Kolonie w Okunince po kontroli sanepidu. Co stwierdził?

2021-07-19 18:01:05(ost. akt: 2021-09-07 14:12:59)
Ośrodek kolonijny w Okunince

Ośrodek kolonijny w Okunince

Autor zdjęcia: archwium prywatne

Wracamy do tematu kolonii w Okunince, na którą pojechały dzieci z Warmii i Mazur. Przypomnijmy, że dzieci skarżyły się na fatalne warunki. Po naszym artykule odbyły się kontrole. Kurator nie stwierdził nieprawidłowości. A sanepid?
Dzieci z Warmii i Mazur, między innymi z Olsztyna, ze Stawigudy i z Gryźlin, które wyjechały na kolonie do Okuninki, już po trzech dniach wróciły. Koloniści podkreślali, że na terenie ośrodka są robaki, a łazienki są tak brudne, że chodzą myć się nad jezioro. Skarżyli się też na opiekę wychowawców i złe jedzenie.

— Wychowawcy nas karali. Gdy ktoś na przykład krzyczał albo wychodził do toalety po godz. 22, bo nie mógł już wytrzymać, musiał potem szorować szczoteczką te toalety. Albo liczyć płytki lub okna — opowiadała nam Sylwia z Olsztyna, która pojechała na kolonie. — Gdy pojechaliśmy na wycieczkę do muzeum, znowu szliśmy przez plac zasypany szyszkami. Szła z nami wychowawczyni, która dużo mówiła, a gdy ktoś jej przerwał, usłyszał, że będzie klęczał gołymi kolanami na tych szyszkach za karę.

Kolonie są finansowane przez Kuratorium Oświaty w Olsztynie, a dzieci do wyjazdu zostały wskazane przez MOPS i GOPS. Po naszym artykule odbyła się kontrola w Okunince. Na miejsce pojechał lubelski kurator, bo to on — zgodnie z miejscem kolonii — był do tego zobowiązany. Nie stwierdził nieprawidłowości. Ale na terenie ośrodka pracował też przez dwa dni sanepid. Co stwierdził?

— Stwierdził pewne uchybienia, ale one szybko zostały wyeliminowane — odpowiada Wojciech Cybulski, warmińsko–mazurski wicekurator oświaty. — Chodziło o drobne nieczystości. To między innymi piasek przy progach, więc to zostało uprzątnięte. Organizator będzie zwracał na to uwagę. Innych problemów, które miałyby wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo uczestników kolonii, nie stwierdzono. Kolonie odbywają się więc zgodnie z prawem oświatowym. Mamy też protokół policji, która została wezwana na miejsce. Sprawdziła trzeźwość wszystkich wychowawców. Z dokumentów wynika, że wszyscy byli trzeźwi. Organizator również został zobowiązany do „wymiany” jednego z opiekunów, bo nie miał właściwych dokumentów. W tej chwili jest już tam nowa osoba, zgodnie z przepisami. Rozumiem też reakcję rodziców i dzieci. Pierwsze dni wypoczynku daleko od domu wiążą się z tęsknotą i dodatkowym stresem. Być może to było powodem opinii na temat kolonii. Ale zawsze chuchamy na zimne i każdy głos sprawdzamy. Gdy dziecko nie nauczy się matematyki czy ortografii, to może to zrobić później. Bezpieczeństwo i zdrowie jest jednak priorytetem. Wszystko nadgorliwie sprawdzamy. W tej chwili do Okuninki, na drugi turnus, pojechały kolejne dzieci z Warmii i Mazur.

I dodaje: — Gdyby nieprawidłowości zagrażały zdrowiu i życiu, ośrodek zostałby zamknięty przez lubelskiego kuratora, bo to on odpowiada tam za kolonie. My odpowiadamy za wypoczynek na Warmii i Mazurach. U nas na szczęście też wszystko przebiega zgodnie z wymogami. Stwierdziliśmy kilka drobnych nieprawidłowości, ale one również zostały wyeliminowane.

ar