Floryści cierpią przez zamknięcie cmentarzy

2020-10-31 13:11:47 (ost. akt: 2020-10-31 14:09:27)
Zamknięty cmentarz

Zamknięty cmentarz

Autor zdjęcia: Katarzyna Wiśniewska

Wczoraj na popołudniowej konferencji premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosili zamknięcie cmentarzy.
Decyzja została podana na 8 godzin przed zamknięciem cmentarzy, będą one nieczynne od dziś do 2 listopada. Dlaczego czekali z ogłoszeniem na ostatnią chwilę? Premier tłumaczył, że liczył na to, że liczba zachorowań zacznie spadać. Dzień Wszystkich Świętych był zawsze pewnym zarobkiem dla sprzedawców kwiatów i zniczy.
W Działdowie również zawrzało. Chwilę po ogłoszeniu na ulicach, szczególnie Męczenników i Wolności, był tłok. Parkingi przy cmentarzach były pełne. Pod zdjęciem z cmentarza, które zamieściliśmy na fanpagu (z wczorajszego wieczoru) wybuchała dyskusja w komentarzach. Wielu internautów współczuło przedsiębiorcom, którzy prowadzą kwiaciarnie.
— Żal mi tych, którzy zostali z kwiatami i zniczami. Tych, którzy poświęcili kupę kasy, czasu i pracy aby móc sprzedawać swoje towary... Nie licza się z nikim. Zaraz będziemy oglądać zdjęcia jak ten konus odwiedza groby. – pisała internautka.

— Moi rodzice zostali z kwiatami i co teraz mają zrobić utrzymują się z tego całą zimę czy nie mogli ogłosić tego wcześniej kto teraz im da rekompensatę nie licząc naszej pracy i pieniędzy włożonej w nasiona węgiel podlewanie przenoszenie - poinformowała czytelniczka.

Na wczorajszym proteście spacerowym jedna z kobiet złożyła przed biurem PiS wieniec pogrzebowy, był to wymowny gest. Po złożeniu zaapelowała, aby pomóc przedsiębiorcom, którzy prowadzą lokalne kwiaciarnie. Po tym zdarzeniu organizatorki strajku postanowiły zorganizować akcję, która ma pomóc tym przedsiębiorcom.

— Przespacerowałyśmy się wczoraj znowu pod biuro PiS-u. Było bardzo spokojnie, a co ważne, pojawiły się kolejne krytyczne głosy wobec rządzących - tym razem ze strony przedsiębiorczyń z branży kwiaciarnianej i ogrodniczej. Zaproponowałyśmy akcję #CMENTARZPISU, której celem jest wspieranie poszkodowane przez tę decyzję rządu właścicielek kwiaciarń, sklepów ogrodniczych, czy sprzedawczyń na bazarkach. Zapraszamy do dołączenia! — napisały na swoim fanpagu organizatorki.

Postanowiliśmy odwiedzić działdowskie kwiaciarnie i zapytać o nastroje ich właścicieli. Zawsze w tym dniu pod kwiaciarniami był tłum ludzi, miejsca parkingowe pozajmowane — dziś było pusto.
Kwiaciarnia Stokrotka
Obrazek w tresci

— Siedzimy w tym ponad 30 lat i nauczyliśmy się, że trzeba liczyć na siebie. Ogłoszenie było nagłe, choć przypuszczaliśmy, że może tak być. Wczoraj klienci byli wściekli, że muszą szybko ogarnąć nagrobki. Jeśli chodzi o nasz interes, to znicze się sprzedadzą, ale kwiaty... trafią do kubła. Jeśli chodzi o straty, to ciężko je oszacować. Mam taką zasadę, że martwię się, gdy je wyrzucam. Straty w obrotach są bardzo duże. Na szczęście przeczucie nam mówiło, żeby nie brać kwiatów doniczkowych i udało się wczoraj na końcu sprzedać, ale jest to znikoma ilość, jaką zawsze sprzedawaliśmy. Dobrze, że nie wzięliśmy więcej, bo byśmy je wyrzucili. Owszem, klienci od wtorku pójdą na cmentarz, ale to nie będzie to samo — mówił właściciel kwiaciarni Stokrotka.

Kwiaciarnia u Kasi
Obrazek w tresci

— Straty są ogromne. Psychicznie też nas to wykończyło. Wczoraj tłum ludzi chciał odebrać kwiaty zamówione na 31 października i 1 listopada. Jest duże rozdrażnienie wśród społeczeństwa, jest to zrozumiałe, bo każdy miał plan kiedy się udać na cmentarz, kiedy złożyć kwiaty. Wczorajszy dzień to jedna wielka rewolucja. Zarówno finansowa jak i psychiczna, bo niestety odczułyśmy zdenerwowanie ludzi. Starałyśmy się uspokoić ludzi, wytłumaczyć, że to nie zależy od nas. Nie miałyśmy wpływu na decyzję rządu. Wczoraj wydawałyśmy kwiaty do 1 w nocy, żeby każdy mógł odebrać zamówienie — mówiła florystka z kwiaciarni U Kasi.

Odwiedziliśmy jeszcze kilka innych kwiaciarni. Wszyscy właściciele mówili o dwóch problemach — stratach finansowych, szczególnie przez kwiaty cięte oraz o wrogim nastawieniu ludzi do florystów. Słowa, które kierowali klienci do właścicieli są zbyt niecenzuralne, by móc je zacytować. Przez decyzję, na którą nie mieli wpływu, to oni "dostają po głowie".

Pozostaje nam zaapelować, aby wspierać lokalne przedsiębiorstwa! Może ktoś potrzebuje udekorować dom/ogród kwiatami? :)


Kahu