Katyński mord - major Władysław Orzeszko nr 1828

2022-03-13 10:00:00(ost. akt: 2022-03-21 12:29:25)
Mundur i rogatywka z katyńskiej mogiły, kwiecień 1943 r. (Domena publiczna)

Mundur i rogatywka z katyńskiej mogiły, kwiecień 1943 r. (Domena publiczna)

Major Władysław Orzeszko ur. się 8 styczniu 1895 r. w zaścianku szlacheckim w Łozowie (Ziemia Grodzieńska, powiat wileński) jako syn Tomasza i Michaliny (z d. Olszewskiej). Jego ród pieczętował się herbem Korab. Miał trzech braci i siostrę.
Do szkół uczęszczał w Sokółce i Grodnie. W 1915 r. wstąpił do wojska carskiego, gdzie w 1916 r. otrzymał pierwszy stopień oficerski. Z końcem listopada 1917 r. został przeniesiony do II

W styczniu 1918 r. wyjechał wraz z drugim transportem tegoż pułku na front. W walkach m.in. pod wsią Uszą dostał się do niewoli bolszewickiej i został osadzony w więzieniu w Mińsku Litewskim. Uciekł stamtąd po 15 dniach, a następnie brał czynny udział w zajęciu tego miasta. W czasie walk zdobył 4 cekaemy i ok. 200 karabinów. Po przekazaniu Mińska Litewskiego Niemcom, wyjechał wraz z pułkiem do Bobrujska, gdzie wkrótce objął dowództwo oddziału Karabinów Maszynowych (K.M.)5 p.p. Gdy w mieście miał miejsce zamach, postawił w stan ostrego pogotowia do walki z Niemcami 5 i 6 p.p. Po fiasku zamachu – w związku z likwidacją I Korpusu Polskiego - por. Orzeszko wyjechał do Wilna, następnie zamieszkał w folwarku pod Wilnem, pozostając w stałym kontakcie ze Związkiem Wojskowym w tym mieście. W październiku 1918 r. przeniósł się na stałe do Wilna i pracował tam, organizując samoobronę.

Nowo odrodzone Wojsko Polskie
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wstąpił 16 listopada 1918 r. do nowo odrodzonego Wojska Polskiego. Nie został zweryfikowany wówczas na wyższy stopień oficerski, wykazano jedynie, że dotychczas ukończył Szkołę Chorążych i kurs oficerski K.M. w armii rosyjskiej i w I Korpusie Polskim na Wschodzie. W grudniu 1918 r. wstąpił do Samoobrony Wileńskiej, a w styczniu 1919 r. ponownie do Wileńskiego Pułku Strzelców, z którym znów wymaszerował na front. Po powrocie został czasowo mianowany w Wilnie adiutantem pułku, a 31 stycznia 1921 r. wybrany Przewodniczącym Wojskowej Komisji Egzaminacyjnej, następnie w marcu tegoż roku odkomenderowany do Ministerstwa Spraw Wojskowych. W międzyczasie wyjechał na zjazd Dowborczyków w Warszawie, a po powrocie objął ponownie dowództwo I Baonu oraz został w kwietniu 1921 r. przewodniczącym komisji nad gospodarką pułku, a także dowódcą Biura Sztabowego. 20 lipca tegoż roku przyznano mu odznakę frontową – brał m.in. udział w bitwach przy zajęciu Wilna (styczeń 1919 r.), a także na Równym Polu pod Wilnem oraz w rejonie Wołkowyska; walczył również 15 sierpnia 1920 r. pod Radzyminem w tzw. Bitwie warszawskiej. Będąc dowódcą K.M. odznaczył się znaczną odwagą. Za udział w wojnie polsko-bolszewickiej otrzymał też trzykrotnie Krzyż Walecznych.

W 1921 r. por. Orzeszko przeszedł do kadry oficerskiej rezerwy, do 29 Baonu Celnego w Klecku. Przebywał tam jeszcze w październiku 1924 r., kiedy to poślubił pannę Helenę (z d. Jachimowicz) tzw. Stasię, córkę Fabiana i Olimpii (z d. Dybowskiej). 20 XI 1924 r. kpt. Orzeszko został przywrócony do służby czynnej i przeniesiony z 53 do 78 p.p. Wtedy też zostaje przemianowany na oficera zawodowego. Decyzję o jego ponownym przyjęciu do W.P. podpisał Minister Spraw Woj. Wł. Sikorski. W grudniu 1925 r. kpt. Orzeszko ukończył kurs dokształcający dla młodszych oficerów piechoty w Chełmnie przy 78 p.p. z ogólną opinią celującą w zachowaniu, pilności oraz postępach w nauce.

W teczce personalnej mjr Wł. Orzeszki brakuje większości dokumentów z całego okresu międzywojennego. Dlatego odtworzenie całości służby staje się niemożliwe. W 1928 r. kpt. Orzeszko otrzymał medal za wojnę polsko-bolszewicką oraz medal 10-lecia, następnie Krzyż Litwy Środkowej. 1 stycznia 1930 r. zostaje awansowany do stopnia majora. Przy tym stopniu pozostaje już do końca do 1940 r. Z kolei 9 maja 1933 r. otrzymał „Krzyż Niepodległości”, służąc w Lidzie w 77 p.p. W tym pułku służył najprawdopodobniej najdłużej, bo aż do września 1939 r. Był tam kwatermistrzem oraz dowódcą III Baonu.

Wojna i uwięzienie w Kozielsku
Ostatni jego przydział służbowy to Komenda Rejonowa Uzupełnień w Słonimie. Tak wspomina go w swojej książce pt. „Dom utracony, dom ocalony”[wydanie: Poznań 2009 r.], Teresa Tomsia z Poznania - wnuczka jednego z podkomendnych sierż. Bronisława Gołackiego. Tak, oto pisze: „Do domu Gołackich w Słonimie (...) pobudowane zostało jeszcze jedno duże domostwo bliźniacze dla pracowników RKU. Sąsiadowali więc ze sobą: rodzina majora Wł. Orzeszki – komendanta RKU, kpt. Jana Winiarza – jego zastępcy oraz starszego sierż. sztabowego B. Gołackiego – referenta zatrudnionego na etacie oficerskim, który kreślił mapy i opiekował się dokumentacją”.

Kiedy we wrześniu 1939 r. 77 p.p. w ramach 19 Wileńskiej DP w armii „Prusy” pod dowództwem gen. J. Kwaciszewskiego wychodzi z koszar do boju w kierunku centralnej Polski, to mjr Orzeszko ma za zadanie pozostać na Kresach Wschodnich i rekrutować nowych żołnierzy. Tu 17 września 1939 r. zostaje go nowa wojna, tym razem z sowietami. Zostaje aresztowany i wywieziony do obozu w Kozielsku. W kwietniu 1940 r. przetransportowany do Katynia i tam rozstrzelany. Na niemieckiej liście katyńskiej znajduje się pod nr 1828, co oznacza, że został odnaleziony i rozpoznany na podstawie pisma służbowego oraz listu w 1943 r. Akt zgonu mjr Wł. Orzeszki został sporządzony w Warszawie w 1948 r. Czytamy w nim m.in., że zgon nastąpił 9 maja 1947 r., co było oczywiście ewidentną nieprawdą.

Na liście „Osób zamordowanych w Katyniu, Charkowie, Twerze i Miednoje mianowanych na kolejne stopnie” – mjr Orzeszko widnieje pod nr 596 z nominacją na podpułkownika w 2009 r. przez Prezydenta III RP.

Przebywając w Kozielsku mjr Orzeszko zdążył napisać dwa listy i jedną kartkę do rodziny. W pierwszym liście do matki i żony tak pisał: „Droga, Kochana Mamusiu i ty Stasieńko (Heleno). Bardzo miłą niespodziankę sprawił list Kochanej mamusi. Szkoda, że tak mało napisała, proszę pisać obszerniej. Cieszy mnie również, że jesteście zdrowe, bałem się o wasze zdrowie, ze względu na brak opieki lekarskiej. Ja, jestem zdrów, nic mi nie dokucza, czasami tylko rękę daje się odczuć, ale to głupstwo, przejdzie samo. Czy macie dostateczną ilość opału, gdyby były trudności, to trzeba brzozy ścinać. Jak Wasil – czy dobrze się stara – myślę niech Marysia zostanie u Mamusi, będzie pomocna, przynajmniej do mego przyjazdu.

Czy Tadzik jest i jak u nich. Przed wyjazdem kupiłem nową walizkę, do której Marysia włożyła moją bieliznę, buty i jedno ubranie. Wyrwalski z Józiem musieli ją oddać, bo ją zostawiłem. Wyjechałem w trzewikach, proszę jeżeli nie będzie trudności na poczcie przesłać mi wełniane rękawice, jedną parę skarpet ciepłych i o ile można kupić, stare kalosze dotrę, to proszę wysłać. Będę wdzięczny za trochę słoniny i czosnku trochę, psują się [mi] dziąsła. Proszę pisać jak dawniej, adres bez zmian. Całuję mocno. Wasz Wład. Kozielski, 25 XII 1939 r. Dziękuję bardzo za kopertę, proszę i na przyszłość przysyłać”.

Z kolei na kartce major napisał: „Kochana Mamusiu! Otrzymałem pocztówkę datowaną z dn. pierwszego stycznia [1940 r.]; przedtem otrzymałem tylko jeden list. Pisałem przed świętami do Mamusi. Czuję się zdrów, braków żadnych nie odczuwam, jestem tylko niespokojny o wasze zdrowie. Proszę pisać do mnie krótko i zwięźle i tylko o sobie; ja napiszę za miesiąc. Całuje rączki. Wład. [Kozielsk], 4 II 1940 r.”

Zaś w kolejnym liście tak pisze: „Najdroższa Moja Mamusiu i Ty Stasieńko! Długo nie miałem od was listów, niepokoiłem się o Wasze zdrowie, otrzymałem w krótkim przeciągu czasu oba listy z 20 I i 30 I [1940 r.], a dziś depeszę. Serdecznie dziękuję za listy, proszę być spokojnym o mnie, jestem zdrów i nic mi nie brakuje, dziąsła podleczyłem, a bolący ząb usunąłem. Kupiłem trzewiki, ciepło mi jest, bieliznę też mam. Mrozy tu już minęły, odczuwa się w powietrzu powiew wiosny. Proszę was bardzo oszczędzajcie swoje zdrowie. Czy dla Stasi jest opieka lekarska, czy mamusia nie ma trudności w kupnie lekarstw dla siebie. Dobrze, że Stasia po takiej podróży czuje się dobrze, też odwaga w takie mrozy jechać. Cóż w Słonimie – z czego żyjecie”.

Wiosenne wspomnienia
Z przeprowadzonej przeze mnie rozmowy w kwietniu 2010 r. z krewną majora Leokadią Ćwiertniewską dowiedziałem się m.in. - nie tyle o samym Wł. Orzeszko, ale o jego rodzinie - że: „Helena Orzeszko, jako żona oficera miała być aresztowana przez NKWD, ale mój ojciec Aleksander Jachimowicz przechował ją, a także jeszcze inną osobę, przez dwa lata i w ten sposób uratował je. W związku z tym mój ojciec bardzo zżył się z Heleną, której mąż w 1940 r. został rozstrzelany w Katyniu. Przed wojną Helena i jej matka Olimpia Jachimowicz mieszkały w majątku Dąbkowszczyzna, w pow. nieświeskim, woj. nowogródzkim, a my zaś po sąsiedzku, bardzo blisko, bo w odległości ok. 300 m od nich, w zaścianku szlacheckim Hołynka.

Po wojnie zaś przyjechaliśmy do Polski z Heleną jednym transportem kolejowym jako repatrianci ze Wschodu, konkretnie z Klecka. Przez dwa tygodnie dojechaliśmy do Gniezna, gdzie nasze wagony zostały odczepione. Tam zostaliśmy, gdyż dostaliśmy przez Powiatowy Urząd Repatriacyjny w Mieleszynie, jakieś 16 km od Gniezna, dom do zamieszkania. W marcu 1958 r. zmarła matka Heleny, Olimpia Jachimowicz. Została ona pochowana w grobowcu, w osadzie Popowie - Ignacewo 4 km od Mieleszyna. Wtedy samotna Helena (nie mieli dzieci z Władysławem) postanowiła zamieszkać u mojego ojca, zmarła zaś w 1966 r. i jest pochowana w tym samym grobowcu co jej matka Olimpia i tak jak mój ojciec Aleksander, matka Maria (z d. Rytwińska) oraz mój brat Zdzisław (zm. 1998 r.). W Mieleszynie mieszkaliśmy do 1965 r., a potem wraz z rodziną przyjechaliśmy do Olsztyna. Wtedy na gospodarce w Mieleszynie został spadkobierca, mój brat Zdzisław. Dziś gospodarstwo to jest w obcych rękach.

Mąż Heleny, Wł. Orzeszko był dobrze sytuowany. Nasza rodzina miała mało kontaktu z nim, gdyż często przebywał w pułku, a na koniec pełnił funkcję Komendanta RKU w Słonimie. Opiekował się też wiejską szkołą podstawową, więc był bardzo zajęty”.

Dziś już nie żyje Leokadia Ćwiertniewska jedna z uczestniczek pierwszych naszych wspólnych uroczystości katyńskich w szkole, która mieszkała w domu pod Olsztynem, we wsi Wrzesina, w gminie Jonkowo. We Wrzesinie mieszkają nadal dwie jej córki - Bogumiła Zalewska z mężem Adamem oraz Urszula Ćwiertniewska. Zaś w Olsztynie mieszka trzecia córka Jagoda.
30 kwietnia 2010 r. na terenie Szkoły Podstawowej nr 13 w Olsztynie odbyła się podniosła uroczystość w związku z zasadzeniem Dębu Katyńskiego ku czci ppłk. Wł. Orzeszko. Impreza ta związana była z realizacją programu „Katyń… ocalić od zapomnienia”, do którego przystąpiła SP nr 13 wraz z 36 innymi placówkami oświatowymi z terenu Warmii i Mazur. Uroczyste odebranie dębu miało miejsce 9 kwietnia w Gimnazjum nr 14 na Dajtkach.

Piotr Rafalski


2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5