Nie wyrzuca się przyjaciela. Co zrobić, gdy znajdziemy porzuconego psa?

2021-08-22 08:37:03 (ost. akt: 2021-08-21 17:43:55)
Barbara Zarudzka

Barbara Zarudzka

Autor zdjęcia: Ryszard Biel

Psy porzucane są przez cały rok, jednak takich incydentów jest znacznie więcej w okresie letnim. O tym, co zrobić, gdy znajdziemy porzuconego czworonoga opowiedziała Barbara Zarudzka, kierownik schroniska „Psi Raj” w Pasłęku.
Barbara Zarudzka całe swoje życie poświęciła czworonogom, które potrzebują pomocy. Oprócz schroniska ma też kilka zwierząt w domu. Są to psy i koty, które wymagają szczególnej opieki. Jej misja nie pozwala jej na dłuższe wyjazdy poza dom. Nie ma też dnia, żeby nie dostała telefonu w sprawie interwencji. I nie jest w stanie zrozumieć, jak można wyrzucić swojego przyjaciela i skazać go na cierpienie w lesie lub śmierć na drodze. Niestety, nie wszyscy są tacy jak Barbara. Ludzie porzucają swoje zwierzęta, gdy te stają się problemem trudnym do rozwiązania.

Ludzie są wygodni. Często wybierają urlop, w którym zwierzęta zwyczajnie przeszkadzają — zaczyna Barbara Zarudzka. — My mieszkamy w takim miejscu, że dużo psów wyrzucanych jest na poboczach i parkingach przy „siódemce”. Tak jest co roku. My je po prostu zbieramy. Schronisko jest w tej chwili przepełnione.

Jak zauważa kierowniczka schroniska, wieloletnie doświadczenie pozwala pracownikom poznać czy pies był wyrzucony, czy się zagubił, czy miał dobrego lub złego pana.

— Psy w schronisku czekają na człowieka, który go wyrzucił. One kochają swoich właścicieli całym sercem. Ja sobie nie wyobrażam, jak można porzucić przyjaciela, który kocha dozgonnie. Sama w domu mam wiele zwierząt, którymi się opiekuję i nie mogę pozwolić sobie na wyjazd, nawet do moich dzieci. Przecież nie zostawię tych psów i kotów samych na kilka dni.

Co zrobić gdy zauważymy psa idącego poboczem?


— Najpierw warto rozejrzeć się dookoła i zobaczyć czy gdzieś w okolicy jest jakiś dom, w którym można zapytać, czy ktoś zna psa. Ważne jest, żeby zrobić mu zdjęcie, nawet nie wychodząc z samochodu. Zdjęcie powinniśmy pokazać w najbliższej miejscowości, bo psy często puszczane są po to, żeby mogły sobie coś upolować. Jeśli nikt go nie zna, poszukajmy najbliższej organizacji prozwierzęcej, ewentualnie zadzwońmy na numer 112 w celu uzyskania pomocy, kogo poinformować o porzuconym zwierzęciu — tłumaczy Barbara Zarudzka.

A co w przypadku, gdy pies idzie sam w środku miasta?


— Tu sprawa jest bardziej skomplikowana, ponieważ wiele osób puszcza psy same na dwór. Gdyby to była ulica ruchliwa i psu grozi niebezpieczeństwo, albo jest agresywny, to powinniśmy zadzwonić do najbliższego schroniska.

W „Psim Raju” obecnie jest ponad 300 zwierząt.

— Rodzi się wiele niechcianych kociąt. W tym roku są bardzo liczne mioty, kotki rodzą nawet po osiem maluchów. I to jest naprawdę ogromny problem — zauważa nasza rozmówczyni. Schronisko jest przepełnione. Na szczęście nie brakuje ludzi, którzy chcą wspierać pasłęcki „Psi Raj”. Pod koniec lipca na osiedlu Nad Jarem w Elblągu wolontariuszki zorganizowały kiermasz ciast. — Jego celem była zbiórka pieniędzy na schronisko, ponieważ ma ono w tej chwili problemy finansowe — mówi Aneta Szpuga, jedna z wolontariuszek. — Wraz z innymi wolontariuszkami, Ulą i Pauliną, oraz wieloma naszymi przyjaciółmi, przygotowaliśmy ciasta, zaś miejsce, reklamę, a także muzykę zapewniło nam OZSK Jar, w którym pracują cudowni ludzie otwarci na pomoc innym.

— Okazało się, że kiermasz był strzałem w dziesiątkę, gdyż udało nam się zebrać aż 653 złote — dodaje Aneta Szpuga. — Wiele osób zna to schronisko i wyrażali na jego temat same dobre opinie, wiedząc, jak wiele zwierząt odzyskało tam wiarę w ludzi i było w stanie znaleźć wspaniałe stałe domy, w których spędzą resztę życia w beztrosce i szczęściu. Schronisko "Psi Raj" jest prawdziwym rajem, nie tylko dla psów, lecz także i dla kotów, zaś pracujące tam osoby opiekują się zwierzakami z prawdziwą pasją i miłością. Są dla nas jak rodzina, a schronisko to nasz drugi dom. Dojeżdżamy do Pasłęka z Elbląga często nawet kilka razy w tygodniu, aby wspierać ich w niesieniu pomocy potrzebującym zwierzętom, bo nasze serca zdecydowanie należą do tego miejsca i nie wyobrażamy sobie życia bez niego. Dlatego bardzo chcemy, aby schronisko było w stanie dalej pomagać, nie tonąc przy tym w długach i by nie musiało nikomu odmówić pomocy przez brak środków.

— Następny kiermasz ciast ze zbiórką na schronisko "Psi Raj" ma się odbyć 10 września, również na osiedlu Nad Jarem, gdyż tego dnia OZSK organizuje festyn dla dzieci i zaproponowało nam, abyśmy do nich dołączyli — kończy nasza rozmówczyni.

Karolina Król