Mieszkańcy boją się, że karaluchy zjedzą ich żywcem

2020-08-22 18:10:23 (ost. akt: 2020-08-21 11:47:56)

Autor zdjęcia: Stanisław Kryściński

Lokatorzy tego bloku mają już tego dosyć! Boją się, że karaluchy zjedzą ich żywcem. Panoszą się wszędzie. Na korytarzach, w mieszkaniach, w łazienkach. Do tego jeszcze niedawno koło ich bloku, który należy do miasta, składowano odpady medyczne.
W walce z karaluchami mieszkańcy kamienicy przy ulicy Lubelskiej 43C w Olsztynie używają wszystkich dostępnych metod. Nie pomogło wyłapywanie, rozgniatanie, dezynfekcja przeprowadzona przez administratora. Teraz główną bronią są specjalne pułapki rozkładane na każdym z korytarzy. Karaluchy przychodzą do nich wabione specjalnym zapachem i przyklejają się jak muchy na lep. Każdego dnia trzeba wymieniać kraluchołapy, bo zapełniają się po brzegi.
Na tym nie koniec. Karaluchy tak się rozpasały, że żadna z potraw przygotowywanych przez panie domu przy Lubelskiej 43C nie jest bezpieczna. Można je znaleźć w zupie, na kotlecie czy w kanapce. A taki widok potrafi zabić nawet największy apetyt czy głód. I to skuteczniej niż przekąski reklamowane w telewizji.

— Za każdym razem, kiedy przygotowuję jedzenie swoim dzieciom, dokładnie sprawdzam, czy żaden z nich nie dostał się do posiłku — mówi Aleksandra Zalewska, która od sześciu lat razem z dwójką małych dzieci mieszka w tym budynku. — Do tego sąsiadujemy z sortownią odpadów, a jeszcze niedawno za płotem, kilkadziesiąt metrów od placu zabaw, były składowane odpady medyczne — dodaje matka dwójki dzieci.

Dzieci chorują


— Składowisko było tam — mówi Aleksandra Zalewska, pokazując ręką teren tuż za płotem.
I faktycznie. Jeszcze rok temu, kiedy doszło do awarii instalacji spalającej odpady medyczne, zadaszony teren był pełen worków ze śmieciami. Miasto nie potrafiło sobie poradzić z problemem, a śmieci tygodniami leżały niedaleko budynku, w którym mieszka kilkanaście rodzin. W tym ponad 20 dzieci...
— Było pełno takich czerwonych worków — dodaje Anna Płoska.

Pani Anna też ma dwójkę dzieci, w tym jedno małe. I właśnie najbardziej boi się o swoją córeczkę. Dziewczynka już miła problemy z chorobami skórnymi. Jej mama nie ma wątpliwości, że to z powodu odpadów do niedawna składowanych na placu obok ich domu i karaluchami, które panoszą się w całym budynku.
— Mieszkamy tu dopiero dwa lata. Boję się o zdrowie swoich dzieci. Niestety jestem całkowicie bezradna, a nikt nie chce nam pomóc — mówi załamana kobieta.

A dzieci jak to dzieci, nie potrafią wysiedzieć na jednym miejscu. Biegają po podwórku graniczącym z dawnym składowiskiem odpadów. Czasem też bawią się... karaluchami. Nie zdają sobie sprawy, że mogą w ten sposób zarazić się groźnymi chorobami.
— One naprawdę nie wiedzą, że tak nie wolno. Ostatnio dziecko jednej z sąsiadek wysypało złapane w pudełko karaluchy i kilka z nich zjadło — opowiada ze zgrozą w głosie Anna Płoska.

Nie trzeba być lekarzem, żeby wiedzieć, że zaniepokojenie lokatorów kamienicy przy Lubelskiej 43C jest całkowicie uzasadnione. Karaluchy przenoszą wiele groźnych chorób, między innymi wirusa grypy, rotawirusa, gruźlicę, a nawet cholerę. Karaluchy są również nosicielami wielu grzybów i bakterii, które wywołują choroby nie tylko u ludzi, ale również u zwierząt domowych. A rodziny z Lubelskiej 43C mają psy i koty...
— Kilka miesięcy temu odkaraluszali nas — relacjonuje jedna z lokatorek. — Popryskali korytarze, w mieszkaniach kazali samemu zrobić dezynfekcję. Co z tego? Jak idę wieczorem pod prysznic, to mi karaluchy trzeszczą pod klapkami. Taki to dało efekt — stwierdza rozgoryczona kobieta.

Coś tu śmierdzi


Pierwsze, co uderza po wejściu na posesję przy Lubelskiej 43 C, to potworny smród. Mieszkańcy już tak go nie wyczuwają, jak każdy, kto wejdzie tam z ulicy. Przywykli, bo zwyczajnie byli zmuszeni żyć w smrodzie, którym jest przesiąknięte powietrze wokół ich budynku. To przez sąsiedztwo sortowni odpadów.

Sama kamienica należy do miasta. Są tu mieszkania komunalne. Trafiają tu przesiedleni z innych lokali mieszkańcy Olsztyna. I choć sami wiedzą, że najczęściej nie bez powodu trafili do budynku na obrzeżach miasta, to nie godzą się z tym, żeby mieszkać w warunkach, które ich zdaniem, zagrażają zdrowiu i życiu.
— Ja wiem, że to takie slumsy. Sama mieszkam tu z dziećmi bez umowy i muszę płacić karne opłaty. I to horrendalne, bo 900 złotych za kilkanaście metrów kwadratowych mieszkania, ale naprawdę nie mam innego wyboru — mówi, rozkładając ręce w geście bezradności, Aleksandra Zalewska. — Zwyczajnie tak ułożyło mi się życie — dodaje załamana.

Sąsiadujący z budynkiem mieszkalnym plac jest teraz pusty. Mieści się tu Olsztyński Zakład Komunalny. Miasto niedawno sprzedało go prywatnemu inwestorowi za 8 milionów złotych. Pieniądze z jego sprzedaży mają częściowo sfinansować przebudowę Uranii. Wszystko po to, żeby mieszkańcy Olsztyna mogli chwalić się jakością życia w mieście.
— To bardzo smutne, że my tu boimy się epidemii od odpadów medycznych, karaluchy nas dosłownie zżerają, a miasto chwali się swoimi inwestycjami. To jakieś dwa światy — stwierdza rozgoryczona kobieta.

— Nie mieliśmy w sierpniu żadnych sygnałów o karaluchach w tym budynku. Raz na pół roku przeprowadzamy akcję dezynsekcji części wspólnych, jeśli jest taka potrzeba. O własne lokale lokatorzy muszą sami zadbać — stwierdza Wiesław Krawczyński, wicedyrektor Zakładu Lokali i Budynków Komunalnych w Olsztynie.

Wicedyrektor ZLiBK, który administruje lokalami należącymi do miasta, nie chce wiązać obecności karaluchów w budynku przy Lubelskiej 43C z bliskością składowiska i sortowni odpadów. Jego zdaniem jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Zapowiada jednak interwencję.
— Oczywiście po tym sygnale „Gazety Olsztyńskiej” wyślę tam pracowników. W razie potrzeby przeprowadzimy odpowiednie działanie — zapowiada.

Pomóżcie nam


Mieszkańcy kamienicy sąsiadującej z Olsztyńskim Zakładem Komunalnym obawiają się, że to nie wystarczy. Chcą prosić o interwencję samego prezydenta Olsztyna Piotra Grzymowicza.
— Gdyby pan prezydent dał się zaprosić na wizytę do nas, to sam zobaczy, w jakich warunkach żyjemy — mówi Aleksandra Zalewska. — Ja chętnie przygotuję smaczny obiad i poczęstuję nim pana prezydenta. Obawiam się jednak, ze w tym smrodzie i wśród robactwa nie będzie miał apetytu — dodaje ze smutkiem matka dwójki dzieci.

Aleksandra Zalewska ma nadzieję, że prezydent Olsztyna pomoże i jej, i innym lokatorom pechowej kamienicy. Mówi, że wiele słyszała o wrażliwości prezydenta Olsztyna i w niej pokłada nadzieję na pomoc.
— Jestem pewna, że jak pan Grzymowicz to wszystko zobaczy, to naprawdę nam pomoże — stwierdza z nadzieją w głosie.

Do tematu wrócimy.

Stanisław Kryściński



Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Komentarze (16) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Nieznajona #2963744 | 5.173.*.* 24 sie 2020 12:26

    To jak Ci ludzie biedni maja płacić 900zł to ja proponuję im znad lesc stancje na wynajem i postarać się o dofinansowanie do czynszu tyle samo wyjdzie a czysciej i spokojniej, zawsze jest wyjście z każdej sytuacji.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

  2. a #2963640 | 5.173.*.* 24 sie 2020 08:24

    Dezynfekcja niszczy drobnoustroje a nie owady tak samo jak ozonowanie . Trzeba by po prostu zlecic zabieg deynsekcji uczciwej firmie za uczciwe pieniądze i wymagac zagwarantowania skuteczności. Proste ale za półdarmo dostaje się pół jakośc

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz

  3. Kasia #2963588 | 213.73.*.* 24 sie 2020 00:56

    Może chciaż ozonatory by wam z Ratusza pożyczyli, zeby tern smród usunąć

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  4. Jw #2963394 | 83.5.*.* 23 sie 2020 15:16

    Niestety nikt wam nie pomoże, widać po komentarzach jacy zawistni ludzie tu mieszkają, zazdroszczą wam chyba tych komunalnych mieszkań

    odpowiedz na ten komentarz

  5. Chlapak. #2963322 | 95.160.*.* 23 sie 2020 12:39

    Zagrożenie jest większe, jak miesza się funkcje obszarów miejskich i każdych innych. Plany zagospodarowania przestrzennego powinny nie zezwalać na tego rodzaju mieszanie obszarów przemysłowych z mieszkalnymi.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (16)
2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5