Chcą zakazu hodowli zwierząt futerkowych

2021-05-08 19:33:00 (ost. akt: 2021-05-08 17:36:20)

Autor zdjęcia: Karol Grosz

Na parkingu przed supermarketem Auchan w Olsztynie dobrze widoczny jest baner z hasłami sprzeciwiającymi się hodowli zwierząt futerkowych. Zdaniem inicjatorów tej akcji — jak można przeczytać — takie hodowle są wylęgarniami wirusa. Autorzy banera zwracają się bezpośrednio do polityków.
Jak możemy przeczytać na stronie jutrobedziefutro.pl:

Polska jest drugim krajem w Europie pod względem liczby zwierząt zabijanych na futro. Zabija się u nas ponad 6 mln zwierząt, głównie norek amerykańskich, ale też lisów i szynszyli.
Zwierzęta zabija się poprzez porażenie prądem, zagazowanie i mechaniczne uszkodzenie mózgu.
Zwierzęta całe życie spędzają w bardzo ciasnych klatkach, na gołych kratach.
Fermy są uciążliwe dla okolicznych mieszkańców, którzy organizują przeciwko nim protesty w całej Polsce.
Fermy są szkodliwe dla środowiska. Zanieczyszczają wodę, glebę i powietrze.
Kontrole na fermach są nieskuteczne.

W województwie warmińsko-mazurskim, jak wynika z nieoficjalnych danych, działa siedem hodowli zwierząt z przeznaczeniem na futra. Polska jest obecnie na trzecim miejscu na świecie i na drugim w Europie eksporterem zwierząt futerkowych. Corocznie ta gałąź przemysłu przynosi duże zyski zarówno przedsiębiorcom, jak i skarbowi państwa.

Przypomnijmy, temat ferm futerkowych jest obecny w dyskusji politycznej od dawna. W nocy 18 września 2020 Sejm przegłosował ustawę o ochronie zwierząt. „Za” głosowało 176 polityków z klubu PiS. Ta sytuacja była pierwszym zgrzytem w Zjednoczonej Prawicy, bo ustawy nie poparli Zbigniew Ziobro i Michał Woś, a Jarosław Gowin wstrzymał się od głosu. Ta ustawa wprowadziła m.in. zakaz chowu lub hodowli zwierząt futerkowych w celach komercyjnych, szczególnie po to, aby pozyskać z nich futra.

Fermy norek są źródłem dochodu dla wielu osób. To nie tylko zysk przedsiębiorców, ale też stałe miejsca pracy. O komentarz poprosiliśmy Michała Kołodziejczaka z Agrounii.

Nie ma żadnych badań naukowych, że zwierzęta futerkowe rozprzestrzeniają koronawirusa. Przeszliśmy przez pandemię i żadna ferma nie upadła, a żadna norka nie zdechła. Gdyby było inaczej, to wirus rozprzestrzeniałby się na ludzi. To są informacje wyssane z palca, które mają na celu zniszczyć bardzo dobrze rozwijającą się branżę w Polsce. Na futra jest zapotrzebowanie. Zresztą walka z hodowlą norek w naszym kraju daje do myślenia, bo na Wschodzie bardzo prężnie rozwijają fermy tych zwierząt — mówi Michał Kołodziejczak, prezes Agrounii. — Zwierzęta nie mogą być zabijane w bestialski sposób. Jeżeli ktoś w taki sposób zabija zwierzęta, to zasługuje na karę i potępienie. Takiej osobie powinny być zabrane wszystkie uprawnienia, które zezwalają na hodowlę czy ubój zwierząt. My jako Agrounia stanowczo sprzeciwiamy się niewłaściwemu traktowaniu zwierząt. Jeśli są takie przypadki, należy z nimi walczyć!

A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Czy hodowla zwierząt futerkowych powinna zostać zakazana?
pokaż wyniki »

Karol Grosz