derbach Lazurowego Wybrzeża między AS Monaco i Nice będzie remis, to sprawa zostanie rozstrzygnięta.
W tym ostatnim spotkaniu mogliby stanąć naprzeciwko siebie polscy bramkarze Radosław Majecki i Marcin Bułka, ale ostatnio trener ekipy z Księstwa Adi Huetter stawiał na Szwajcara Philippa Koehna.
"Wiemy, jak ważny to mecz dla klubu i naszych kibiców. Będziemy gotowi" - zapowiedział Huetter.
W Anglii weekend upłynie pod znakiem ćwierćfinałów Pucharu Anglii. W mającej ponad 150-letnią historię rywalizacji o trofeum pozostało siedem klubów ekstraklasy oraz grające na jej zapleczu Preston.
Rywalem 14. obecnie zespołu Championship będzie Aston Villa, której zawodnikiem jest Matty Cash. Ze względu na najniżej notowanego przeciwnika w ćwierćfinale ekipa z Birmingham w notowaniach bukmacherskich zajmuje drugie miejsce wśród kandydatów do końcowego triumfu.
Wyżej tylko oceniane są szanse Manchesteru City. Mistrz kraju, który w tabeli Premier League jest piąty, 22 punkty za prowadzącymi Liverpoolem, poprzez Puchar Anglii może uratować sezon. W niedzielę piłkarze Josepa Guardioli zmierzą się na wyjeździe z dobrze spisującym się w tym sezonie i groźnym dla najlepszych, choć głównie w roli gości, Bournemouth.(PAP)
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez