Teatr w czasach pandemii. Najłatwiej jest usiąść na tyłku [ROZMOWA]

2020-10-04 20:10:23 (ost. akt: 2020-10-02 11:04:53)
Weronika Chworak i Grzegorz Gromek nie poddają się w czasie pandemii

Weronika Chworak i Grzegorz Gromek nie poddają się w czasie pandemii

Autor zdjęcia: Łukasz Pepol

Koronawirus pokazał, że kultura jest dodatkiem do życia, takim kwiatkiem do kożucha. O tym, jak żyć, gdy trudno pracować i nie ma gdzie grać, rozmawiamy z Grzegorzem Gromkiem i Weroniką Chworak z Teatru Nowego w Olsztynie.
— Teatr w czasie pandemii to… teatr na urlopie?
Grzegorz Gromek: — Nie planowaliśmy urlopu, ale pandemia na nas go wymusiła. Zwolniliśmy i to znacznie.
Weronika Chworak: — Ale nie tylko pandemia krzyżuje nam plany. Dyrektorzy domów kultury, w których gramy, zamykają przed nami drzwi. Akurat ja zajmuję się impresariatem i organizacją pracy. Gdy dzwonię do ośrodka kultury i przedstawiam ofertę, słyszę: „Mają państwo świetny repertuar, a koncert „Grechuta kameralnie” jest dla nas idealny, ale… w tym roku niestety niemożliwy. Jest koronawirus, w każdej chwili mogą nas zamknąć.”

— Jak żyć w takiej sytuacji?
G.G.: — I to jest dobre pytanie. Jak? To jest masakra, ale taką sytuację ma każdy teatr. Nie wiadomo, co przyniesie jutro. Ale ta sytuacja pokazuje, jak bardzo kultura dostała w kolano. Jest na samym końcu łańcuszka pokarmowego. Jest dodatkiem do życia, takim kwiatkiem do kożucha. Bo możemy robić zakupy w supermarketach, a z pójściem do teatru mamy problem. Ale ryba zawsze psuje się od głowy.
Kultura traktowana jest jako koszt. Zapomina się, że powinna być inwestycją. Bez kultury nie mielibyśmy tego, co mamy dookoła. Używamy języka, gestów, mamy dresscode, architekturę… To wszystko jest częścią kultury. Dlaczego więc teatr jest spychany na margines?

— Tym bardziej dzisiaj... Dlaczego?
G.G.: — Rezygnacja ze sztuki jest podcinaniem gałęzi, na której siedzimy. A spektakl jest dobrym impulsem, aby wyjść z domu. Aby zapomnieć chociaż na chwilę o tym, co się dzieje wokół. Ale system jest „do bani”, bo najwygodniej jest nie organizować żadnych imprez. W ogóle dla teatrów instytucjonalnych w tej chwili najbardziej opłacalne jest nie grać. Dotacja jest, a nie generuje się kosztów związanych z nowym przedstawieniem. Podobnie jest z ośrodkami kultury.
Ale czy nie trzeba obrócić porządku myślenia? Jeszcze raz powtórzę: kultura nie jest kosztem, a inwestycją. Nawet w takiej sytuacji. Na przykład w olsztyńskim MOK-u, którym zarządza Mariusz Sieniewicz, wydarzeń nie brakuje. I zawsze są komplety na widowniach. To pokazuje, że ludzie nie boją się wychodzić z domów. Trzeba im tylko zapewnić możliwość uczestnictwa w życiu kulturalnym, oczywiście przestrzegając wszystkich procedur związanych z epidemią. Najłatwiej jest usiąść na tyłku, wywiesić białą flagę i powiedzieć, że "niedasię".

— Ale co można zrobić? Tupnąć nogą? Wyważyć siłą drzwi? Wymienić dyrektorów?
G.G.: — Tego nie da zrobić się ot tak, na pstryk. Musimy myśleć o przyszłości. Nie tylko o tym, co jest dzisiaj, ale tym, co będzie jutro. Trzeba zmienić system, który jest mocno zakorzeniony. Musimy wychować nowe, inaczej myślące pokolenie, żeby coś się zmieniło.
W.Ch.: — Wszyscy lubią Grechutę. Dlatego, gdy przedstawiam nasz koncert „Grechuta kameralnie”, wszyscy reagują entuzjazmem. Ale, znowu się powtórzę, zapraszają nas dopiero za rok.
W Olsztynie, gdy w lipcu graliśmy koncert w amfiteatrze pod egidą MOK-u, wszystkie bilety zostały wyprzedane. W dodatku ludzie pytają, gdzie i kiedy będzie można nas zobaczyć. Bo chcieli przyjść na koncert, ale nie mogli kupić biletów. I co ja mam im odpowiadać?
G.G.: — Nie proponujemy współczesnej poezji w postmodernistycznej aranżacji. Nie mamy muzyków z Japonii, z innego kręgu kulturowego. Grechutę każdy zna. To w pewnym sensie nasze dobro narodowe. To taka przyjemna poezja. Każdemu smakuje. A mimo wszystko zderzamy się ze ścianą.
W.Ch.: — Bilety na nasze spektakle kosztują 20-30 zł. To nie jest dużo. Jeden z dyrektorów powiedział, że może i by zrobił u siebie Grechutę, ale przyjdą tylko sami starsi ludzie. A skąd on to wie?

— Teatr może być nudny... Czasem myślimy stereotypami.
G.G.: — Gdy byłem w podstawówce, chodziłem na przedstawienia, które wydawały nam się nudne. Wszyscy się wtedy nudziliśmy. Byłem jednym z tych, który w czasie przedstawienia przysypiał. (śmiech) A życie jest przewrotne. Teraz ja zostałem aktorem i stoję po drugiej stronie sceny. To doświadczenie jednak pokazało, że nie można zanudzać ani dzieciaków, ani dorosłych.
W.Ch.: — Ale jak się mówi, że idziemy do teatru obejrzeć adaptację lektury, a potem musimy napisać z tego rozprawkę, to gdzie tu przyjemność kontaktu ze sztuką? Jest obowiązek, który niszczy wrażliwość. Potem człowiek rośnie z takim przeświadczeniem, że teatr jest jakby za karę. Na szczęście to się zmienia. Ludzie coraz bardziej potrzebują sztuki, żeby oderwać się od codzienności.

— Zatem... Jak żyć? Jak przeżyć?
W.Ch.: — Teatr to nasza praca. Robimy to, co kochamy, ale jednocześnie musimy zapłacić rachunki. W momencie, gdy stoimy pod ścianą, bo nie mamy gdzie grać, robi nam się po prostu przykro. Teatr Nowy obchodzi niedługo drugie urodziny. Zaczynaliśmy już działać pełną parą, ale przyszedł koronawirus.
Pandemia nas blokuje. Chociaż, gdy ogląda się spektakl w teatrze czy w ośrodku kultury, jest bezpieczniej niż w sklepie czy tramwaju. Po pierwsze widzowie siedzą w maseczkach, w wymaganej odległości. Po drugie mają mierzoną temperaturę przed wejściem i dezynfekują ręce. Po trzecie znajdują się w przestrzeni o ogromnej kubaturze. Ale teatr bez widza nie istnieje. My nie istniejemy bez ludzi. Dlatego trochę nam ręce opadają.
G.G.: — Ale pandemia minie. Chcemy wystartować z czymś nowym, więc przygotowujemy nowy spektakl. Coś z tym wolnym czasem trzeba robić! (śmiech) Zaliczyliśmy, owszem, dołka... ale próbujemy dalej. Wszystko zaraz wróci do normy. Trzymam za to kciuki. Za dyrektorów również.

Ada Romanowska



Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5

Unia Europejska

GRUPA WM Sp. z o.o. realizuje projekt dofinansowany z Funduszy Europejskich w ramach działania 1.5 Dotacje na kapitał obrotowy Programu Operacyjnego Polska Wschodnia 2014-2020.