Żyjmy i róbmy, co do nas należy

2020-10-23 13:28:48 (ost. akt: 2020-10-23 13:45:22)
Dr Radosław Borysiuk: Pamiętajmy, że sam test nie jest panaceum i nie daje gwarancji, że przetestowany nie zachoruje. To jedynie wynik potwierdzający obecność lub brak wirusa w chwili badania

Dr Radosław Borysiuk: Pamiętajmy, że sam test nie jest panaceum i nie daje gwarancji, że przetestowany nie zachoruje. To jedynie wynik potwierdzający obecność lub brak wirusa w chwili badania

Autor zdjęcia: arch. prywatne

Tu będzie strefa zielona, za nią strefa żółta, czyli tzw. śluza. A tam będzie już strefa czerwona. Tam będziemy leczyć pacjentów chorych na covid19 — mówi dr Radosław Borysiuk, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie.
— Jak sobie radzicie? Od 28 lutego br. obowiązuje w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym zakaz odwiedzin na oddziałach. Ale szpital oczywiście działa…!
— Tak, oddziały cały czas działają, może nawet na większych obrotach, niż wcześniej, ale odwiedzać chorych rzeczywiście nie wolno. Dbamy o bezpieczeństwo naszych pacjentów, ale też personelu — wszystko z myślą, by jak najbardziej ograniczać transmisję wirusa.

— Czy personel jest zdrowy i czy wystarcza panu rąk do pracy?
— Raczej zdrowy, choć zdarzają się przeziębienia i drobne infekcje. Ale wprowadziliśmy też dla personelu specjalne obostrzenia: jeśli ktokolwiek planuje wyjazd prywatny lub udział w imprezie z większą liczbą osób — musi to zorganizować w taki sposób, by po powrocie lub imprezie mieć przynajmniej 7-dniową pauzę. Wtedy rozważamy też, czy wskazane jest wykonanie testu w kierunku SARS-CoV-2, czy nie. Taki schemat działania pozwolił nam już u kilkunastu pracowników rzeczywiście koronawirusa stwierdzić, co z kolei przełożyło się na bezpieczeństwo i uniemożliwienie rozprzestrzeniania się tego wirusa na naszych oddziałach i generalnie w Szpitalu.

— Co covid zmienił w działaniu USK, jakie nowe schematy i standardy wprowadził?
— Z pewnością zmieniły się standardy odnośnie do liczny pacjentów. Przed covidem mieli większą możliwość leczenia tzw. planowego, a pamiętamy, że w kwietniu, maju, czerwcu musieliśmy stosować ograniczenia, bo rozpoznawaliśmy infekcje wirusowe i trzeba było uważnie obserwować, jak one potoczą się dalej. Wtedy rzeczywiście czasowo operacje planowe były wstrzymane. No, może z wyjątkiem diagnostyki onkologicznej, bo na tych oddziałach udało nam się wypracować odpowiednią logistykę. I dziś, kiedy znów trzeba przestawić się na bardziej zaostrzony reżim, umieliśmy sobie z organizacją szybko poradzić. Połączyliśmy zatem oddział chirurgii szczękowej z laryngologią — razem ten połączony oddział liczy dziś 7 łóżek. A gdyby była potrzeba zwiększenia tej liczby, do dyspozycji mamy jeszcze oddział zabiegowy chirurgii ogólnej oraz neurochirurgii. Musimy sobie po prostu radzić. Co do zabiegów planowych — w najbliższym czasie będziemy wykonywać wyłącznie te, które — niewykonane — mogą skutkować pogorszeniem się stanu zdrowia pacjenta. Od konkretnego lekarza specjalisty zależeć będzie decyzja: to on będzie musiał rozważyć zasadność natychmiastowego wykonania operacji lub czasowego jej odłożenia w czasie.

[...]

Czytaj e-wydanie

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w piątkowym (23 października) wydaniu Gazety Olsztyńskiej

Aby go przeczytać kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl