Czwartek, 21 lutego 2019. Imieniny Eleonory, Lenki, Kiejstuta

Pięknie na tym wyszła. Samotna z dzieckiem!

2019-02-02 08:30:29 (ost. akt: 2019-02-02 00:22:30)
Weronika Rosati chętnie dzieli się rodzinnymi zdjęciami na Instagramie

Weronika Rosati chętnie dzieli się rodzinnymi zdjęciami na Instagramie

Autor zdjęcia: żródło: screen z Instagrama

Weronika Rosati, piękna aktorka, miała stać się bliższa Polkom, odkąd na łamach prasy opowiedziała o swoim samotnym macierzyństwie. Jednak stało się zupełnie odwrotnie. Szczery wywiad do dziś odbija się czkawką. A liczba wrogów rośnie...


„W piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie pomagają innym kobietom”, powiedziała kiedyś Madeleine Albright, była sekretarz stanu USA.

Weronice Rosati, pięknej aktorce, nie trzeba w niczym pomagać. Pieniędzy jak lodu, na niańki ją stać. Więc internautki mogą spać spokojnie.

Jakiś czas temu Weronika Rosati udzieliła odważnego wywiadu „Gali”. Tam, bez zbędnych upiększeń, opowiedziała o trudach swojego samotnego macierzyństwa. O nieprzespanych nocach, całodobowej opiece nad córeczką Elizabeth i o swoim rozczarowaniu.

Bo celebrytka samotnego rodzicielstwa nie planowała. Była w szczęśliwym związku ze znanym lekarzem ortopedą Robertem Śmigielskim. Dużo starszym, od którego oczekiwała opieki i dojrzałości. Śmigielski doczekał się ośmiorga dzieci z czterema różnymi kobietami. Podobno celebrytka, wchodząc z nim w związek, nie o wszystkich wiedziała... Ciąża jej nie zaskoczyła, ale samotne macierzyństwo już tak.

„Planowałam to dziecko, ale kiedy wreszcie zaszłam w ciążę, nie spodziewałam się, że będę sama wychowywać moją córkę. Jestem wychowana w domu pełnym, w pełnej rodzinie. Myślę, że większość kobiet chciałoby mieć pełną rodzinę i kiedy zachodzą w ciążę i rodzą dziecko, chcą dla niego jak najlepiej” – wyznała Rosati w wywiadzie.


Na współczucie i zrozumienie niestety nie mogła liczyć. Głos zabrała sama Krystyna Demska-Olbrychska, żona Daniela Olbrychskiego.

„Ludzie prymitywni nazywają takie zachowanie publicznym praniem brudów, inni, też prymitywni, brudy publicznie piorą. Nigdy nie przyszło by mi do głowy zaliczyć cię do tej grupy. Co to, to nie. Ale dlaczego, na Boga, sama, z uporem wartym lepszej sprawy, bardzo chcesz być kimś podłym, prymitywnym i manipulującym faktami, kimś świadomie mówiącym nieprawdę” — pisze Olbrychska do Rosati w liście na... Facebooku. Jest pod wrażeniem byłego partnera Rosati: „Robert milczy. Nie komentuje Twoich wynurzeń. Jest delikatny, nieskazitelnie wychowany. Jest gentelmanem” — rozpływa się. I ostrzega: „Będziesz unurzana w tyglu brudnej afery, którą żyje środowisko od wielu miesięcy. Nie znajdziesz sposobu na skuteczną kąpiel, tak jak dzisiaj nie może go znaleźć mężczyzna, którego wybrałaś na ojca swojej córeczki. Facet, który zapewnia ci ciągle dobry status finansowy, który nie uchyla się od żadnych obowiązków, który jest odpowiedzialnym ojcem. Sama zdecydowałaś, żeby dyskusja o losach twoich i Eli odbywała się w mediach społecznościowych, w gazetach i na ekranach telewizorów”.

Swoje trzy grosze wtrąciła też scenarzystka filmowa Ilona Łepkowska, która stwierdziła, że wynurzenia są „żałosne”, a Weronika „średnio nadaje się na ikonę samotnego macierzyństwa”. W obronie Rosati stanęła jedynie profesor Magdalena Środa, która zasugerowała, że starsze koleżanki bronią sławnego lekarza, bo znajomość z nim przyda im się, gdy popsuje się ich zdrowie.

„Weronika Rosati czuje się pokrzywdzona, bo nie planowała samotnego macierzyństwa, domaga się więc praw do równego traktowania dla wszystkich samotnych matek, chce też publicznego napiętnowania byłego partnera, który, jak na znanego lekarza przystało jest i bogiem i Casanovą w jednym” — pisze Magdalena Środa. — „Rosati bardzo słusznie walczy z podwójnymi standardami moralnymi (mężczyzna może być poligamiczny, mnożyć się bez ograniczeń i negatywnych ocen, dla kobiety nawet samotne macierzyństwo jest piętnem, a zdrada, ciągle jeszcze – hańbą), ale walka to kompletnie beznadziejna, głównie z powodu… kolan, bioder lub innych stawów”.

Odważne i szczere wyznanie Rosati spodobało się dziennikarce Karolinie Korwin-Piotrowskiej: „Znacie mnie i wiecie, ze nie jestem fanką uzewnętrzniania się w mediach” — napisała na swoim profilu instagramowym. — „Ale to, co robi Weronika Rosati, ma sens. Ona porusza ważny problem, szczególnie w Polsce, nie zważając na to, co powiedzą inni. Na układy, koterie i smrodliwe zakłamane saloniki. Precz z dulszczyzną. Super Weronika! Jesteś dzielna i fajna. Zawsze trzymam kciuki!”

Jednak to, że Weronika Rosati nazywa się samotną matką, ubodło wiele kobiet. Uważają one, że Rosati, mając wysoki status finansowy, nie zna problemów przeciętnych matek. Internautki nie pozostawiły na aktorce suchej nitki:
— Nie gotuje, nie sprząta, ma niańki i babcię na każde zawołanie i jeszcze narzeka?!!
— Ot i zachciało się dziewczynie dziecka... Spiknęła się z lekarzykiem i... została sama z dzieckiem. Ale pięknie na tym wyszła. Samotna z dzieckiem!
— Nie mogę słuchać narzekań rozkapryszonej Rosati!!!!! Kobiet wychowujących samotnie dzieci jest dużo i nie mają takich warunków życiowych!!! Przestań użalać się nad sobą, bo to wstyd w twoim przypadku!!! Zatrudnij nianie i masz wszystko z głowy, biedulko.
— Weronika jest obrzydliwa w tym, co robi. W linczowaniu medialnym mężczyzny, o którym jaki by nie był, jest ojcem 8 dzieci, które z jej winy przeżywają teraz piekło w szkole, i z którym można by się tak może rozmówić w 4 oczy (...) W promowaniu się na byciu samotną matką i używaniu do tego haseł typu „walka o prawa kobiet”.
— Biedna Werka myślała, że wypłacze się w gazecie na święta, cała Polska stanie murem po jej stronie, a może i alimenty będą wyższe. A tu klops (...). Moim skromnym zdaniem — próżny żal — widziały gały, co brały.

Dlaczego w innych kobietach Weronika Rosati nie znalazła współczucia i zrozumienia?

— Za każdym razem, kiedy zalewa nas fala hejtu, zastanawiamy się, dlaczego tak się dzieje i szukamy źródeł obserwowanych zachowań. Szczególne kontrowersje wzbudza reakcja kobiet, które w swojej naturze mają empatię i są obdarzone większą niż mężczyźni inteligencją emocjonalną — odpowiada Elżbieta Smolińska, psycholog z Olsztyna. — Kobieta przyznaje się publicznie i opisuje swoją porażkę życiową związaną z nieodpowiednim ulokowaniem uczuć. Mówi o trudzie samotnego macierzyństwa, o rozczarowaniu, o brakach z tym związanych…w kontekście swoich doświadczeń i refleksji, że nie o takim dzieciństwie myślała dla swojej małej córeczki. A my nie jesteśmy tego w stanie przyjąć i zinterpretować, że jest to swoisty krzyk rozpaczy, protest, czy też próba poradzenia sobie przez Weronikę Rosati z trudną sytuacją życiową przekraczającą na ten moment jej możliwości adaptacyjne. Natomiast wkraczamy z oceną, interpretacją, wartościowaniem, moralizowaniem. Czujemy się lepsi, mądrzejsi i wiemy, jak należy żyć. I daje się wtedy zauważyć, że kobiety są bardziej lojalne wobec mężczyzn niż siebie nawzajem.

Z okazji Dnia Dziadka Weronika Rosati opublikowała na Instagramie zdjęcie swojej córeczki w ramionach dziadka. Jednak serwisy plotkarskie podgrzały atmosferę gorącym nagłówkiem, sugerującym, że aktorka szybko weszła w kolejny związek: „Rosati znalazła nowego opiekuna dla swojego dziecka”
Złośliwość...?

Aleksandra Tchórzewska
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB