To nie żart, to nie komplement. Molestowanie to przemoc

2021-11-21 14:02:33(ost. akt: 2021-11-20 11:42:35)
Kobiety znacznie częściej niż mężczyźni padają ofiarami molestowania

Kobiety znacznie częściej niż mężczyźni padają ofiarami molestowania

Autor zdjęcia: źródło: Pixabay

"Zmroziło mnie". "Byłam jak sparaliżowana". "Nie wiedziałam co mam zrobić, więc nie zrobiłam nic" — tak najczęściej kobiety tłumaczą swój brak reakcji na słowne molestowanie. Jak reagować, pytamy Magdalenę Stefańczyk, psycholog z Warszawy.
Adwokat. Wujek. Lekarz. Sąsiad. Ojciec. Kierowca autobusu— często molestowania słownego dopuszczają się osoby bliskie bądź znane ofierze. Ale słowa o charakterze seksualnym słyszane są także w przestrzeni publicznej. Uznawanie ich za rubaszny żart albo co gorsza, komplement, tylko pogarsza sytuację.

Molestowanie to każde nieakceptowane zachowanie o charakterze seksualnym, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie. Na zachowania takie mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy.

Magdalena Kostyszyn, popularna blogerka, znana jako Ch*jowa Pani Domu wydała niedawno zbiór minireportaży o kobiecej codzienności w Polsce. Dotyka wielu problemów: nierówności płacowej, depresji poporodowej czy też przemocy. Po publikacji jej książki „Też tak mam!” odezwało się wiele kobiet, które padły ofiarami molestowania słownego. Niektóre z nich noszą traumę do dziś. — Na ulicy usłyszałam od obcego faceta "fajną masz d****, mała". Potem złapał mnie za krocze. Odjechał na rowerze zostawiając mnie sparaliżowaną na środku chodnika. Zaznaczę, że miałam na sobie spodnie, długą bluzkę i plecak, który wszystko zasłaniał. Miałam wtedy 14 lat — opowiada Agnieszka.

Diana była jeszcze młodsza. —Do rodziców przyszli znajomi, jakieś piwko, śmiechy itd. Przechodziłam po kąpieli do swojego pokoju, a znajomy "O, cycuszki już rosną, będą fajne hahaha". I wszyscy w śmiech. Boże, tak się zawstydziłam. Minęło 20 lat, do dziś jak go widzę to mnie mdli. Powiedział to nauczyciel. Pracuje jako wuefista w podstawówce — opisuje.

Justyna: — Do mnie kiedyś podszedł bezdomny na przystanku autobusowym. Powiedział:„ r****** mi się chce”. Była to godzina 15, pełno ludzi. Nikt nie zareagował

Marcela nigdy nie zapomni rekrutacji do pewnej firmy. — Czekam na swoją kolej. "Tę poprzednią to bym chętnie poprzytulał" mówi pracownik o ostatniej kandydatce. Zatkało mnie. Co prawda do rozmowy podeszłam, ale potem już podziękowałam za ofertę pracy.

Renata: — Mecenas prowadzący moją sprawę rozwodową stwierdził, że należałoby mi „komin przeczyścić”.

Kobiety, które znalazły się w opisanych sytuacjach tłumaczą, że nie zareagowały, bo były w szoku, czuły się sparaliżowane.

Katarzyna z Olsztyna po krótkim szoku zgłasza sytuację na policję. Przypomnijmy:Jest sierpień 2020 roku. Jedzie autobusem linii 116. Staje w obronie starszego mężczyzny. W odwecie agresywny pasażer rzuca pod jej adresem wiązankę inwektyw i patrząc prosto w oczy imituje seks oralny. Policja niebawem umarza sprawę.

Jak reagować na molestowanie werbalne? — Kluczowe jest to, czy osoba, która się dopuszcza takiego zachowania jest nam znana, czy też nie —odpowiada Magdalena Stefańczyk, psycholog z Warszawy. — Żebyśmy mieli realny wpływ na osoby nam nieznane, musiałoby się zmienić podejście społeczeństwa do tego problemu. Bo wciąż mamy przyzwolenie społeczne na tego typu zachowanie i sprawcy czują się bezkarni. Brak reakcji jest reakcją. Jeżeli w miejscu publicznym ktoś atakuje jakąś osobę i reszta nie reaguje, to daje jej w ten sposób na to przyzwolenie. Niezależnie od tego, czy jest to przemoc werbalna czy fizyczna.
Magdalena Stefańczyk tłumaczy, że sprawca molestowania słownego chce otrzymać od swojej ofiary uwagę i wywołać określoną reakcję. Najczęściej zależy jemu, żeby taka osoba była zakłopotana, zawstydzona czy przestraszona, bo to daje sprawcy poczucie władzy. — Kiedy nikt nie potępia zachowania sprawców, czują się bezkarni, czują, że mogą to robić — wyjaśnia. — Skuteczną pogróżką może być nagranie takiego zachowania i upublicznienie go w mediach społecznościowych.

Sytuacja wygląda inaczej, jeśli takich zachowań dopuszcza się osoba nam znana bądź bliska. — Mobbing jest innym problemem, bo występuje zależność między ofiarą a sprawcą — tłumaczy. — W tej sytuacji należy na pewno działać. Brak reakcji ze strony ofiary jest cichym przyzwoleniem i zawsze doprowadzi do eskalacji niechcianych zachowań. Jeśli np. szef zaczyna od komentarzy o charakterze seksualnym, to bardzo prawdopodobne, że niedługo naruszy nasze fizyczne granice.

Nasze bohaterki pamiętają wypowiedziane do nich słowa dokładnie, mimo że minęło od tego czasu wiele lat. — Agresja słowna jest przemocą psychiczną — podkreśla psycholog. — A ta, zawsze zostawia piętno na ofierze. Nasze ciało zapamiętuje emocje, stres. Dopóki nie przepracujemy danego problemu, dopóty będzie nas on prześladować. Sprawca bardzo uważnie dobiera sobie ofiarę. To nie jest tak, że to się dzieje przypadkowo. Są osoby, którym to się nigdy nie zdarza. A są też kobiety, którym takie sytuacje przytrafiają się notorycznie. To nie jest przypadek, magia ani klątwa, tylko podświadomy schemat dobierania się w pary. Dopóki nie rozprawimy się z naszą przeszłością i nie zobaczymy w jaki sposób działamy, dopóty będziemy powielać schematy. Jeśli są podświadome, to nami rządzą. A jeżeli sobie je uświadomimy, to mamy szanse je zmienić.
Sytuacji nie ułatwia fakt, że nasi bliscy bagatelizują często przykrą sytuację, która nas spotkała. Kobieta kobiecie potrafi powiedzieć: To tylko niewybredne żarty albo końskie zaloty. Inne idą o krok dalej: Ciesz się, że cię nie zgwałcił. — Po takich okropnych słowach czujemy się jeszcze gorzej, bo nie otrzymujemy wsparcia — mówi Magdalena Stefańczyk. — Najważniejszym zadaniem przyjaciółki jest po prostu wysłuchać.

Jak mówi psycholog, wiele zależy od nas samych. — Są kobiety, które np. gwizdnięcie na ulicy uznają za komplement i będą szczęśliwe cały dzień, są takie, które się wystraszą czy zdenerwują, a są takie, które odpowiedzą krzykiem na takie zachowanie. Ile kobiet, tyle reakcji na daną sytuację. Są kobiety, które szybko otrząsają się z danej sytuacji i normalnie funkcjonują, ale są także takie, które po danej sytuacji nie będą mogły spać.

Magdalena Stefańczyk podkreśla, że trzeba pamiętać, że mężczyźni także padają ofiarami mobbingu czy molestowania. — Jeśli takiego zachowania dopuszcza się kobieta, to poczucie wstydu jest na tyle paraliżujące, że mężczyzna w ogóle nie poprosi o pomoc. Jako społeczeństwo musimy zacząć reagować i wyczulać rodziców na to, jak traktują swoje dzieci. Bo to jak są traktowane w dzieciństwie, zaowocuje tym, jak będą funkcjonały w dorosłym życiu. Niestety wciąż w wielu domach nie traktuje się dzieci jako pełnoprawnych członków rodziny.

Aleksandra Tchórzewska

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. hehe #3082197 24 lis 2021 15:47

    rozumiem, że problem jest i w moim odczuciu nic nie da się zrobić, musiałybyście kastrować facetów, bo natura wielu ludzi jest nadal prymitywna. Czy kobiety zdają sobie sprawę, że równie często młody mężczyzna narażony jest na zaczepki i walkę o swoją godność? ciężko mi wyliczyć ile to razy byłem zaczepiany w autobusie czy parku przez grupy chłystków, którzy pod pretekstem drobniaków czy papierosa mieli ochotę kogoś sobie stłuc albo poniżyć? panie z artykułu wspominają jedno takie zdarzenie w życiu, ja pamietam takich zdarzeń dziesiątki. Dodam, że jestem bardzo spokojnym i nie szukającym zaczepek mężczyzną, ale ciężko mi zliczyć ile razy dostałem za darmo po pysku. Skonsternowanym paniom proponuję trochę odwagi by coś powiedzieć, chlasnąć chama w pysk, albo psiknąć gazem, a nie użalać się nad niesprawiedliwością świata i obwianiem wszystkich mężczyzn.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

  2. Dorota #3081854 21 lis 2021 21:46

    "wysokie podatki i nadmiar regulacji – zniechęca ludzi do podejmowania działalności. Dokładnie ten sam mechanizm niszczy mężczyzn i rodzinę. Gdyby nie państwo, które pozbawia mężczyznę pieniędzy i możliwości opiekowania się rodziną (bo tak należy widzieć „ochronę” kobiet, jaką zapewnia państwo), problem by nie istniał. Należy zlikwidować zastępczego męża w postaci „Pana Państwo”, z którym mężczyźni muszą konkurować i z którym nie mają szansy na dłuższą metę wygrać – przekonuje Warszawski"

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) odpowiedz na ten komentarz