Quantcast

Czwartek, 29 października 2020. Imieniny Angeli, Przemysława, Zenobii

Popkultura Bez Gorsetu: Dwadzieścia lat zabawy w Boga

2020-02-08 18:32:00 (ost. akt: 2020-02-09 10:20:01)
Simsy obchodzą 20 lat

Simsy obchodzą 20 lat

Autor zdjęcia: ea.com

Dwadzieścia lat minęło, jak jeden simowy dzień. Tyle właśnie skończyły Simsy od Maxis. Przez ten czas sporo się w serii zmieniło. Ale jedno pozostaje bez zmian — to świetna zabawa w Boga. I wcale nie grają w to tylko kobiety.

Z okazji 20-lecia marki, EA Maxis przygotował podsumowanie i pochwalił się imponującymi liczbami. Do tej pory powstały cztery gry (możliwe, że powstanie piąta) i aż 75 dodatków. Gracze stworzyli — uwaga — 1,6 mld Simów, w tym 6,9 mln wampirów, milion syren i 217 tys. kosmitów (można to robić w zasadzie od niedawna).

Domy? Jest ich 575 mln, a Simy wzięły 37 mln ślubów. Nie zapominajmy o dzieciach. Tych w świecie Simów pojawiło się 173 tys. W Galerii gracze spędzili aż 65 mln godzin, przesłali 41 mln projektów, a pobrali 825 mln.
„Od dwudziestu lat Simomaniacy, tacy jak Wy, projektują swoje idealne domy, tworzą wyjątkowych Simów i pogrywają z życiem. Każdego dnia jesteśmy zdziwieni i zachwyceni tym, co udostępniacie od Waszych pięknych dzieł po konkursy, które sprawdzają, co Simowie są w stanie przetrwać”. — czytamy na dedykowanej wydarzeniu stronie.

Gracze dostali także (jako darmową aktualizację) dodatkowy przedmiot w grze — wannę z hydromasażem.

#PogrywajZŻyciem
Taki hashtag pozwala fanom gry na opowiedzenie własnej historii związanej z serią The Sims. Jak tłumaczą twórcy:

„Od samego początku w The Sims chodziło o pogrywanie z życiem, tworzenie i projektowanie świata, w którym wszystko jest możliwe. Nawet wtedy The Sims kładło duży nacisk na inkluzywność i swobodę grania: romansowania z dowolnym Simem, wyboru jakiejkolwiek kariery lub spędzania czasu w wyłącznie trybach budowania i kupowania. W ciągu ostatnich dwudziestu lat wiele się zmieniło, a nasze zrozumienie tych idei ewoluowało. The Sims to nie tylko odbicie życia. Pozwala również otwierać nowe możliwości i przekraczać granice. Daje Wam możliwość odkrywania nowych horyzontów, eksploracji i kwestionowania status quo. Nie ma niewłaściwego sposobu na grę w The Sims!”.

I to właśnie stanowi jej siłę. Bo każdy może w to grać tak, jak chce.

Jak to się zaczęło?
Geneza Simsów jest prosta, ale bardzo interesująca. Gra miała być po prostu symulatorem dla architektów.

I trzeba przyznać, że, jak na czasy, w których weszła na rynek, wyglądała nieźle.
W zasadzie i dzisiaj Simsy polegają w dużej mierze na przygotowaniu terenu, stawianiu ścian, projekcie, wyposażeniu, oświetleniu ogrodu itd., ale budownictwo to już tylko część Simsów, które nazywają siebie „symulatorem życia”.
Simsy idealnie wpisały się w rynkową niszę. Kto w 2000 roku tworzył symulatory życia? Pomysł zrodził się zresztą po... pożarze domu W. Wrighta, współzałożyciela Maxis. The Sims stał się pierwszym tytułem umożliwiającym swobodę w tworzeniu domu i budowaniu relacji interpersonalnych z innymi elektronicznymi postaciami. Ogromny sukces polega na prostocie — tworzymy postać od małego i prowadzimy ją do samej śmierci. Dzieciom dano produkt idealny — mogły się bawić w dorosły świat i zawsze czegoś nauczyć, ale też palić cudze domy bez konsekwencji. W 2003 roku sprzedaż gry sięgnęła 8 mln egzemplarzy.

Rozwój
We wrześniu 2004 r. świat doczekał się premiery The Sims 2. Nowa, w pełni trójwymiarowa grafika przyniosła sukces — pierwszy milion sztuk gry sprzedano... w przeciągu 10 dni od premiery. Zaraz potem okazało się, że to najlepiej sprzedający się tytuł PC w 2004 i 2005 r.

Zaczęły się też dodatki. W sumie było ich osiem. Simy poszły na uniwersytet, założyły biznesy, zaczęły chodzić na nocne imprezy i adoptowały zwierzęta. Dodatki (tak jest do dziś) wprowadzały nowe elementy wystroju wnętrz. Simsy doczekały się edycji mobilnej, w której położono nacisk na fabułę. I dzisiaj też cieszy się sporą popularnością.

Simsy były chyba pierwszą grą w historii, która przed monitory ściągnęła rzeszę pań. Szacuje się, że kobiety stanowią połowę graczy serii.
W 2008 roku sprzedano 100-milionowy egzemplarz.

Rozgrywka

Grę rozpoczynamy od stworzenia Sima. I mamy tutaj dużą dowolność. Nie chodzi tylko wygląd, w którym dopasować można nawet najmniejsze detale, ale też o ścieżkę kariery, osobowość. Później kupujemy działkę i budujemy dom. Do dyspozycji mamy oczywiście niewiele simoleonów (waluta w grze), choć możemy skorzystać z kodów, jeśli chcemy od razu wybudować zamek, albo nowoczesny dom pełen przeszkleń itd.

W czwartej części gry mamy też potężne pole do popisu w tej kwestii.

Gdy już wszystko będzie gotowe... żyjemy. Po prostu. Wstajemy, myjemy się, jemy, uczymy gotować, szukamy pracy w gazecie, albo komputerze (no, chyba że wpiszecie kod na pieniądze). I to w sumie jest kwintesencja sukcesu Simsów. Robimy to, co w realnym życiu. Tylko nie ma realnych konsekwencji. Skąd taka dobra sprzedaż? Może ze stopnia skomplikowania? Nie od dziś wiadomo, że w nieskomplikowane gry może zagrać każdy. W złożone strzelanki czy RPG już nie.
No i jeszcze coś — Simsów nie da się skończyć. Życie możemy ciągnąć wiecznie — nasz pierwszy Sim może być prapraprapradziadkiem obecnego. W dodatkach dochodzą meble, zwierzęta, możemy nawet zbudować rakietę i polecieć w kosmos. Robić to, na co mamy ochotę, a czego nie moglibyśmy zrobić w realnym świecie.

Nawet śmierć jest tutaj inna...
Simy umierają (choć można im dać specjalny eliksir, który to życie przedłuży), ale nie robią tego całkiem zwyczajnie. Można im zabierać schodki z basenu, (w czwartej części już niestety nie) przez co nie będą mogli z niego wyjść, podpalić dom, nieumiejętnie obsługując kominek, albo źle naprawiając sprzęt elektroniczny. W grze możemy też spotkać samą śmierć. No wiecie, tę z kosą.

Fenomen
Simsy były pionierem w swojej kategorii gier. I nikt już tego nie powtórzy, bo 75 dodatków wypełnia wszelkie puste pola. Czy powstanie Sims 5? Może, ale chyba nie ma takiej potrzeby. Chętnie zagrałbym w Simsy z otwartym światem (jak w trzeciej części), ale skoro w czwórkę gra taka rzesza ludzi, a dodatków jest co niemiara, to po co zabijać kurę znoszącą złote jajka?

PJ

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Noname #2864918 | 83.5.*.* 9 lut 2020 09:38

    Już kupiłem żonie dodatki bo są w promocji :) lepiej niech steruje Simem i da mi spokój :D

    ! - + odpowiedz na ten komentarz