środa, 13 listopada 2019. Imieniny Arkadii, Krystyna, Stanisławy

Nauczyciele chcą liczyć godziny. Będzie strajk włoski w szkołach?

2019-09-24 14:55:17 (ost. akt: 2019-09-24 14:58:36)

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Chyba czeka nas jednak strajk w szkołach. Ale w zupełnie innej formule niż poprzednio. Nauczyciele mają pilnować czy zadania zlecane im przez dyrekcję nie wykraczają poza obowiązki służbowe. Czy uda się odbiurokratyzować szkoły?

Forum Związków Zawodowych i Związek Nauczycielstwa Polskiego chcą doprowadzić do strajku włoskiego w oświacie. To ciekawy ruch, bo różni się od poprzedniej formy strajku, która sporo kosztowała nie tylko uczniów, ale i samych nauczycieli.

Strajk włoski — z definicji — polega na wykonywaniu przez pracowników obowiązków służbowych w sposób skrajnie drobiazgowy. Nie jest to nowa forma protestu, bo w Polsce stosuje się ją od lat. Przykładem może być choćby strajk policji z sierpnia 2018 roku czy strajk pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej z maja 2011 roku. W szkołach ma polegać na skrupulatnej realizacji przez nauczycieli tylko tych zadań, które wynikają z przepisów, a nie tych, które wymyślają dyrektorzy.

Do końca września ZNP ma opracować dla nauczycieli specjalny wykaz czynności, które mają obowiązek wykonywać, jak również tych, do których dyrektor nie może ich zmuszać. Dokument ma trafić do wszystkich placówek oświatowych. Ale oddziały regionalne na razie nie znają konkretów.

— We wtorek (1 października) będzie posiedzenie prezydium Zarządu Głównego. Tam zapadną decyzje. Będziemy też po wynikach kwestionariusza badawczego na temat form protestu wśród nauczycieli. Czekamy na wytyczne — powiedział nam Tomasz Branicki, szef ZNP na Warmii i Mazurach.

Czy ten protest może być sposobem na odbiurokratyzowanie szkół? — pytamy.
— To faktycznie spory problem, bo o biurokracji w szkołach mówi się od lat. O pisaniu planów, rozkładów. Ale wszystko jest zapisane w podstawie programowej, trzeba ją realizować i nauczyciel wie co ma robić, nie musi rozpisywać i pilnować tego w dzienniku. To robi się sztuczne, a papier wszystko przyjmie. To nauczyciel powinien decydować, a nie wpisywać coś na sztywno i tego się trzymać tylko dlatego, że przyjdzie kontrola z kuratorium i sprawdzi czy numerek w planie zgadzał się z numerkiem w dzienniku — podkreśla Branicki. — Doprecyzowanie tego wszystkiego jest jednym z założeń protestu. Jak się mówi o tym, że jest stos papierów, to zaraz zaczyna się przerzucanie odpowiedzialności. Dyrektor mówi, że tak chce kuratorium, albo organ prowadzący. Kuratorium twierdzi z kolei, że wymyślają to sobie dyrektorzy, albo, że to ministerstwo, a ministerstwo, że w zasadzie nic nie chce. Dlatego jest to na pewno słuszna forma protestu.

Czas na biurokrację można przecież poświęcić uczniowi — dodaje Tomasz Branicki.

A co z dyspozycją dla dyrektorów? — Chodzi o to, żeby ktoś w końcu określił, co znaczy 40 godzin. To bardzo ogólne stwierdzenie. Zazwyczaj mówi się o pensum (czyli 18 lub 20 godzin), ale nasze stanowisko jest takie, że w 40 godzinach powinno być ujęte pensum i inne czynności, które jednocześnie wykonuje nauczyciel. Dodatkowa opieka nad dzieckiem np. na wycieczkach czy festynach musi być płatna. Jeśli szkoła coś organizuje i to czemuś służy, np. naborowi czy promocji szkoły, to trzeba za to zapłacić. Jak każdemu pracownikowi — zauważa Tomasz Branicki. — Na to jest proste rozwiązanie. Można powiedzieć, że te 40 godzin to: 18 czy 20 godzin pensum, 5 godzin do dyspozycji dyrektora, a reszta to zebrania, dokształcanie nauczyciela itd. Będziemy pilnować takich rzeczy.

Wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński podkreśla, że związek chce skończyć z wyzyskiem.

„Mam nadzieję, że nauczyciele nie będą się bać swoich przełożonych i zastosują się do tych wytycznych. Chcemy skończyć z wyzyskiem pracowników i pracą w formie wolontariatu” — mówi na łamach „Rzeczpospolitej”. Dodał też, że: „Tam, gdzie nauczyciele mają wątpliwości, czy dyrektor może wydać takie polecenie, mogą domagać się, aby było ono wyartykułowane na piśmie. Z naszej strony oferujemy pomoc prawną.”

W karcie nauczyciela zapisano bowiem, że (we wspominanych 40 godzinach) nauczyciel obowiązany jest realizować m.in. zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone bezpośrednio z uczniami, a także inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, w tym zajęcia opiekuńcze i wychowawcze. I jak tłumaczył wiceprezes ZNP, przepis jest na tyle rozbudowany, że nauczyciela można: „przymuszać praktycznie do wszystkiego, np. sporządzania dokumentów, które są wymysłem dyrektora, albo przeprowadzania tak jak to było ostatnio w województwie lubuskim ankiet wśród uczniów”.
Podobnie uważa Forum Związków Zawodowych.

Podkreśla, że za każdą godzinę nadliczbową (powyżej 8 godzin pracy) należy się wynagrodzenie. Tak samo, jak za wycieczki szkolne, za które według przepisów należy się czas wolny lub dodatkowe wynagrodzenie.

Dyrektorzy zdają się to rozumieć. — Jestem starym nauczycielem. Nie chcę mówić o wizji, bo też uważam, że w podwyżkach nie widzi się dodatkowej pracy. Mówimy o zasadniczej pensji, a nikt nie mówi o wyjazdach na całe dnie i noce. Nawet ten 40-godzinny tydzień pracy tego nie załatwia — mówi Jolanta Skrzypczyńska, dyrektorka I LO w Olsztynie.

I tu zgadza się z pomysłem Tomasza Branickiego o jasnym określeniu, czym jest 40-godzinny wymiar pracy. — Powinno być jednoznacznie określone, które obowiązki są wykonywane przy okazji umowy o pracę. Nauczyciele wykonują dużo czynności, które ja określam jako niepłatne. Czyli opieka nad sztandarem, zajęciami pozalekcyjnymi — precyzuje. — Jeśli nauczyciele przestaną to robić, to szkoła ograniczy się do przeprowadzenia lekcji. Ale nie wszyscy odejdą od tych zajęć, bo nigdy tak nie jest.

Dodatkowe rzeczy i tak robią — i będą pewnie robili — nauczyciele pasjonaci. — Ale już obserwuję w swojej szkole pojedyncze przypadki nauczycieli, którzy mówią o tym, że robią coś ostatni rok — nie ukrywa Jolanta Skrzypczyńska. — Ludzie są po prostu niedoceniani i się zniechęcili. Dobrze jednak, że w końcu mówimy o edukacji w skali całego kraju. Przecież my nie mamy pieniędzy na delegacje, na które często nauczyciele jeżdżą. Albo na szkolenia — za swoje pieniądze.

Paweł Jaszczanin
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (27) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Dorotka #2796327 | 5.172.*.* 26 wrz 2019 20:57

    Zrobię się na ,,mokrą Włoszkę". Już mnie ciarki przechodzą.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. WoodyAllen #2795693 | 89.229.*.* 25 wrz 2019 12:44

    Jak Prezydent pozwolił zakończyć rok szkolny dzień wcześniej to jakoś nie protestowali ... to teraz protest do przerwy świątecznej i wolne Hehe .

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Stary komuch #2795686 | 77.111.*.* 25 wrz 2019 12:24

    Kiedyś to milicja zaraz by zrobiła porządek, a teraz to się uganiają tylko za menelami po parkach...

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Gosc #2795657 | 195.136.*.* 25 wrz 2019 11:09

    Do roboty nieroby, nie pasuje zmieńcie pracę i weźcie kredyt

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Emerytka do matek #2795636 | 82.139.*.* 25 wrz 2019 10:24

    Jak wam nie wstyd tak obsmarowywać biednych nauczycieli! Nie dość, że doicie to biedne państwo z 500+ i innych świadczeń, to jeszcze gzicie się ze swoimi gachami i macie czelność wyganiać do roboty nauczycieli! Czemu same nie staniecie w fabryce opon przy taśmie produkcyjnej? Po kilku dniach takiego tyrania z pocałowaniem rączki byście przepraszały nauczycieli, żeby tylko nie odchodzili ze szkół w podzięce za trud nauczania tej zgrai rozwydrzonych gówniarzy i smarkul. Wstyd! Tfu!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (27)