Mój tata — zapomniany żołnierz Niepodległej Polski [ZDJĘCIA]

2018-11-10 15:00:00(ost. akt: 2018-11-10 15:53:23)
Maciej Kozakiewicz, syn Zygmunta, od lat pielęgnuje pamięć po ojcu. W końcu postanowił przybliżyć jego postać na łamach Gazety Iławskiej

Maciej Kozakiewicz, syn Zygmunta, od lat pielęgnuje pamięć po ojcu. W końcu postanowił przybliżyć jego postać na łamach Gazety Iławskiej

Autor zdjęcia: Mateusz Partyga

Maciej Kozakiewicz z Kisielic (pow. iławski) do tej pory zbiera i trzyma w swoim archiwum wszelkie pamiątki po ojcu, Zygmuncie. Ciągle bada historię swojego taty, który w szeregach tzw. Murmańczyków walczył o niepodległość Polski w rejonie Murmańska i Archangielska na północy Rosji oraz w wojnie bolszewickiej.
Murmańczycy to potoczna nazwa polskich formacji zbrojnych walczących w latach 1918–1919 przeciwko bolszewikom — tłumaczy Maciej Kozakiewicz. Emerytowany nauczyciel matematyki z Kisielic na łamach Gazety Iławskiej chciał przybliżyć historię swojego ojca. A jest się kim i czym chwalić.

Opowiada Maciej Kozakiewicz
— Jest czerwiec 1918 roku, kończą się właśnie działania wojenne związane z I wojną światową, rozszerza się rewolucja. 15 czerwca generał Józef Haller podpisuje umowę o utworzeniu oddziału w celu pomocy Ekspedycyjnemu Korpusowi wojsk Ententy na północy.
Mimo ostrego sprzeciwu "czerwonych" ochotnicy docierają do Koli, w okolice Murmańska, gdzie powstaje 1. kompania strzelecka. 20 grudnia nastąpił wymarsz, a osiem dni później doszło do pierwszych starć w rejonie Archangielska. W 1919 roku w okolicach Morza Białego w boju zginęło 15 polskich żołnierzy.

31 lipca 1919 roku do korpusu dotarł list od Józefa Piłsudskiego wzywający do powrotu do ojczyzny, 20 września Murmańczycy wypłynęli w rejs do Polski. 15 grudnia odbyła się defilada na Placu Saskim w Warszawie, a żołnierzom towarzyszyła "Baśka", łagodna, oswojona niedźwiedzica przygarnięta przez żołnierzy w północnej Rosji. Była to swego rodzaju maskotka batalionu, nawet dzieci żołnierzy się z nią bawiły.
Rok 1920 przyniósł nowy przydział Murmańczykom, którzy od tej pory stali się trzecim batalionem 64. Grudziądzkiego Pułku Piechoty. Od maja do września walczyli w wojnie polsko-bolszewickiej, 22 grudnia nastąpił powrót do Grudziądza.

Jednym z Murmańczyków był mój ojciec, Zygmunt Kozakiewicz, ur. w 1899 roku w Poniewieżu na granicy obecnej Litwy i Łotwy. Pochodził z tradycyjnej, wielodzietnej rodziny. Jego ojciec był pracownikiem banku, mama zajmowała się domem, w którym mówiono po polsku. Po wybuchu I wojny światowej w lipcu 1915 roku rodzinę ewakuowano do Lipiecka. W połowie roku 1918 część rodziny powróciła do domu, jednak ojciec został i wstąpił do wojska. 8 czerwca zdał egzamin maturalny jako Le soldat, poświadczony przez francuskiego attache wojskowego w Moskwie (jeszcze przed podpisaniem umowy przez gen. Hallera).

Po pokonaniu wielu trudności dotarł do Koli i został Murmańczykiem. Uczestniczył w walkach o niepodległą Polskę, w czasie działań wojennych był kilkakrotnie ranny, a do rezerwy przeszedł w styczniu 1921 roku. W 1922 roku uzyskał obywatelstwo polskie, za zasługi na polu walki otrzymał liczne odznaczenia oraz — w nagrodę — ziemię w okolicach Wołożyna, który leży na terenie dzisiejszej Białorusi. Nigdy jednak nie został rolnikiem.

Po 17 września 1939 roku wraz z moją mamą Józefą udał się do Poniewieża. Po śmierci rodziców, w 1941 roku, został ostrzeżony przez sąsiada przed atakiem nacjonalistów i musiał się ukrywać. Do końca 1944 roku przebywał u znajomego, gdzie pomagał mu w pracach gospodarczych. Po przejściu frontu zgłosił się do pracy.

Wojskowa przeszłość taty i udział w wojnie bolszewickiej spowodowały, że na przełomie lat 40-tych i 50-tych był prześladowany przez ówczesną władzę. Po wojnie wraz z mamą przyjechał do Kisielic, gdzie powstała właśnie szkoła rolnicza. Początkowo jako zawodówka, a od 1955 roku już jako technikum. Tata był sekretarzem tej szkoły i miał duży wpływ na jej rozwój, nawet uczniowie z Warszawy przyjeżdżali do tej placówki.

••• Zygmunt Kozakiewicz zmarł w 1977 roku, spoczywa na cmentarzu przy ul. Ostródzkiej w Iławie.

zico
m.partyga@gazetaolsztynska.pl