Cichocki po raz kolejny chce opłynąć świat

2014-07-23 19:30:01 (ost. akt: 2014-07-24 09:16:56)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

— Nie robię tego dla kolejnej plakietki, ale dlatego, że muszę — mówi kapitan Tomasz Cichocki, który wyrusza w swój drugi samotny rejs dookoła świata bez zawijania do portów. Tym razem ma do dyspozycji większy, jak twierdzi, pancerny jacht. — Nie mogę się doczekać, kiedy wypłynę.
Na razie przed kapitanem Tomaszem Cichockim prestart, czyli symboliczne pożegnanie z lądem. W czwartek w Gdańsku w marinie Delphia Yacht będzie można obejrzeć nową łódź kapitana. Będzie można poznać cały zespół brzegowy, czyli ludzi, bez których marzenia kpt. Cichockiego w dalszym ciągu pozostałyby jedynie marzeniami. Szefem projektu po raz kolejny został olsztynianin Krzysztof Mikunda. W trakcie uroczystości jacht otrzyma też imię — nazwę firmy jednego ze sponsorów. 3 sierpnia kapitan wypłynie do francuskiego Brestu, a stamtąd 6 września ruszy w podróż dookoła świata bez zawijania do portu.

To jego druga samotna wyprawa. Pierwsza rozpoczęła się 1 lipca 2011 roku i trwała do 6 maja 2012 roku. Kapitan przepłynął wówczas 33 tys. mil morskich. Miał jednak groźny wypadek i musiał zawinąć do Port Elizabeth w RPA. Mimo to kapitan Cichocki został Żeglarzem Roku 2012, zdobył Srebrny Sekstant, Kolosy oraz I nagrodę honorową Rejs Roku. Natomiast jego książka „Zew oceanu. 312 dni samotnego rejsu dookoła świata” zdobyła Wawrzyn, literacką nagrodę Warmii i Mazur.

Nowy jacht kapitana jest większy od poprzedniego. — Ma 47 stóp długości, czyli prawie 15 metrów — opowiada. — To ponad 2 metry więcej niż poprzedni. Jest też o 60 cm szerszy. W przypadku rejsu takiego jak ten, nawet centymetry wiele znaczą. Jacht ma kadłub tak mocny, że będzie ciął góry lodowe jak masło — zapowiada żartem. Ale podkreśla, że nowy jacht jest solidnie przygotowany do podróży i wszelkich możliwych niespodzianek. — Ma dwie płetwy sterowe, specjalny wzmocniony maszt i olinowanie, solidne generatory i zdublowany system łączności — wylicza. — Będę miał trzy satelitarne telefony. Wyposażenie poprzedniego, śródziemnomorskiego jachtu niewiele wykraczało poza standard. Teraz mam łódź dalekomorską, dedykowaną, ze specjalnym wyposażaniem.

Kapitan Cichocki spodziewa się, ze tym razem morska wyprawa dookoła świata zajmie nie więcej niż 250 dni. Zapytałam go, co zbiera ze sobą do jedzenia. — Całą tęczę czekolad — odpowiada. Gorzką czy mleczną? — Najbardziej lubię nadziewaną. W ogóle lubię słodycze. A kiszone ogórki? Przecież człowiek ma czasem ochotę na coś kwaśnego. — Wezmę wszystko, co można przechowywać w słoikach — mówi Cichocki. — Zabiorę na pokład grzyby suszone i mąkę, bo będę piekł chleb. Wezmę też żywność liofilizowaną, czyli odwodnioną, bo jest wartościowa, a zajmuje mało miejsca.












Kapitan wypłynie w morze w towarzystwie książek. Tym razem będzie wśród nich mniej dzieł filozoficznych (które towarzyszyły mu w pierwszym rejsie), a więcej biografii i literatury lekkiej.

Zapytałam też kapitana, co na kolejną wyprawę powiedziała jego żona Ewa. — Obiecał jej pan, że to ostatni raz? — Nie obiecałem — mówi. — Ewa jest śmiertelnie przerażona. Kiedy wcześniej rozmawialiśmy o rejsie, wydawało się, że dzieli nas od niego szmat czasu. A teraz, okazuje się, że to już, za chwilę. Żona płaci największy haracz za moje wyprawy — przyznaje.

Kapitan z Brestu popłynie Atlantykiem w kierunku południowych wybrzeży Afryki. Tam minie Przylądek Dobrej Nadziei i dotrze na Ocean Indyjski. Popłynie wzdłuż południowych wybrzeży Australii w kierunku przylądka Horn. Gdy go minie, opłynie Falklandy i stamtąd, przecinając powtórnie równik, dotrze do Brestu.

— Czego panu życzyć, kapitanie?
— Życzy się zazwyczaj stopy wody pod kilem — odpowiada Cichocki. — Ale ja i tak nie mogę podziękować za życzenia, bo taki jest przesąd. Może bezpieczniej będzie „darz bór”?

A zatem darz bór, kapitanie!

MZG

Komentarze (17) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Żeglarka #1448400 | 37.30.*.* 28 lip 2014 12:36

    Trzymamy kciuki i życzymy samych sukcesów. :) Taki człowiek to inspiracja. Pokazuje, że trzeba walczyć o swoje marzenia! :)

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  2. realista #1447003 | 83.24.*.* 25 lip 2014 21:51

    To chyba żart, nie wierzę, że znowu popłynie. Po co?

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  3. Robinson #1446450 | 46.170.*.* 25 lip 2014 07:18

    Słabo to widzę. Mam nadzieję, że w przypadku porażki (kolejnej) pan kapitan z panem Mikundą zwrócą pieniądze sponsorom (chodzi mi o pieniądze publiczne)

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

  4. Adrian #1445952 | 79.191.*.* 24 lip 2014 10:17

    Polska miedź dobro wspólne Polaków, a spółka państwowa, która ma monopol na jego wydobycie, wywala pieniądze (które odpisze od podatku) na lansiarski wyczyn, a dzieci w Polsce chodzą głodne, a nawet zawszone. Gdzie jest rząd? Niech Cichocki pływa gdzie chce, ale za swoje, a nie publiczne pieniądze.

    odpowiedz na ten komentarz

  5. olsztynianka #1445947 | 31.61.*.* 24 lip 2014 10:10

    A ja zazdroszczę determinacji, odwagi i konsekwencji w dążeniu do celu. Za kapitanem jest już stoczona walka o wszystko: od pozyskania sponsorów do realizacji. Patrzę z podziwem po raz drugi. Konsekwentnie będę śledzić poczynania żeglarza, będę szukać go na mapie świata. Trzymamy kciuki. Oby każdy umiał znaleźć drogę do realizacji marzeń. Powodzenia !!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (17)