Ceny w górę, sprzedaż w dół

2021-04-08 12:11:00 (ost. akt: 2021-04-08 12:18:47)
Butelki z najpojem gazowanym

Butelki z najpojem gazowanym

Autor zdjęcia: pixabay

W styczniu w życie weszła opłata cukrowa. Wyższe ceny słodkich napojów miały zniechęcić konsumentów do ich kupowania. Najnowsze dane z Centrum Monitorowania Rynku mówią, że ceny napojów bezalkoholowych wzrosły średnio o 26 procent. Maleje też sprzedaż, czyli podatek odniósł sukces?
Przypomnijmy, że opłata cukrowa obowiązuje od 1 stycznia 2021 i (przynajmniej w teorii) spoczywa na producentach. Opłatę podzielono na część stałą i zmienną. Część stała to 50 groszy za litr napoju z cukrem i/lub słodzikiem, dodatek 10 gr za litr napoju z zawartością kofeiny/tauryny. Z kolei część zmienna to 5 groszy za każdy dodatkowy gram cukru, przy przekroczeniu 5 gramów na 100 ml napoju. Wyznaczony został też górny limit opłaty (1,20 zł za litr napoju). Wyższe ceny słodkich napojów miały zniechęcić konsumentów do ich kupowania.

Wzrost cen o 26 proc.

Na stronie Centrum Monitorowania Rynku znajdziemy informację, z której wynika, że: napoje energetyczne notują spadek sprzedaży w pierwszych tygodniach stycznia 2021. Centrum zauważa, że wzrost średniej ceny energetyków w przeliczeniu na litr w styczniu 2021 wynosi blisko 8 proc.

Napoje gazowane odnotowują jeszcze większy spadek sprzedaży niż energetyki. Wzrost średniej ceny za litr napoju gazowanego wynosi ponad 23 proc. Również w napojach gazowanych najwyższy procentowy przyrost cen raportowany jest w przypadku marek własnych (45 proc.).

Według CMR na zmiany zachowania konsumentów wpływ miał nie tylko sam podatek, ale też pandemia i… mroźna zima. Z analizy wynika — choć to żadne zaskoczenie — że producenci przerzucili koszt podatku na konsumentów.

Jak czytamy w raporcie za marzec: „Raportowany jest wzrost średniej ceny napojów gazowanych o ok. 26 proc. (z poziomu 3,33 zł do 4,20 zł za litr), przy jednoczesnym zmniejszeniu ilości zakupionych produktów o ok. 23 proc. w pierwszych trzech miesiącach 2021 roku w porównaniu do tożsamego okresu roku 2020”.

Wydaje się, że nadrzędny cel nowego podatku spełnia się, konsumenci rzadziej sięgają po napoje słodzone. Największe spadki sprzedaży w handlu tradycyjnym obserwowane są w segmencie napojów gazowanych, wód smakowych i herbat mrożonych. Warto podkreślić, że trendy sprzedaży i ceny grup napojów nieobjętych podatkiem, czyli wód czystych, soków, nektarów czy izotoników pozostają relatywnie stabilne w 2021 roku — stwierdza Tomasz Rydzewski z CMR.

Zmień skład, płać mniej

Więcej płacimy też za wody smakowe (średnia cena w pierwszym kwartale 2020 roku wynosiła 2,68 zł za litr. W tym roku jest to 3,21 zł za litr). Producenci zdecydowali się zmienić skład, który pozwala im zmniejszyć obciążenie podatkowe, a więc i cenę na półce.

To zresztą nie tylko domena producentów wód smakowych, bo wielu producentów — o czym od początku mówili eksperci — zdecydowało się zmienić skład napojów, eliminując z nich cukier, czyli wprowadzając wersje „zero” i „light”, albo wprowadzając do składu soki owocowe (minimum 20 proc. zawartości), co wyeliminowało ponoszenie części stałej podatku. Producenci dodają więc do swoich napojów mniej cukru, ale — nie zagłębiając się zbytnio w kwestie dietetyki — cukier nadal w napojach jest. Nawet w „zdrowych” sokach, gdzie znajdziemy dużo fruktozy. Inna metoda na zmniejszenie obciążenia podatkowego? Mniejsze opakowania.

Podatek działa?

Autorzy pomysłu mówili, że walczą o zdrowie Polaków i powoływali się na przykłady z całego świata. Oczywiście samo założenie walki o zdrowie jest słuszne i nie ma tu żadnych wątpliwości — wśród 20-letnich Polaków 53 proc. kobiet i aż 68 proc. mężczyzn ma nadwagę. Podatek cukrowy wprowadziły m.in.: Belgia, Finlandia, Francja, Wielka Brytania czy Norwegia. Tyle że jest jeszcze mniej optymistyczna strona medalu, bo w Wielkiej Brytanii (i to też po badaniach) wyszło, że spożycie cukru po wprowadzeniu podatku... rośnie, a w podawanym za wzór Meksyku (gdzie opłatę wprowadzono wcześniej) w 2016 roku podatek zlikwidował 11 tysięcy miejsc pracy. Z kolei w Danii podatek zniesiono w 2014 roku z tego powodu, że Duńczycy kupowali napoje słodzone w Niemczech, gdzie podatku nie było.

Poszliśmy więc do osiedlowych sklepów w Olsztynie, żeby zapytać o sprzedaż napojów gazowanych. — Faktycznie spada. Głównie dzieci kupują mniej, ale wydaje mi się, że dzieci w ogóle robią teraz mniej zakupów — mówi nam ekspedientka z popularnej sieciówki. — Nie powiedziałabym jednak, że odnotowujemy bardzo duże spadki, bo robimy też np. promocje, gdzie za dwie butelki razem płaci się złotówkę mniej, albo obowiązuje specjalna cena na jeden napój i można go kupić w „normalnej” cenie. Klienci kupują podobnie, jak przed styczniem, ale raporty faktycznie potwierdzają, że jednak ta sprzedaż spada.

— Sprzedajemy trochę więcej wody mineralnej, ale nawet ona nieznacznie podrożała — słyszymy z kolei w innym sklepie. — Co do napojów gazowanych, to nadal schodzi sporo energetyków, ale mniej tych popularnych, jak coca-cola. Zwłaszcza w marcu mieliśmy spory spadek, a w lutym np. jeszcze sprzedaż była stabilna. Trzeba przyznać, że mamy teraz większy ruch, bo klientom chyba nie chce się jeździć do tych dużych sklepów.

Fot. archiwum GO
— Wzrost cen jest dosyć duży. Podejrzewam jednak, że za chwilę, przy wzroście inflacji, zostanie to zamazane — nie kryje dr Waldemar Kozłowski, ekonomista z UWM. — Uważam, że lepszym rozwiązaniem społecznym byłoby budowanie świadomości, żeby nie pić słodkich napojów, niż sztuczne reagowanie ekonomiczne i wywoływanie jakiegoś efektu. Niejednokrotnie mówiłem, że im mniej państwa w gospodarce, tym lepiej, bo firmy sobie jakoś poradzą. Już zmieniają skład, później wprowadzą jakieś dodatki itd. Idea jest faktycznie słuszna, bo tych napojów powinniśmy pić mniej. Ale to jest trochę tak, jak z paleniem papierosów. Im większa akcyza, tym większy przemyt — zauważa. — Podejrzewam, że i tutaj pojawi się jakaś szara strefa. Wzrost kosztów produkcji wywołany jakąkolwiek regulacją powoduje albo szarą strefą, albo działania przerzucenia kosztów na konsumenta, co widzimy w tym przypadku. Jeśli nie poprawimy świadomości ludzi, to i tak będziemy te napoje kupować. Boję się, że za chwilę pojawi się pretekst, żeby podnosić ceny innych napojów — dodaje dr Kozłowski.
PJ

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. olsztynianka #3064111 8 kwi 2021 16:37

    "Ceny w górę , sprzedaż w dół" No i bardzo dobrze o to właśnie chodziło

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Tak Prawda. #3064104 8 kwi 2021 12:47

    Ja od podwyżki przestałem pić ten cukier nie napoje. Bo to już skandal żeby do każdego produktu dodawać tyle cukru. Cukier jest dodawany w takiej ilości żeby więcej sprzedać. Pijesz napój i za chwilę masz chęć kolejny wypić. Przestałe pić i jakoś żyje. A z czego ludzie mają cukrzycę, próchnice zębów i otyłość. Znajomy nie mógł schudnąć jedzenie ograniczył i nic. A jak odstawił napoje odrazu efekt widać. I też powiedział że ma gdzieś woli wodę wypić.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz