Czy w Olsztynie powstanie krematorium? Nie wiadomo. Nie ma chętnych do budowy

2021-10-28 18:03:23 (ost. akt: 2021-11-04 09:38:31)
Kolumbarium

Kolumbarium

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Nie ma chętnej firmy, która mogłaby wybudować w Olsztynie krematorium. Dlaczego? Przeszkodą są warunki, jakie stawia ratusz i pieniądze. I pytanie: kto tak naprawdę chce na tym zarobić?
W kwietniu olsztyński ratusz wysłał trzem firmom zaproszenie do składania ofert ostatecznych w postępowaniu dotyczącym budowy domu przedpogrzebowego i krematorium. Były to firmy z Mrągowa, Łodzi i Gorzowa Wielkopolskiego. Inwestycja miała być gotowa do końca 2024 roku. Czy jednak tak się stanie? Do przetargu nie doszło, bo żadna z tych firm do niego nie przystąpiła. Dlaczego?

— Jeśli radni wymyślają co chwila coś nowego, to nie ma się co dziwić, że budowa krematorium nie może dojść do skutku. Pierwsze podejście do tej inwestycji było w 2005 roku. Wtedy budowa miała kosztować 17 mln zł. Gdy zobaczyłem plany, powiedziałem do Edmunda Rauby, ówczesnego dyrektora olsztyńskich cmentarzy, że nikt do tego nie wystartuje. Wtedy krematorium można było postawić w granicach 2,5-3 mln zł. Ale Olsztyn wymyślił sobie jakieś przejścia, łuki triumfalne... Cuda niewidy po prostu. Zupełnie niepotrzebne, a kosztowne — tłumaczy Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego. — Tym razem też pojawiły się dziwne pieniądze, ale nie widziałem projektu, więc nie będę się wypowiadał. Ale jak się dowiadywałem, nawet w trakcie negocjacji warunki były zmieniane. I nie były one realne. A do tanga trzeba dwojga... Dlatego nikt do tego projektu nie przystąpi, bo nikt nie będzie wchodził w coś, co jest wyjątkowo niepewne. Zatem czy to krematorium w ogóle kiedykolwiek powstanie? Nie wiem. Sądzę, że szybciej znajdzie się inwestor, który kupi teren w pobliżu cmentarza i wybuduje krematorium na własną rękę. Bez łączenia interesu publicznego z prywatnym.

I dodaje: — Olsztyn jest biednym miastem. Ale mógłby sam wybudować krematorium, którym zarządzałby dyrektor Zakładu Cmentarzy Komunalnych. Tak jest na przykład w Szczecinie, Warszawie, czy we Wrocławiu. Dzisiaj koszt inwestycji z dwoma piecami, jeżeli już jest teren, zamknąłby się w granicach 4-4,5 mln zł. Miasta nie stać na to? Ratusz powinien zainwestować, a nie kombinować w partnerstwo publiczno-prywatne i wymyślać dziwne rzeczy. Jeśli ktoś ma wyłożyć prywatny kapitał, to chce na tym zarabiać. Nie chce tylko inwestować... A miasto też chce na tym zarabiać. Zatem jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

A co na to ratusz?


— Nie mamy obowiązku tworzenia krematorium, ale chcieliśmy żeby usługa spopielania zwłok była dostępna w Olsztynie. I dlatego staraliśmy się podpisać umowę w formule PPP (partnerstwo publiczno-prywtane — red.). Przedstawiliśmy potencjalnym inwestorom nasze warunki, wysłuchaliśmy oczekiwań i negocjowaliśmy. Niestety nikt nie złożył ostateczne oferty w postępowaniu i dlatego zostało ono unieważnione — odpowiada Marta Bartoszewicz, rzeczniczka urzędu miasta w Olsztynie. — Aktualnie trwają prace nad nową koncepcją prawno-organizacyjną kolejnego postępowania.

W stosunku do pierwotnych założeń projekt budowy krematorium miał być skromniejszy, ale miał też zachować wszystkie funkcje. Najbardziej widocznym elementem ma być przestronna i dominująca kaplica. W planach są też powierzchnie biurowe, prosektorium i przechowalnia zwłok.

Kremacja zwłok jest coraz bardziej popularna. Dlatego w lipcu ruszyła budowa kolejnych dwóch kolumbariów przy ul. Poprzecznej, w których ma być pochowanych nawet do 800 osób.

Pochówki pokremacyjne stanowią w Olsztynie prawie 40 proc. Mieszkańcy Warmii i Mazur, żeby spopielić ciało, są skazani na korzystanie z usług krematoriów w Gdańsku czy Białymstoku. Wymaga to dodatkowych formalności i zabiera czas.
ADA ROMANOWSKA
a.romanowska@gazetaoslztynska.pl