Nie ma alimentów i zwykle nie ma też prezentów

2020-12-17 08:17:45(ost. akt: 2020-12-17 08:20:51)

Autor zdjęcia: Pixabay.com

Święta Bożego Narodzenia to jedna z nielicznych okazji, która jest w stanie skłonić do spotkania z dziećmi przynajmniej niektórych rodziców unikających łożenia na ich utrzymanie. Właśnie teraz dają im finansowe wsparcie.
Boże Narodzenie to wyjątkowy czas, święta obok urodzin są jednak jedną z nielicznych okazji, kiedy unikający łożenia na wychowanie swoich dzieci rodzice obdarowują je i próbują się z nimi skontaktować. Gwiazdkowy prezent od dłużnika alimentacyjnego dostanie co ósme dziecko — wynika z badania Rejestru Dłużników BIG InfoMonior i Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci. W tym roku, w grudniu pozbawione alimentów rodziny otrzymały też prezent w postaci wejścia w życie nowych rozwiązań prawnych. Pracodawcy zatrudniający dłużników alimentacyjnych bez umowy narażają się na kary finansowe.

Święta Bożego Narodzenia to jedna z nielicznych okazji, która jest w stanie skłonić do spotkania z dziećmi przynajmniej niektórych rodziców unikających łożenia na ich utrzymanie. Właśnie w okolicy wigilii przygotowują dla nich prezenty lub dają finansowe wsparcie. Na taki gest decyduje się 13 proc. niepłacących alimentów ojców lub matek. Inną nawet popularniejszą okazją do zmiany zachowania są jeszcze urodziny dziecka (16 proc.), a na trzecim miejscu jest Dzień Dziecka, który mobilizuje 12 proc. dłużników alimentacyjnych – wynika z badania wśród rodziców samodzielnie wychowujących potomstwo. Koniec końców tylko 31 proc. rodziców niepłacących na dzieci daje im przy większych okazjach pieniądze lub prezenty. Zdecydowana większość, 69 proc., całkowicie ignoruje swoich potomków. Pocieszający może być tu jedynie fakt, że w porównaniu z wynikami badania sprzed dwóch lat, udział obojętnych ojców czy matek nieco się obniżył, bo wówczas było ich 77 proc.

Taki stan rzeczy nie zaskakuje, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że po rozstaniu się rodziców 72 proc. ojców lub matek w ogóle nie utrzymuje żadnego kontaktu z dzieckiem. Główną przyczyną jest po prostu brak zainteresowania potomkiem. I problem ten dotyczy również rodziców, którzy sumiennie wywiązują się z płacenia świadczeń alimentacyjnych.

Dłużników alimentacyjnych wciąż jest jednak bardzo wielu. Szacuje się, że bez finansowej pomocy jednego z rodziców wychowywane jest w Polsce ok. 1 mln dzieci. Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, wynika natomiast, że na koniec listopada nie łożyło na dzieci 274 tys. zobowiązanych do tego osób, w 96 proc. przypadków ojców. – To jednak tylko część tego smutnego obrazu, bo do rejestru trafiają głównie osoby, zgłaszane przez gminy za to, że w wypłacie świadczenia na dziecko wyręcza je Fundusz Alimentacyjny. Wpis do rejestru jest jedną z form restrykcji i dochodzenia należności przez państwo. Łączne zaległości dłużników alimentacyjnych widniejących w BIG InfoMonitor wynoszą prawie 11,3 mld zł, a przeciętna zaległość przekracza 41 tys. zł. Wśród osób prywatnych, które mają tytuł wykonawczy i nie otrzymują alimentów ani od rodzica, ani od funduszu, zgłaszanie niesolidnych rodziców do rejestru, choć jest możliwe i kosztuje 1 zł, wciąż należy do rzadkości – mówi Halina Kochalska.

Zaszły kolejne zmiany w przepisach prawnych. Czy tym razem pomogą?

W tym roku, od 1 grudnia weszła też w życie kolejna część przyjętych wcześniej rozwiązań zapobiegających unikaniu płacenia alimentów. W kodeksie pracy rozszerzony został katalog kar i wykroczeń wymierzony przeciw pracodawcy, który zatrudnia "na czarno" lub zataja wysokość wynagrodzenia podwładnego, który jest dłużnikiem alimentacyjnym.

Jeśli więc pracownik, wobec którego toczy się egzekucja świadczeń alimentacyjnych, zatrudniony jest bez umowy potwierdzonej na piśmie, albo część pieniędzy otrzymuje pod stołem, pracodawcy grozi kara grzywny w wysokości od 1,5 tys. do 45 tys. zł.

Jakie będą efekty zmian? Stowarzyszenie Poprawy Spraw Alimentacyjnych Dla Naszych Dzieci ma wątpliwości, czy Inspekcja Pracy dysponuje odpowiednimi narzędziami, aby udowodnić pracodawcy ukrywanie zatrudnienia lub dochodów dłużnika alimentacyjnego. Do optymizmu nie skłaniają również dotychczasowe doświadczenia z wprowadzanymi wcześniej nowelizacjami prawa, których celem było zwiększenie ściągalności alimentów. – Jednoznacznie pokazują, że prawdziwym problemem jest egzekwowanie przepisów. W zmianie tego stanu rzeczy mogłaby pomóc wpływająca na świadomość społeczną ogólnopolska kampania, która pokazałaby skalę i konsekwencje zjawiska uchylania się rodziców przed finansowaniem utrzymania swoich dzieci – zwraca uwagę Justyna Żukowska-Gołębiewska, psycholog i prezeska Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci. – Pracodawcy od zawsze byli członkami zorganizowanej grupy wspierającej dłużników alimentacyjnych. Zatrudniają takie osoby bez umowy lub wskazując na umowie kwotę zdecydowanie niższą niż ta, którą faktycznie wypłacają. Poczucie bezkarności w tym procederze oraz świadomość możliwości ukrycia dochodów czy zatrudnienia przed komornikiem daje rodzicom, uchylającym się od obowiązku łożenia na swoje dzieci, poczucie władzy i satysfakcji z oszukiwania systemu. Dziś, pracodawca staje się współodpowiedzialny za niealimentację. Warto byłoby jednak dać firmom możliwość sprawdzania czy potencjalny, ale też dotychczasowy pracownik nie jest dłużnikiem alimentacyjnym. Dobrym rozwiązaniem mógłby tu być ogólnie dostępny Rejestr Dłużnika Alimentacyjnego – dodaje.

Źródło: BIG InfoMonitor i Stowarzyszenie Dla Naszych Dzieci


Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl



Komentarze (8) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Wieloletnia alimenciara i mopsiara #3021953 | 46.204.*.* 17 gru 2020 20:00

    Alimenty nie zastąpią dziecku rodzica, w 96% ojca.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  2. Olsztynianka #3021836 | 81.190.*.* 17 gru 2020 16:20

    Ci co nie łożą na swoje własne dzieci powinni być bardzo dokładnie sprawdzani, wręcz nękani, wiem dobrze jak potrafią ukrywać majątki, dochody itp....To po prostu kombinatorzy...Za dużo ich...Wstyd! I niedowierzanie że Państwo nie moze na nich znaleźć sposobu...a de facto my wszyscy musimy za takich delikwentów dzieci utrzymywać.

    odpowiedz na ten komentarz

  3. 9 f #3021725 | 83.5.*.* 17 gru 2020 13:36

    Zapomina się także o tym, że większość rodziców odpuszcza temat i samemu utrzymuje dzieci. Obecnie nawet mamy przestępstwo niealimentacji także mechanizmy są trzeba chcieć ich użyć w miejsce szlakowania biernego rodzica.

    odpowiedz na ten komentarz

  4. K #3021610 | 88.199.*.* 17 gru 2020 10:36

    Pieniądze pieniędzmi ale jak ojciec czy matka może nie czuć potrzeby kontaktu z dziećmi? Moj były mąż od kilku lat widywał dzieci raz na miesiąc później przestał spotykać się z dziećmi. Po 2 latach odezwał się, zrobił dzieciom nadzieję. Spotkał się i znowu zniknął z ich życia , nie interesuje się nimi a bywa że mija się z nimi . Udaje ze nie widzi ich. SMS raz na rok... na urodziny.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz

  5. *** #3021605 | 37.30.*.* 17 gru 2020 10:28

    Najprościej to zrobić dziecko a potem się na nie wypiąć. W większości to ojcowie są tacy "odpowiedzialni", ale też i niektóre mamusie mają siano we łbie. Problemy prawne to jedno, ale często ci co zostają z dzieckiem mają niepotrzebne rozterki i zamiast zawalczyć to odpuszczają. Chociażby zgłoszenie do rejestru dłużników, może narobić trochę problemów dłużnikowi. Ale generalnie tylko ktoś totalnie niedorobiony życiowo i emocjonalnie może zapomnieć o swoim potomku. Poszkodowane jest zawsze dziecko, to ono czuje żal i smutek.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (8)