A gdy na rozprawie zapytają: czy kocha pan żonę?

2021-01-22 16:57:53 (ost. akt: 2021-01-22 20:18:54)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Pixabay

Styczeń to miesiąc, w którym do sądu wpływa najwięcej pozwów o rozwód. Coś co kiedyś budziło zgrozę, teraz często przyjmowane jest ze zrozumieniem, a nawet apaluzem. Niektórym parom nigdy się nie układało, u innych coś "się zepsuło" po drodze. Wiele kobiet cieszy się, że dały kolejną szansę nie "nam", ale "sobie", ale są i takie które mówią wprost - pospieszyłam się, żałuję.
Jest źle. Kłócicie się już prawie codziennie, coraz częściej zdarzają się ciche dni, podczas których coraz głośniej trzaskają drzwi i naczynia. Coraz więcej w was złośliwości - tak by dzieci nie słyszały i nie wiedziały - wymieniacie pogardliwe spojrzenia, szeptem rzucacie uszczypliwości. Dzieci - najpierw się dziwią i udają , że nie słyszą, potem słyszą i chcą wyjaśnień, potem często się do napięcia się w jakiś sposób przyzwyczajają i milkną. Ich dziecięce wypominanie - Znów się kłócicie! Znów się kłócicie! - zamienia się w pozornie chłodną obojętność.

Wszystko was - w was - drażni i denerwuje. Zdjęcia ślubne na ścianach zastąpiły już dawno zdjęcia dzieci. Koleżankom mówisz krótko: „Nie ma na co patrzeć, do czego wracać i czego ratować, latami żyjemy obok siebie”. Czasem tylko coś pęknie – „wiecie co to już nie ten sam człowiek, co kiedyś”. Skarżysz się że nie dba o siebie, że przestał się odzywać, że rozlicza cię z każdego grosza, czasem gdzieś znika. Nie masz pojęcia dlaczego i kiedy tak się stało. Kiedyś wieczorem w domu oparta tyłem o blat kuchenny mówisz, że dłużej tego nie wytrzymasz, że nie możesz żyć dłużej w takiej atmosferze. Jak dobrze... że akurat kroisz cebulę. Łzy rzęsiście lepią się do policzków. Ale cały czas nie przechodzi ci przez gardło to dziwne słowo na „R”.

On jakby zdziwiony twoją nagłą demonstracją obejmuje cię w pasie i mówi, że jeśli oboje się postaracie to przecież wszystko się poprawi, że wszystko zależy od was. Zastygacie w ciszy, nie chcąc rozdrapywać ran - wracać do tego co was boli. Dobrze wiecie, że znów każdy będzie miał inne zdanie i znów wszystko będzie musiało zacząć się od początku. Łapiecie chwilę. Radośnie - nie patrząc sobie w oczy mówicie „Od jutra zaczynamy wszystko od nowa”, spędzacie słodki spokojny weekend, podczas którego starcie nie nadepnąć sobie na odcisk. Ale jest już w tym coś sztucznego. Kolejna awantura wybucha już w poniedziałek rano. Potem znów zaczynacie wszystko od nowa, a w kolejny weekend znów od nowa. Rozwodzicie się, gdy dzieci zdają maturę. Podobno dużo za późno. Wyrzucają wam, że zmarnowaliście im dzieciństwo. Niewykluczone, że gdybyście rozwiedli się dużo wcześniej - też mówiłyby to samo.

[...]


Czytaj e-wydanie

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w weekendowym (23-24 stycznia wydaniu Gazety Olsztyńskiej

Aby go przeczytać kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl