Chcieliśmy zrobić coś, co będzie ponadczasowe

2020-10-04 08:10:23 (ost. akt: 2020-10-02 11:55:36)

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Szyld nie musi krzyczeć. Może być prosty i tym samym przykuwać uwagę. Jedna z olsztyńskich kwiaciarni postawiła właśnie na minimalizm. I tym samym pokazała, że w Olsztyna nie trzeba zaśmiecać reklamami, żeby być widocznym. A co z innymi firmami?
Justyna Kalinowska i Piotr Daszkiewicz prowadzą kwiaciarnię od ponad czterech lat. Ale teraz zmienili lokalizację — z ulicy Wyzwolenia przenieśli się na Lanca. Do kamienicy, która została odnowiona. Do kamienicy, w której kiedyś była legendarna księgarnia.
— Nasza kwiaciarnia tak się rozwinęła, że potrzebowaliśmy większej przestrzeni. Kamienica na Lanca już dawno wpadła nam w oko. Zawsze przechodziliśmy z sentymentem obok zamkniętej księgarni. Szkoda nam było, że budynek niszczeje i marnuje się. Ale zaczął się tu remont, a w czasie wakacji pojawiło się ogłoszenie, że jest tu lokal do wynajęcia. Stwierdziliśmy, że może czas pandemii to nie jest odpowiedni moment na przeprowadzkę, ale raz kozie śmierć — opowiada Piotr Daszkiewicz, właściciel kwiaciarni. — Teraz mamy kwiaciarnię w pięknej kamienicy. Myśląc o szyldzie, chcieliśmy zachować estetykę tego miejsca. Wszystko powinno przecież do siebie pasować. Reklamować można się w innej przestrzeni, na przykład w sieci, a nie na fasadzie budynku.

Szyld kwiaciarni to po prostu nazwa, która została namalowana nad drzwiami. To nie jaskrawy neon ani kaseton, ale po prostu czarna farba. I delikatna, elegancka czcionka.


— Gdy zaproponowaliśmy naszym przyjaciołom, którzy mają agencję reklamową, wykonanie takiego szyldu byli wręcz zachwyceni. Stwierdzili, że czegoś takiego nie ma w Olsztynie — dodaje pan Piotr. — W innych miastach takie podejście do tematu staje się już normą. Tak jest w Gdańsku czy w Warszawie. W Olsztynie większość firm krzyczy reklamami przy swoich lokalach.
— Na pewno nie chcieliśmy wywołać sensacji w Olsztynie. Chcieliśmy zrobić coś, co będzie ponadczasowe — podkreśla Justyna Kalinowska, właścicielka kwiaciarni. — Niestety brakuje wytycznych od miasta, żeby więcej firm w ten sposób podchodziło do swoich szyldów. Jest ogromna samowolka w tej kwestii, a nie ma kontroli. A jeśli jest, nie widać jej.

A kontrola być powinna, bo ratuszowi urzędnicy przygotowali tzw. uchwałę krajobrazową. Jeszcze przed pandemią mieszkańcy mogli się z nią zapoznać. Na uwagi miasto czekało do połowy marca. Uchwała ma określać zasady i warunki sytuowania obiektów małej architektury, tablic i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń. Ma też zwrócić uwagę na gabaryty, standardy jakościowe oraz rodzaje materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane. Wśród głównych zasad jest m.in. zgoda na umieszczenie najwyżej dwóch szyldów dla jednej działalności czy zielone światło dla tablic i urządzeń reklamowych zharmonizowanych z elewacją budynku. Nie ma natomiast zgody choćby na umieszczanie reklam na ogrodzeniach, zasłaniania przez reklamy okien albo grodzenia przestrzeni publicznej. Na jakim etapie jest ta uchwała? Zapytaliśmy o to ratusz, ale do czasu zamknięcia tego wydania, nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Do tematu wrócimy.

O estetyce Olsztyna mówi się zresztą już od 2017 roku. W związku z tym miasto zresztą zostało podzielone na cztery strefy: Stare Miasto, historyczną, przyrodniczą i współczesną. Zgodnie z nimi tablice z nazwami ulic mają odpowiednie kolory.

ADA ROMANOWSKA



Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. zet #2980408 | 95.160.*.* 4 paź 2020 11:04

    Coś pięknego, jak się chce to można.

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)