NaszaKlasa znika z sieci. Za czym będziemy tęsknić?

2021-05-27 19:22:14 (ost. akt: 2021-05-27 19:46:55)
W 2009 roku NaszaKlasa osiągnęła szczyt zainteresowania

W 2009 roku NaszaKlasa osiągnęła szczyt zainteresowania

Autor zdjęcia: Pixelkult/pixabay.com

Portal NaszaKlasa znika z sieci. Społecznościówka ta była fenomenem polskiego internetu. To taki „rodzimy Facebook”, który dość szybko się wypalił. Jednocześnie jedna bardzo zapadł nam w pamięć. Dlaczego?
Niegdyś fenomen, a dziś… nekrolog. Tak można podsumować NasząKlasę, która kiedyś święciła triumfy. Dziś znika z sieci, a do niemal końca pierwszej dekady XXI wieku nie miała konkurencji. Ale wróćmy do przeszłości. Jest rok 2006. Internet w naszym życiu ma się świetnie, a portale społecznościowe próbują zaskarbić naszą sympatię. Ale do dzisiejszego Facebooka dzieli je krok milowy. Świetnie ma się Fotka czy Grono, ale — powiedzmy szczerze — szału nie ma. Kolorowe emotki i dużo zdjęć z „dziubkami”. Jest trochę jarmarcznie. Dlatego, gdy dwóch kolegów z Wrocławia wpada na pomysł, żeby stworzyć wirtualną klasową księgę, nikt nie wierzy w sukces. Podobne funkcjonowały już w Stanach Zjednoczonych, ale też szału nie było. Za oceanem z powodzeniem można było odnaleźć znajomych ze szkolnej ławki, ale tylko tyle. Polacy poszli dalej — umożliwili tworzenie grup opartych o każdy możliwy rocznik każdej klasy w każdej szkole w każdym mieście. Dodawano też pełną listę uczniów i ich zdjęcia. Pomysł okazał się bezcenny, a zainwestowane w domenę i niewielki serwer 200 zł szybko się zwróciło. Ludzie nie tylko znajdowali się po latach, ale zaczęli organizować spotkania. Bo za jednym kliknięciem można było wysłać wiadomość do wszystkich kolegów z klasy, odnaleźć się, utrzymać kontakt.

Zrobiło się trochę smutno


NaszaKlasa okazała się strzałem w dziesiątkę. Początkowo ruch był tak duży, że serwery nie wytrzymywały obciążenia i padały. W 2009 roku NaszaKlasa osiągnęła szczyt zainteresowania, a swój profil posiadało wówczas 13 mln internautów. Po wielkim zainteresowaniu portalem, jego popularność zaczęła gwałtownie spadać. Ale nawiązane za pośrednictwem serwisu kontakty zaowocowały licznymi spotkaniami klasowymi.

Anna Barańska
Fot. Ada Romanowska
Anna Barańska

— Też miałam swoje konto, ale to było jeszcze przed Facebookiem. Ale dzięki NaszejKlasie po latach mogłam spotkać się ze swoją klasą z podstawówki — wspomina Anna Barańska, dyrektor olsztyńskiego schroniska dla zwierząt. — Po latach niektórzy tak się zmienili, że trudno było ich poznać. Większe zmiany zauważyłam jednak u chłopców, bo panie cały czas świetnie i młodo się trzymały. Panowie zrobili się natomiast tacy „statusiali”. Ale nie ma się co dziwić. Pożegnaliśmy się w ósmej klasie, gdy mieliśmy po piętnaście lat. Po latach mieliśmy więc wielką frajdę ze spotkania. Te znajomości ze szkoły były rzeczywiście dla mnie bardzo ważne. Ileż ja czasu spędzałam z tymi ludźmi! To zresztą cały czas jest żywe. Portal Nasza Klasa, gdy się pojawił, trafił w dobry czas. Sympatycznie było wrócić do przeszłości, ale w sumie tylko na chwilę. Potem już się nie logowałam. Ale gdy usłyszałam, że NaszaKlasa ma zniknąć z sieci, zrobiło się trochę smutno.

Komórki "załatwiły temat"


— W moim przypadku nie udało się spotkać z klasą przez ten portal. Wiele osób nie miało tam konta, więc nie mogliśmy się namierzyć. Jesteśmy starszym pokoleniem, nie każdy był wówczas z komputerem „za pan brat”. Na szczęście udało mi się spotkać z kilkoma osobami. To fantastyczne uczucie, gdy można spotkać się z człowiekiem, którego nie widziało się trzydzieści lat — wspomina Franciszek Kiapśnia z Olsztyna. — NaszaKlasa pozwoliła mi nawiązać kontakt nie tylko z ludźmi z mojej klasy. Byli to też uczniowie z innych szkół, z którymi miałem do czynienia. To był świetny portal. Dzisiaj komórki „załatwiły cały temat”. Mamy też Facebooka. Chociaż to dla mnie cały czas „nie jest to”. Lubię rozmawiać osobiście, widzieć reakcje. Natomiast zimne klepanie w klawiaturę jest nie dla mnie. Kiedyś mniej to nam przeszkadzało. Dlatego NaszaKlasa odniosła taki sukces. Cieszyliśmy się, że nareszcie przyszło coś do nas z Zachodu. Otworzyliśmy się na świat.

I dodaje: — Dzisiaj, w czasach pandemii, też wracamy do rozmów przez ekran. Zostaliśmy zamknięci w domach, więc mieliśmy ograniczoną możliwość kontaktu. Taki sposób komunikacji pomógł mi bardzo utrzymać więzi rodzinne. Niedawno zmieniłem pracę i wyjechałem z Olsztyna na Dolny Śląsk. Nowe komunikatory naśladują w jakiś sposób NasząKlasę. Dziś są lepsze i więcej mogą, bo technologia poszła do przodu. Ale zamysł jest ten sam: łączyć ludzi.

Franciszek Kiapśnia
Fot. archiwum prywatne
Franciszek Kiapśnia

Zanim powstała Nasza Klasa spotkania klasowe należały do rzadkości. Nie oznacza to jednak, że nie myśleliśmy o kumplach sprzed lat. Zawsze byliśmy sentymentalni, co najlepiej wyraził Jacek Kaczmarski w utworze "Nasza klasa”. Ukazuje on skomplikowane losy Polaków z przełomu lat 70. i 80. Śpiewa: „Co się stało z naszą klasą? Pyta Adam w Tel-Avivie / Ciężko sprostać takim czasom, ciężko w ogóle żyć uczciwie / Co się stało z naszą klasą? Wojtek w Szwecji w porno-klubie / Pisze: dobrze mi tu płacą za to, co i tak wszak lubię".


Dzisiaj już nie można założyć konta na portalu. Serwis będzie działał do 27 lipca. Użytkownicy nie muszą martwić się również o swoje dane i zdjęcie, jeśli już nie korzystają ze strony, a nie usunęli konta. Wraz z zamknięciem NaszejKlasy, która przerodziła się w NK.pl, dane osobowe użytkowników zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Niektóre gry dostępne na NK.pl będą mogły być kontynuowane z zachowaniem stanu gry w innym serwisie spółki.

ADA ROMANOWSKA
a.romanowska@gazetaolsztynska.pl