Białystok: marsz solidarności z Białorusią przeszedł ulicami miasta

2022-08-08 07:52:43(ost. akt: 2022-08-08 07:54:18)
manifestacja solidarności z Białorusią

manifestacja solidarności z Białorusią

Autor zdjęcia: PAP

Marsz solidarności z Białorusią, w związku z drugą rocznicy wyborów prezydenckich w tym kraju, przeszedł w niedzielę po południu ulicami Białegostoku. Rozpoczął się na Rynku Kościuszki, a zakończył przed konsulatem Białorusi.
Wzięli w nim udział m.in. przedstawiciele władz Białegostoku, diaspory białoruskiej, przebywający w mieście Ukraińcy a także białostoczanie.

"Dwa lata jak nasz kraj się obudził, jak tysiące Białorusinów wyszło na ulice, na marsze, by pokazać, że zostały skradzione nasze głosy" - powiedział na początku demonstracji organizator Jan Abadouski. Przypomniał, że dwa lata temu tysiące Białorusinów nie wybrało dyktatury, a demokrację, a dzisiaj ponad 1,5 tysiąca osób przebywa w więzieniach.

Dlatego - jak podkreślił - diaspora białoruska w Dzień Godności organizuje w różnych miastach akcje solidarnościowe, aby "pokazać, że jest nas tysiące, że nas nie złamano". Podziękował solidaryzującym się z Białorusinami Ukraińcom, a także władzom miasta i województwa.

W rozmowie z dziennikarzami ocenił, że obecnie oczy całego świata zwrócone w stronę Ukrainy, ale - jak mówił - "chcemy pokazać, że na Białorusi też cały czas są represje, ludzie nie mogą spokojnie wychodzić i pokazywać, że są przeciwko dyktaturze". Wyjaśnił, że te akcje mają pokazać, że Łukaszenka nie złamał Białorusinów i dalej będą walczyć o wolność swojego kraju.

Jak wyjaśnił Paweł Stankiewicz z białoruskiej Fundacji Tutaka, w niedzielę marsze odbywały się w 30 miastach. "To kolejny dowód, że Białoruś, że sprawa białoruska jest ważna. Mam nadzieję, że nie jest ważna tylko dla obywateli Białorusi, ale również dla całego świata" - podkreślił. "Ani nas nie można pokonać, ani nas nie można wstrzymać" - powiedział, parafrazując wiersz "Pogoń", nieoficjalny hymn Białorusi.

"Chciałbym podziękować za to, że Państwo pokazują na każdym kroku, że mniejszość białoruska w Białymstoku jest aktywna, jest żywa. Pamiętacie o tych wszystkich, którzy w dniu dzisiejszym siedzą w więzieniach, są prześladowani na terytorium Białorusi" - mówił do zebranych zastępca prezydenta Białegostoku Przemysław Tuchliński.

Przypomniał, że ponad 150 tys. osób musiało uciec z Białorusi, bo nie mogło tam swobodnie żyć, pracować i głosić swoich poglądów. Mówił, że społeczność międzynarodowa potępiła działania reżimu Łukaszenki. "Musimy się wzajemnie wspierać, musimy my również, jako białostoczanie, jako polskie społeczeństwo, wykazywać różne przejawy solidarności w stosunku do państwa, do diaspory białoruskiej" - dodał. Podkreślił, że dla wielu Białorusinów Białystok stał się drugim domem.

Marszałek województwa podlaskiego Artur Kosicki, w liście skierowanym do uczestników marszu, napisał, że każdy naród ma prawo do wolności i demokracji. "Nie do zaakceptowania jest pozbawienie kogokolwiek tych wartości, a tak niestety dzieje się tuż za naszą wschodnią granicą na Białorusi" - podkreślił. Jego zdaniem, niedzielny marsz stanowi "mocny i wyraźny głos sprzeciwu wobec antydemokratycznych działań władz" białoruskich. Ocenił, że obecność na nim mieszkańców Białegostoku i innych miast to "wspaniały przykład solidarności".

Marsz, w którym wzięło udział według szacunków policji ok. 300 osób, przeszedł ulicami miasta przed konsulat Białorusi w Białymstoku.

Niesiono kilkunastometrową flagę biało-czerwono-białą, flagi niepodległej Białorusi trzymano także w dłoniach, wiele osób było ubranych w barwy flagi. Można było też dostrzec flagi Ukrainy.

Marsz rozpoczynał transparent "Łukaszenka ukradł nasze głosy", niesiono też baner "Siedzą, bo są Polakami" z wizerunkami uwięzionych działaczy Związku Polaków na Białorusi Andrzeja Poczobuta i Andżeliki Borys. Skandowano m.in. "Żywie Bielaruś".

Uczestnicy nieśli też baner w listą osób więźniów politycznych, którzy są uwięzieni na Białorusi. Na liście jest ponad 1,2 tys. nazwisk. Nazwiska więźniów umieszczono też na papierowych "ptakach wolności", które nieśli uczestnicy.

Wybory prezydenckie na Białorusi odbyły się 9 sierpnia 2020 r. Wygrał w nich Alaksandr Łukaszenka, opozycja ocenia, że wybory były sfałszowane. Po wyborach, a także przed nimi na Białorusi odbywały się liczne demonstracje, wiele osób zostało zatrzymanych.

Protesty, organizowane są przez diasporę białoruską w Polsce, od dwóch lat odbywają się także w Białymstoku.(PAP)