Schrony w Olsztynie są, ale tylko z nazwy. Zobacz, jak wyglądają [WIDEO]

2022-03-15 20:14:38(ost. akt: 2022-03-16 09:50:44)
Marian Szydłowski pokazuje nam schron w swoim bloku w Olsztynie

Marian Szydłowski pokazuje nam schron w swoim bloku w Olsztynie

Autor zdjęcia: Andrzej Sprzączak

Jak wyglądają schrony w Olsztynie? W czasach zimnej wojny musiały wytrzymać bombardowanie. Dziś służą jako szatnie, składziki i piwnice. Czy w razie zagrożenia mamy jeszcze gdzie się ukryć? Sprawdzamy, w jakim są stanie.
Gdzie jest mój schron? To pytanie w ostatnim czasie zadaje sobie wielu z nas. Im dłużej trwa wojna i im bliżej polskiej granicy spadają bomby, tym większe zainteresowanie miejscami do ukrycia się. Dlatego Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego olsztyńskiego ratusza opublikował ich listę. Jako że podał adresy, sprawdzamy, jak wyglądają schrony w Olsztynie.

Zaczynamy od Zatorza, od bloku wybudowanego w latach 60. Udaje nam się wejść na klatkę schodową, ale drzwi do piwnicy są zamknięte. Zbiega do nas pani Małgorzata, która prosi, żeby nie zaglądać do schronu. Dlaczego?

— Sąsiedzi nie wybaczyliby mi, gdybym państwu pokazała nasz schron. Tam zresztą nie ma czego oglądać — kobieta daje się jednak namówić i schodzi z nami do piwnicy. — Niedawno zrobiliśmy tu remont, ocieplaliśmy całe piwnice. W schronie był wylot powietrza, ale został załatany. Teraz zrobiliśmy w nim składzik. Sąsiedzi przechowują tu różne rzeczy. Przydałoby się tu posprzątać, bo jeśli coś się stanie, gdzie my się pomieścimy? Siedzę i płaczę, co będzie dalej. I gdzie uciekniemy, jeśli będzie taka potrzeba? Ale gdy robiliśmy remont, to rzeczywiście było widać, że ściany są grube. Stropy też są spore. Ale co nam po tym? Prosiłam, żeby sąsiedzi zrobili tu porządek, ale mówili: E tam, pani Małgosiu, przecież wojny nie będzie. Niestety mamy wojnę w Ukrainie…

W pomieszczeniu, w którym powinien być schron, stoi mnóstwo przedmiotów — jakieś deski, wózek, meble, a nawet muszla klozetowa. Trudno tu palec wcisnąć, a co dopiero pomieścić wszystkich sąsiadów. Może gdzieś indziej będzie więcej miejsca?

Na liście, którą udostępniło miasto, znajduje się na przykład szkoła podstawowa.

— Szkoła Podstawowa nr 5 została wybudowana w 1957 roku, czyli siedemdziesiąt lat temu. To był czas zimnej wojny. Wtedy schrony były obowiązkowe w różnych placówkach. W szkole tę funkcję pełnił niski parter, gdzie jest bardzo gruby żelbetowy strop. Ma około pół metra. Dziś to miejsce jest wykorzystywane na szatnie dla uczniów — opowiada Andrzej Tymecki, dyrektor szkoły. — Urządzenia, które miały chronić przed skutkami na przykład broni chemicznej i miały filtrować powietrze, nie pełnią już tej funkcji od lat. Teraz może to być jedynie dobry schron przed atakiem lotniczym. Właśnie ze względu na konstrukcję kondygnacji.

W podstawówce jest jeszcze jedno pomieszczenie, do którego prowadzą ciężkie metalowe drzwi, również na parterze. W tej chwili mieści się tam magazyn. Szkoła gromadzi w nim rzeczy przyniesione przez uczniów dla uchodźców.

Gdzie my się tu pomieścimy?



Schronu szukamy też w bloku w pobliżu centrum Olsztyna. Oprowadza nas po nim emerytowany wojskowy. Marian Szydłowski mieszka tu od 1980 roku.

— Nie ma takiej opcji, żeby u nas był schron. W naszej klatce na pewno go nie ma. Mamy piwnice, pralnię i ściany z dziurawej cegły. Ale takie ściany są w całym bloku. Blok był budowany przez wojsko w 1956 roku. Robili, jak umieli — opowiada nam pan Marian. — To dziwne, że miasto ma nasz adres w swojej ewidencji. Ale co miasto ma, a co jest faktycznie, to dwie różne rzeczy. I to mnie dziwi. To niemożliwe przecież, żeby miasto o czymś wiedziało, a mieszkańcy nie mieli pojęcia. Nikt tu zresztą od 42 lat nie był i nie sprawdzał, czy coś mamy.

Blok ma jednak dwie klatki, więc pan Marian prowadzi nas do sąsiedniej piwnicy.

— Być może w klatce obok jest coś, co można nazwać schronem, ale to małe pomieszczenie. Ile osób się tu zmieści? Dwie? Z łóżkiem — jedna. Przy wejściu do tego pokoiku są ciężkie betonowe drzwi, ale bez uszczelki. Są zresztą zniszczone, stare… Trudno nawet powiedzieć, czy można je zamknąć. Na upartego pewnie się to zrobi — pan Marian pokazuje nam pomieszczenie, które mogłoby być schronem. Jest mniejsze niż standardowa piwnica w tym bloku. — Nie ma tu żadnego dojścia powietrza, wody, toalety. Nic. Szkoda gadać. A w bloku mamy 60 mieszkań, więc około 120 lokatorów… Gdzie my się tu pomieścimy?


Jest nawet toaleta


W drodze na dworzec główny PKP zatrzymujemy się przy bloku, który jest na liście ratusza. Do piwnicy prowadzi nas pan Stanisław.

Pan Stanisław

— Mamy schron, ale klucze do poszczególnych pomieszczeń zabrała spółdzielnia. Ma je wybiałkować i wymienić żarówki. Na co dzień, od 1959 roku, kiedy stanął nasz budynek, klucze trzymam ja — zdradza pan Stanisław. — Jak trafić do schronu? Wchodzi się do piwnicy, idzie się przez korytarz i trafia na ciężkie drzwi. Za nimi są cztery pomieszczenia. W jednym mieści się wielki pochłaniacz gazowy, który nigdy nie był wymieniany. Jak go zainstalowali w 1959 roku, tak ciągle jest ten sam. Trudno powiedzieć, czy filtr węglowy, który jest w środku, jest sprawny. I czy urządzenie zadziała. Miałoby wymieniać powietrze nawet, gdyby dom został zburzony. Ale gdyby budynek się zawalił, nie byłoby prądu, więc pewnie pochłaniacz nie ruszyłby wcale. W pomieszczeniu obok jest natomiast sanitariat ze sprawną toaletą i wodą. Dałoby się tu przeżyć.

I dodaje: — Każdy blok w okolicy, a budowano je w podobnym czasie, musiał mieć schron. Kiedyś był taki obowiązek. Toczyła się zimna wojna, więc schrony miały gwarantować nam bezpieczeństwo. Musiały wytrzymać ewentualne bombardowanie i ostrzał artyleryjski, a znaczna ich część nawet nuklearne uderzenie. Schrony więc są, ale w jakim są stanie? Nie mam pojęcia…

Kto ma klucze?


Jesteśmy też na dworcu, który również znajduje się na liście budowli ochronnych. Na dworcu są zresztą trzy schrony. Dwa poniemieckie, które znajdują się na peronach trzecim i czwartym. To betonowe budowle, które w jednym przypadku dawały schronienie przed nadlatującymi odłamkami, a drugi to punkt obserwacyjno-bojowy. Podchodzimy do jednego, drzwi można otworzyć mocniejszym szarpnięciem. Można je… nawet wygiąć, bo są zrobione z kiepskiej blachy. Tylko czy w środku byłoby bezpiecznie?

Typowy schron dla ludności znajduje się pod holem dworca, a wejście do niego mieści się za metalowymi drzwiami w tunelu. Są zamknięte na kłódkę. Kto ma klucze? Nigdzie nie ma takiej informacji.

Podobne schrony są jeszcze zlokalizowane przy wieży ciśnień, nastawni oraz przy dawnej parowozowni.

Tylko jeden schron spełnia wymogi


Większość budowli ochronnych w Olsztynie powstała w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Rozlokowane są w różnych częściach miasta, w większości pod blokami. Można je znaleźć również w Kortowie, pod akademikami.

— Urząd Miasta nie ma obowiązku budowy schronów. Naszym zadaniem jest jedynie ewidencjonowanie takich budowli. Za utrzymanie ich oraz za przeglądy techniczne odpowiadają administratorzy, czy też właściciele tych obiektów — tłumaczy Marta Bartoszewicz, rzeczniczka olsztyńskiego ratusza. — W Olsztynie mamy 64 miejsca do ukrycia się, z czego jedno spełnia ustawowe wymogi dla schronów.


ADA ROMANOWSKA

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ja. #3095588 16 mar 2022 07:34

    Schrony pod budynkami podlegały kiedyś Obronie Cywilnej. Były kompletnie wyposażone, każdy miał agregat prądotwórczy, filtry powietrza, wyposażenie p-chemiczne. itp. Każdy z nich miał wyjście awaryjne poza obręb budynku. Większość wykorzystywały organizacje paramilitarne (LPŻ - LOK, ZHP, PZK itp) które się nimi opiekowały. Tak było do czasu stanu wojennego i wtedy zaczęto je "zagospodarowywać" i skończyło się tym co mamy dziś. Jestem ciekawy czy schron pod budynkiem Urzędu Wojewódzkiego zachował się? ...

    Ocena komentarza: warty uwagi (14) odpowiedz na ten komentarz

  2. allsteen #3095583 16 mar 2022 01:31

    Pani Ado, schrony, takie z prawdziwego zdarzenia, były kiedyś przy szkole podstawowej nr 14 na ulicy Konopnickiej i na terenie przedszkola przy Okopowej. Tych przy szkole już na pewno nie ma (zejścia do nich zburzono i zasypano), nie wiem natomiast co się stało z tymi przy przedszkolu, być może jedno z zejść zostało zachowane, przynajmniej tak to wygląda na google street view. No i nie zapominajmy o odkrytym przypadkowo kilka lat temu schronie w jednym z akademików na Kortowie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

  3. olsols #3095576 15 mar 2022 23:16

    Państwo z kartonu. Czy powstanie program Schron+?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)