Pod Pasłękiem "zniknęła" część drogi. Rolnicy nie mogą wyjechać [INTERWENCJA]

2021-06-07 10:22:31 (ost. akt: 2021-09-07 14:37:33)
Marianka. Kiedyś kombajn mógł tędy przejechać. Teraz się nie zmieści.

Marianka. Kiedyś kombajn mógł tędy przejechać. Teraz się nie zmieści.

Autor zdjęcia: czytelniczka

W gminie Pasłęk w miejscowości Marianka gminna droga zwęziła się o ponad 2 metry. Kiedyś na mapach była szersza. Gmina rozkłada ręce: przecież nasze mapy mówią jasno, że droga jest węższa. I zawsze taka była, a problem tkwi... w sąsiedzkiej kłótni. Na pewno?
Przez ponad 20 lat pani Danuta mogła spokojnie pracować jako rolnik. W Mariance, do 2009 roku, ma swoje gospodarstwo. Przez dłuższy czas miała też swobodny wyjazd z posesji. Mogła bez problemu wyjechać ciężkim sprzętem rolniczym. Dziś… nie może tego zrobić.

— Nie mogę, bo droga gminna „wyparowała” — opowiada Danuta Wojczys z Marianki, w gminie Pasłęk. — Z szerokiej drogi raptem zrobiła się wąska. Kiedyś miała prawie 6 m szerokości. Mam to udokumentowane na mapach. Są podbite i podpisane prze geodetę oraz starostwo. Niestety w tej chwili droga ma 3,55 m. Gdy sąsiad w 2018 roku kupił od osoby prywatnej działkę sąsiadującą z drogą gminną, część jej „zniknęła”. Oczywiście wtedy nikomu do głowy nie przyszło, że może być taka sytuacja. Droga gminna jest drogą i myślałam, że zawsze nią będzie. Jej część nie może stać się raptem prywatną własnością. Sąsiad zresztą przez długi czas niczego nie grodził, nic nie mówił. Raptem powbijał paliki i ogrodził taśmą. Mało tego, dokumenty gminne pokazują dzisiejszą szerokość, a nie to, co było kiedyś. Urzędnicy nie mogą mi tego wytłumaczyć i nabierają wody w usta. A ja chcę wiedzieć: gdzie podziały się ponad 2 m drogi?

Pani Danuta nie może tego zrozumieć. Martwi się, bo za chwilę rusza sezon, a ona nie będzie mogła wyjechać sprzętem rolniczym. Przez węższą drogę jest więc uwięziona na własnej posesji. Nie ruszy z pracami rolnymi, bo sprzęt nie będzie mógł wyjechać.

Marianka. Kiedyś kombajn mógł tędy przejechać. Teraz się nie zmieści.

— Próbowałam to w gminie wytłumaczyć. Mówię: nie będę mogła wyjechać! Co usłyszałam? Żebym nie wyjeżdżała. Przecież to absurd! — tłumaczy pani Danuta. — Zbliżają się żniwa, więc nie wyjadę kombajnem. Trudno wyjechać też z dwoma przyczepami. Mało tego, gdy z asfaltówki skręcam tu samochodem osobowym, to też jest ciasno. W pobliżu jest skrzynka elektryczna, która przy szerokiej drodze nie przeszkadzała. Teraz manewr jest niebezpieczny. Cały czas nie mogę pojąć, dlaczego gmina w swoich dokumentach ma inne dane niż kiedyś. Mało tego, tłumaczy, że mapy, które posiadam, nie istnieją. To niby skąd ja je mam?

I dodaje: — Sąsiad na razie nic na swojej działce nie robi. Czy ma jakieś plany? Nie wiem. Ale swoją część odgrodził. Nie chce nawet rozmawiać. To dziwne, bo od 2018 roku nic się nie działo. Raptem odgrodził: „3,55 m, tyle macie wyjazdu, do widzenia”.

Co na to gmina?


— Z dokumentów, które posiadamy, wynika, że droga ma szerokość od 3,8 do 4 m. Na pewno nie miała 6 m, jak uważa zainteresowana. Posiadamy nie tylko świeże mapy, ale też sprzed kilkunastu lat. Informacje mamy z Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej w Pasłęku — tłumaczy Jarosław Semkiw, inspektor ds. drogownictwa w gminie Pasłęk. — Do tej pory ta pani jeździła po terenie sąsiada. Być może doszło do sąsiedzkiego konfliktu. Właściciel terenu przy drodze mógł się zdenerwować i dlatego zagrodził swoją działkę. A mógł zgodnie z prawem postawić ogrodzenie przebiegająca wzdłuż jej granicy. Sprawdziliśmy, czy przebiega ona we właściwym miejscu. Jest prawidłowa, co do centymetra i milimetra. Dlatego warto porozumieć się z sąsiadem, żeby umożliwił przejazd. Można też wystąpić do sądu o służebność. Gmina w tej sprawie nic nie może zrobić. Mamy 4 metrową drogę i nie możemy jej poszerzyć. Nie możemy wejść na cudzą własność.

ADA ROMANOWSKA



Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. j. #3068107 7 cze 2021 11:27

    Stara urzędnicza sztuczka! Gmina sprzedaje działkę "inwestorowi" który kupił "dla mania" ziemi a działki najczęściej na oczy nie widzi. Ten sprzedaje komuś innemu taką wadliwą działkę i wyłazi o co chodzi dopiero jak następny właściciel grodzi i zagospodaruje... Na skargi gmina mówi że to spór sąsiedzki i urzędnicy tu nie zawinili. A ktoś powinien się wkurzyć i donos do prokuratora zrobić o przestępstwo urzędnicze. Takim sposobem została zagrodzona droga Stawiguda - Mańki i też nikt nic nie wie....

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) odpowiedz na ten komentarz