Minister edukacji chce odchudzać uczennice

2021-02-09 16:03:18 (ost. akt: 2021-02-09 15:56:52)

Autor zdjęcia: Pixabay

Polskie dziewczyny mają kompleksy na punkcie swojego wyglądu. I są szczuplejsze niż ich rówieśnicy płci przeciwnej w tym samym wieku. Mimo to minister edukacji uważa, że po powrocie do szkół należałoby je odchudzić.
Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki, zasłynął z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi w przestrzeni publicznej. Proponował już m.in. budowanie edukacji seksualnej na podstawie nauk Jana Pawła II, a także niepochlebnie wyrażał się o osobach LGBT, które — jego zdaniem — „nie są równe normalnym ludziom”.
Krytykował również to, że kobiety odkładają decyzję o macierzyństwie na rzecz robienia kariery.

Weź się pan dwa razy zastanów


Tym razem przedstawił plan naprawczy młodzieży, która niebawem może wrócić do nauki stacjonarnej. W programie znalazła się walka z krótkowzrocznością oraz innymi wadami wzroku, a także wsparcie psychologiczne, dodatkowe zajęcia, które pomogą nadrobić zaległości w nauce, a także walka z otyłością. I to ta ostatnia rzecz odbiła się głębokim echem w mediach. Dlaczego? Bo zdaniem Czarnka to przede wszystkim dziewczyny powinny się odchudzać.

Minister stwierdził, że chce wprowadzić dodatkowe zajęcia SKS dla uczniów i mają być one skierowane głównie do dziewczyn. Powód? Zdaniem Czarnka „tu jest większy problem”, co wzbudziło ogromne emocje. Minister został szybko posądzony o dyskryminację.

Swoje oburzenie wyraziła m.in. Sylwia Chutnik, pisarka i feministka. Na Facebooku w ostrych słowach zwróciła się bezpośrednio do ministra: — Panie, weź się pan dwa razy zastanów, co pan plecie. Zapoznaj się pan z badaniami dotyczącymi samooceny osób do 18 roku życia. Ze statystykami samobójstw, samookaleczeniami wśród dojrzewających dziewczyn. Jak pan nie wiesz, co gadać w mediach, to pan się zapisz na SKS i przestań dokopywać dzieciakom, które i tak mają źle. Między innymi przez pandemię i ten rząd.
Sylwia Chutnik nie kryła oburzenia tym, że dodatkowe lekcje SKS kierowane będą głównie do dziewczynek, „bo tam jest największy problem”. — Dojrzewające dziewczynki i tak mają źle, bo zafiksowanie na cielesności i kultura fit wymaga od nich instagramowego wyglądu. I jeszcze minister będzie je odchudzał — kpiła Sylwia Chutnik.

Kompleksy trzyletnich dziewczynek


Jej słowa mają odzwierciedlenie w badaniach Światowej Organizacji Zdrowia.

Okazuje się, że na 220 tys. nastolatków z 42 krajów to właśnie polskie dziewczyny są najbardziej niezadowolone ze swojego wyglądu. Mało tego: kompleksy dotyczące wyglądu mają już nawet... trzyletnie dziewczynki! Nie są one w stanie oczywiście postrzegać siebie w kategorii gruba czy chuda, ale kopiują zachowania dorosłych. Wystarczy, że mama dziewczynki kilka razy z rzędu powie: „Ale jestem gruba, muszę się odchudzać”, a mała dziewczynka koduje komunikat, że najważniejszy w życiu jest wygląd.

Z kolei źródłem kompleksów u nastolatek może być telewizja i media społecznościowe, w których promuje się szczupłe i piękne sylwetki.

Kompleksy pociągają ze sobą dalsze konsekwencje. Według raportu Dove Self-Esteem Project, jeśli dziewczynki nie czują się dobrze we własnym ciele, to osiem na dziesięć nie angażuje się społecznie, cierpi na zaburzenia odżywiania lub w inny sposób naraża swoje zdrowie, a dziewięć na dziesięć nie będzie asertywnych i nie będzie umiało obronić swoich decyzji.

Polskie nastolatki mają bardzo wiele kompleksów
Fot. źródło: Pixabay
Polskie nastolatki mają bardzo wiele kompleksów

Słowa Czarnka o problemie otyłości wśród dziewczynek nie mają potwierdzenia w badaniach. Z raportu przygotowanego przez Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej z 2018 r. wynika, że to chłopcy borykają się częściej z otyłością.

— Wśród młodzieży w wieku 11-15 lat problem otyłości dotykał 29,7 proc. chłopców i 14,3 proc. dziewcząt —czytamy w raporcie.
Z kolei w latach 2014-2018 zwiększył się odsetek dzieci z nadmierną masą ciała — właśnie głównie wśród chłopców. Wraz z wiekiem problem nieco malał, ale tak otyłość nadal występowała u 22 proc. ówczesnych gimnazjalistów i ok. 16 proc. gimnazjalistek.

Podczas konferencji prasowej Czarnek tłumaczył się ze swoich niefortunnych słów.
— Nie wiem, skąd państwo bierzecie to zamieszanie informacyjne, radzę się wsłuchiwać w język polski, którym się posługuję, myślę, że dość precyzyjnie — powiedział szef MEiN.
Tłumaczył, że jego celem jest to, aby pozaszkolne zajęcia z kultury fizycznej trafiały do wszystkich bez względu na płeć. Minister zadeklarował również, że sam schudnie w czasie wielkiego postu 5 kg. W ten sposób chce dać przykład młodzieży. Deklarację złożył na swoim Twitterze.

Poseł zaprasza ministra


Poseł Lewicy Marcin Kulasek, który sam walczył z nadwagą, przewodniczy dziś Parlamentarnemu Zespołowi do spraw Walki z Otyłością. Do zespołu nie zapisał się żaden poseł Zjednoczonej Prawicy.

— Dobrze, że minister Czarnek zajmuje się otyłością dzieci, bo po pandemii ten problem się na pewno się powiększy — mówi Kulasek. — Przed epidemią były robione badania wśród 8-latków, które pokazały, że 33 proc. dzieci ma nadwagę albo otyłość, a więc niemal co trzeci 8-latek. Obecne badania pokazują, że podczas pandemii średnio każdy Polak przytył 2,5 kilograma.

— Namawiam pana ministra, żeby zapisał się do naszego parlamentarnego zespołu do spraw walki z otyłością — dodaje poseł Kulasek. — Wspólnymi siłami, ponad podziałami politycznymi, możemy coś zrobić. Chciałbym poznać plany ministra, jakie konkretnie chce podjąć działania. Dlatego wystąpię do niego w tej sprawie z interpelacją. Mam nadzieję, że nie jest to tylko jakaś gra polityczna, propaganda, a rzeczywista chęć walki z otyłością dzieci. Zrzucenie zbędnych kilogramów nie jest proste, wiem, bo sam próbowałem różnych diet i tak naprawdę przez ostatnie 20 lat ciągle byłem na jakiejś diecie. W końcu zdecydowałem się na resekcję żołądka. Schudłem ponad 45 kg.

Aleksandra Tchórzewska, am




Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Krzysztof Quattro #3060607 16 lut 2021 09:44

    No cóż, może to dla niektórych bolesne, ale pan minister ma rację. Ja uczęszczałem do szkoły podstawowej i średniej w latach 70tych, czyli w epoce Gierka, i nie pamiętam z całej mojej bardzo szerokiej grupy rówieśniczej ani jednej koleżanki wyglądającej jak betoniarka. A dzisiaj gdy stoję na światłach w oczekiwaniu na zielone to bardzo często zdarza mi się dostrzec taką bardzo mocno otyłą młodą dziewczynę/kobietę. Oczywiście problem dotyczy też młodych chłopców i mężczyzn ale nie są to aż tak monstrualne otyłości jak u dziewcząt. Dlatego zmuszenie do ruchu poprzez dodatkowe zajęcia fizyczne jest dobrym pomysłem, gdyż to właśnie otyłe dziewczęta masowo unikają lekcji wf. A każdemu kto twierdzi, że to choroby, genetyka czy inne takie tam polecam pooglądanie sobie archiwalnych zdjęć z niemieckich obozów koncentracyjnych i znalezienie na nich chociaż jednego nie z otyłością, ale tylko z nadwagą. To co, tam genetyka nie działała?

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  2. j. #3060284 9 lut 2021 16:30

    To co wygaduje pan minister Czarnek to powtarzać wstyd... Kto go ministrem zrobił i to edukacji? Współczuję tej młodzieży!

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) odpowiedz na ten komentarz