Szkolna lekcja zamykania

2021-02-26 17:18:07 (ost. akt: 2021-02-26 15:52:05)
Agata Prawdzik

Agata Prawdzik

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Od poniedziałku uczniowie klas I-III szkół podstawowych z Warmii i Mazur znów będą uczyć się zdalnie. To ogromne wyzwanie dla dyrektorów szkół, nauczycieli, a także dla rodziców, którzy kolejny raz muszą przeorganizować sobie życie.
W poniedziałek najmłodsi uczniowie dołączą do starszych kolegów, którzy od jesieni uczą się zdalnie. W ruch pójdą laptopy, tablety i słuchawki. Kontakt z nauczycielem i resztą klasy będzie wirtualny.

Nauczyciele znów staną przed wyzwaniem: jak sprawić, żeby nauka zdalna przynosił radość i satysfakcję? Jak podtrzymać uwagę tak małego dziecka, którego łatwo rozproszyć? Jak sprawić, żeby dziecko słuchało z uwagą i wykonywało zadania, zamiast bawić się zabawkami na dywanie?

— Na chwilę obecną nie znamy szczegółowych wytycznych odnośnie przejścia w zdalny tryb nauki uczniów klas I-III, więc nie planujemy żadnych szczególnych rozwiązań w tym zakresie — mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5 w Iławie, Mariusz Sadowski. I dodaje: – Planujemy pracę podobnie jak po wprowadzeniu nauki zdalnej od 9 listopada ubiegłego roku. Czekamy na rozporządzenie.

Dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Wikielcu w gminie Iława Bożena Lewandowska mówi, że placówka jest przygotowana, bo już wcześniej najmłodsze klasy były na nauczaniu zdalnym. — Część laptopów z programu Zdalna szkoła+ przekazaliśmy uczniom, potem do nas wróciły, ale teraz je ponownie przekażemy tym uczniom, którzy ich będą potrzebować. Nadal będziemy korzystać z programu Office 360, czyli popularny Teams. W ubiegłym roku nie mieliśmy możliwości, by z niego korzystać — mówi dyrektorka.

Nauczanie zdalne to ogromne logistyczne wyzwanie dla rodziców. — Znowu to samo. A gdzie normalna nauka, gdzie kontakt z innymi dziećmi? I kolejny raz dom zamieni się w sale lekcyjne. Reszta domowników będzie musiała przemykać korytarzem, ukrywać się, chcąc odebrać telefon. Ręce opadają — ubolewa Milena Welzant, mama szóstki dzieci, z których piątka przez większość roku szkolnego uczy się zdalnie.

Pani Milena postanowiła pierwszego marca wrócić na kilka godzin dziennie do pracy. Czy teraz będzie musiała zmienić plany? — Ze swoich planów nie zrezygnuję, ale do dzieci będę musiała znaleźć dodatkową opiekę. Potrzebuję wyjść do ludzi, po tylu tygodniach nauki zdalnej. I tak ostatnio Mikołaj (2 klasa podstawówki) przebywał na kwarantannie, więc mniej lub bardziej płynnie przejdziemy do nauki w domu. A do niego dojdzie jeszcze Amelka (1 klasa szkoły podstawowej) — opowiada.

Kontrowersją pozostaje fakt, że przedszkola i żłobki na Warmii i Mazurach nadal mają funkcjonować bez zmian. Zawieszenie zajęć następuje tylko w momencie trudnej sytuacji epidemiologicznej.

Tak jak w przypadku Przedszkola Miejskiego Nr 29 w Olsztynie, gdzie podejrzewane jest występowanie koronawirusa u nauczycieli. — Po uzyskaniu wyników testów, zostaniecie państwo poinformowani, jak będzie zorganizowana praca oddziału lub zostanie ogłoszona kwarantanna dla dzieci, ze względu na bezpośredni kontakt z osobami zakażonymi. Sytuacja pandemiczna wymusza na nas szczególną ostrożność, dlatego też w ww. oddziale nie mogą pracować inni nauczyciele, którzy również mogą się zarazić. Nie możemy również łączyć grup z tego samego powodu — poinformowała Halina Hincmann dyrektorka Przedszkola Miejskiego Nr 29 w Olsztynie.

Agata Prawdzik z Olsztyna przyznaje, że jest już zmęczona sytuacją. — Starszy syn od dawna jest na nauczaniu zdalnym, a teraz dojdzie jeszcze córka — opowiada. — Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że mogę pracować zdalnie. Najtrudniej musi być rodzicom, którzy zmuszeni są zostawić dzieci same w domu.
Córka pani Agaty, Olga, wróciła po feriach do szkoły. — A teraz znowu nauka zdalna. Dziecku spada wtedy motywacja, łatwo się rozprasza. Dla mnie też będzie trudniej, bo będę musiała pogodzić pracę z pomaganiem córce w lekcjach — martwi się.

Pani Monika, mama 7-letniej Julki zauważa, że jej córka całkowicie się rozregulowała, odkąd raz chodzi do szkoły, raz nie. — Ma problem nie tylko z emocjami, ale także z domowym rytmem. Proste czynności sprawiają jej trudność. Nie jest tak samodzielna, jak wtedy, kiedy chodziła do szkoły. Jej szkołę raz zamykano, raz otwierano. W rozwoju córki zauważam regres. Mimo że pięknie mówiła, to teraz zaczyna seplenić. Robi to specjalnie, żebym zwracała na nią uwagę. A przecież ja muszę też pracować — żali się. — Mam wrażenie, że niedługo obie będziemy potrzebowały pomocy psychologa.

Aleksandra Tchórzewska, Edyta Kocyła-Pawłowska