Zmarł Herbert Monkowski

2023-01-21 21:20:11(ost. akt: 2023-01-21 21:58:03)

Autor zdjęcia: A.Socha/Radio Olsztyn

— Nie da się go zastąpić, bo tacy dobrzy ludzie nie rodzą się na pęczki. Mówił o sobie niemiecki Warmiak i Warmię miał zawsze w sercu — mówi o zmarłym Edward Cyfus, polski Warmiak.
Herbert Monkowski urodził się w 1934 roku we wsi Jaroty pod Olsztynem, dziś to dzielnica miasta. Uciekł z ówczesnego Allenstein w 1945 roku, gdy wkraczała Armia Czerwona. Pieszo przeszedł przez zamarznięty Zalew Wiślany i na zawsze już zamieszkał w Niemczech. Tam założył stowarzyszenie dawnych mieszkańców Warmii. Polskiego nauczył się w Niemczech. — Mówił o sobie niemiecki Warmiak, Warmię miał zawsze w sercu, to był przecudowny, nieprzeciętny człowiek — podkreśla Edward Cyfus, który napisał o Monkowskim książkę "Pobiegnij moją drogą".

O książce przeczytasz tutaj.


Monkowski przez całe życie przyjeżdżał na Warmię. Zostanie zapamiętany m.in. jako organizator pomocy humanitarnej w czasach PRL. — Gdy nadarzyła się okazja pod koniec lat 70. i w 80. XX wieku organizował ogromną pomoc charytatywną dla szpitali i innych instytucji — wspomina Wiktor Leyk, Mazur, który znał Monkowskiego. Przyjeżdżał z nią do Polski ponad 30 razy.

Starosta olsztyński Andrzej Abako przypomniał, że pomoc tę Monkowski organizował we współpracy z nieżyjącym już ks. Julianem Żołnierkiewiczem, który angażował się w m.in. w pomoc działaczom "Solidarności".

— Działalność Monkowskiego była bardzo ważna; to, co zrobił dla pojednania polsko-niemieckiego i polsko-polskiego zostanie zapamiętane. Zawsze, kiedy by nie odwiedzał Olsztyna, dzwonił do mnie i pytał, czy znajdę chwilę czasu na spotkanie. Gdy jeździłem do Niemiec na spotkania noworoczne zawsze znajdował czas, żeby się w Niemczech spotkać. Doceniał, co my Polacy robimy na Warmii i dla Warmii. To był prawdziwy Warmiak, Warmia była dla niego najważniejsza — mówi Andrzej Abako.

Wiktor Leyk przypomina, że Monkowski zainicjował wiele działań służących propagowaniu dziedzictwa kulturowego Warmii. — Położył wielkie zasługi do odtworzenia szlaku biskupiego w Bałdach. Ta inicjatywa żyje do dziś. To on zainicjował wizyty Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego Bruno Plattera i jego następców na Warmii, Mazurach, czy w Malborku — przypomina Wiktor Marek Leyk, który pochodzi ze znanej mazurskiej rodziny.

Edward Cyfus przyznał, że to właśnie Monkowski został wysłany do siedziby Zakonu Krzyżackiego w Wiedniu, by w 2010 roku zaprosić na obchody 600-lecia bitwy pod Grunwaldem Wielkiego Mistrza, biskupa Bruno Plattera. — Standardowo audiencja u mistrza trwała 15 minut, Herbert był u biskupa Plattera 47 minut. Tak rozmawiał, że mistrz nie tylko przyjechał na obchody grunwaldzkie, ale też odbył wizytę po miejscach związanych z Zakonem. W Łukcie Wielki Mistrz odprawiał mszę w kościele ufundowanym przez Konrada i Ulryka von Jungingenów, głosił piękne kazanie, a obok mistrza stał Herbert i je tłumaczył — przypomina Edward Cyfus.

Kolejni wielcy mistrzowie odwiedzają Warmię i Mazury, ostatnio mistrz był na ceremonii otwarcia nowego muzeum pod Grunwaldem we wrześniu ubiegłego roku.

— Prywatnie to był ciepły, otwarty, cudowny człowiek, który bardzo łatwo nawiązywał kontakty z innymi i wszystkich lubił. My też go wszyscy lubiliśmy, bo Herberta nie dało się nie lubić — podkreśla Wiktor Marek Leyk. (PAP)

Joanna Kiewisz-Wojciechowska