Nowe życie starych ubrań

2020-12-07 14:33:35 (ost. akt: 2020-12-07 14:53:22)
Luiza Stawińska-Stasik, założycielka "Matka, kijek i szmatka"

Luiza Stawińska-Stasik, założycielka "Matka, kijek i szmatka"

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

ZERO WASTE\\\ O artystycznym kierunku Luiza Stawińska-Stasik marzyła jeszcze przed ukończeniem liceum. Jednak za namową rodziców wybrała coś innego. Jakiś czas temu założyła firmę, która pozwoliła jej połączyć zamiłowanie do szycia z ekologią.
Zaczęło się od pomysłu wykonania zabawek dla synka, który pół roku po urodzeniu musiał przejść poważną operację. Z tego powodu ponad dwa tygodnie leżał w łóżku. Stracił zainteresowanie otaczającym go światem i żadne zabawki nie sprawiały mu radości.
Wtedy Luiza Stawińska-Stasik z Olsztyna zaczęła sama tworzyć przedmioty, które mogłyby przyciągnąć uwagę jej dziecka. Pomyślała, że zabawki, które tworzy, zainteresują też inne dzieci. Chciała wykorzystywać materiały ekologiczne, używać tego, co zostało już wcześniej wyprodukowane. Gdy przyszło do konfrontacji pomysłu z wymogami prawnymi, okazało się, że nie jest to wcale takie proste, jak jej się wydawało. Zanim zabawka zostanie wypuszczona na rynek, musi przejść bardzo wiele badań.
Pani Luiza, aby zacząć realizować swój pomysł, musiałaby używać tylko przetestowanych materiałów. Idea robienia zabawek ze starych przedmiotów stała się w tej sytuacji niemożliwa. Jednak założycielka firmy Matka, Kijek i Szmatka nie zamierzała się poddawać i postanowiła nie rezygnować z pomysłu na produkcję przedmiotów, które będą zgodne z ideologią zero waste. Zdecydowała, że nadal głównie będzie produkowała rzeczy dla dzieci, jednak nie będą to już typowe zabawki. 

TALENT DO SZYCIA PO MAMIE
Luiza Stawińska-Stasik miłość do szycia wyniosła z rodzinnego domu. Początkowo nie sądziła, że to przerodzi się w sposób na zarabianie. Wybierając kierunek studiów, zdecydowała się na coś bardzo odległego od jej obecnej pracy. Ukończyła gospodarkę przestrzenną i zarządzanie nieruchomościami. Jednak bardzo szybko zdecydowała, że chce zajmować się czymś innym.
Jak sama mówi, kreatywność i talent do szycia odziedziczyła po mamie. Wspomina, że jej rodzice zawsze sami robili ozdoby do domu. Powrót do zapomnianej pasji zaczął się od uszycia spodni dla synka ze starej bluzy. Wtedy odkryła, że to dobry sposób na wykorzystanie używanych ubrań, które zalegają w szafie. I to był przełom, stwierdziła, że chce ratować znoszoną odzież przed wyrzucaniem i nadać jej nowe życie. Z czasem ten pomysł przerodził się w koncepcję na własną firmę.  
— Moja mama zawsze szyła i może rzeczywiście gdzieś mam to zapisane we krwi. Pamiętam, że w naszym domu było bardzo dużo rzeczy ręcznie robionych, np. z drewna — wspomina.

DLA DZIECI I RODZICÓW

Właścicielce firmy Matka, Kijek i Szmatka — oprócz ekologii — przyświeca jeszcze jeden cel. Marzy jej się, aby ta twórczość przyczyniała się do spędzania wspólnego czasu rodziców z dziećmi.  Swoimi produktami nakłania rodziny do różnych aktywności, bo chce, żeby dzieci był obecne w jej życiu. Dlatego swoimi zestawami dla rodzica i dziecka zachęca do wspólnego wykonywania domowych czynności takich jak zakupy czy gotowanie.  
— Fajnie, gdy rodzic i dziecko mają coś wspólnego. Zachęcam do tego, żeby dzieci nie zajmować tylko zabawkami. Aktywność dziecka powinna być w każdej dziedzinie, chodzi o to, żeby aktywnie uczestniczyło w naszym życiu — podkreśla Luiza Stawińska-Stasik. 

DROGA DO EKOLOGII
Sama żyje zgodnie z zasadami zero warte, dlatego postanowiła, że asortyment jej firmy będzie pomocny w dbaniu o naszą planetę. I tak zaczęła szyć woreczki na owoce i warzywa, torby na zakupy, fartuchy, a nawet worki do segregacji śmieci. Wierzy, że dzięki temu pomoże swoim klientom w drodze do bardziej ekologicznego życia.
Tak łączy materiały, aby nie powstały dwie identyczne rzeczy. Bardzo ważna jest dla niej niepowtarzalność i oryginalność. Czasami natrafia jednak na inny problem dotyczący jej produktów.  
— Niektórzy ludzie myślą, że jeśli  robię coś z materiałów z odzysku, to powinno kosztować grosze. Gdy mówię, że torba kosztuje 40 złotych, to panie z niezadowoleniem rezygnują z zakupu — tłumaczy.
Jak mówi pani Luiza, nie chodzi tylko o materiał, ale o czas, który musi spędzić przed maszyną. W jej odczuciu nie wszystkie osoby rozumieją, że do ceny produktu wlicza się też czas, który został poświęcony na jego wykonanie. Stara się uświadamiać klientów, że jest znaczna różnica pomiędzy torbami z supermarketu a tymi szytymi przez rękodzielnika. Tłumaczy, że ich cena przekłada się na jakość. Jak wiele pracy trzeba włożyć w uszycie torby, pokazuje podczas warsztatów z szycia, które prowadzi.  
— Często uczestnicy podczas warsztatów chcą uszyć kilka rzeczy. Dopiero gdy zaczną szyć, dociera do nich, jak czasochłonne może być uszycie np. torby na zakupy — wyjaśnia kobieta. 
Od dłuższego czasu robi dla siebie i swojej rodziny kosmetyki, wyeliminowała też środki chemiczne do sprzątania i zastąpiła je domowymi. Podczas warsztatów pokazuje, jak niewiele potrzeba, żeby zrobić skuteczny i bezpieczny kosmetyk. Według niej ludzie są coraz bardziej świadomi i starają się stopniowo eliminować nieekologiczne produkty, nie tylko ze swojej łazienki, ale z całego domu. Po szkoleniach dostaje wiadomości od uczestników, którzy po wypróbowaniu własnoręcznie zrobionych kosmetyków zauważają znaczną różnicę w kondycji skóry.

DREWNO TEŻ LUBIĘ
Właścicielka Matka, Kijek i Szmatka w planach ma kolejne projekty. Jednak realizację wielu z nich musi zawiesić ze względu na łączenie pracy z opieką nad synem. Wśród nich są rzeczy z drewna, przy których pomaga jej mąż, ponieważ wymagają siły i pracy z pilarką. Na razie wykonała kilka naszyjników i podkładkę na buty, jednak zapowiada, że to nie będzie koniec produktów z drewna. Już teraz zapowiada, że ma ogromne pokłady energii i nie wyobraża sobie, że mogłaby poprzestać tylko na szyciu.  
 


Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Alicja Kowalczyk

Źródło: Gazeta Olsztyńska