Wtorek, 16 października 2018. Imieniny Ambrożego, Florentyny, Gawła

Modlitwa w sms-ie

2018-09-30 08:02:20 (ost. akt: 2018-09-29 21:48:07)

Autor zdjęcia: Krzysztof Kozłowski

W Rzymie odbył się międzynarodowy kongres katechetów, w czasie którego papież Franciszek przypomniał, że bycie katechetą to powołanie, a nie zawód. O wyzwaniach, jakie stoją przed nauczycielem religii, z Sebastianem Polakowskim rozmawia Daria Bruszewska-Przytuła.

— Słyszałam, że jest pan katechetą pracującym i żadnej szkoły się pan nie boi.
— Mam za sobą pracę w wielu placówkach. Aktualnie uczę w II LO w Olsztynie i w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym im. Kornela Makuszyńskiego. Poza tym prowadzę lekcje w wygaszanym gimnazjum i liceum przy ulicy Turowskiego. Pracuję także w przedszkolach.
— Rozpiętość pod względem wieku wychowanków imponująca. Od przedszkolaka do maturzysty. I tak od ilu lat?
— Uczę religii już 21 lat.
— Ma pan więc świetne rozeznanie... Młodzież się zmienia? Świat się zmienia?
— Świat, jako taki, nie jest zepsuty. Zepsuty jest tylko tam, gdzie zepsuty jest człowiek. Młodym ludziom brakuje dzisiaj doświadczenia świadków. Ludzi, którzy by ich pozytywnie dopingowali do wędrówki, której celem jest niebo. Tymczasem nikt ich nie zachęca do założenia butów i ruszenia w drogę, pielgrzymkę. Dlatego dla młodych kolejnym kontynentem jest internet. Współczesny świat wyposaża młodych ludzi w narzędzia, które przy okazji stają się złodziejami.
— Uciec od tych narzędzi trudno, więc może je jakoś wykorzystać?
— Czasem proszę uczniów, by weszli na poleconą przeze mnie stronę internetową albo wykorzystali swój telefon, by przygotować roboczą wersję modlitwy. Takiej, która mieści się w sms-ie.
— Czyli internet nie jest najgorszym złem?
— Nie, najgorszym złem jest obojętność, z jaką spotykają się młodzi ludzie.
— To smutna diagnoza.
— Dlatego młodzi ludzie potrzebują znaków, światła, towarzysza, kogoś, kto będzie gotowy wysłuchać nawet brzydkiej prawdy o nich.
— Być kimś takim też nie jest łatwo. Czym jest więc szkolna lekcja religii?
— Lekcja religii jest przedpolem katechezy w kościele. Wiara jest bowiem zadaniem na całe życie. Dzisiaj katecheza w szkole wraca do kerygmatu, do głoszenia dzieła zbawienia, czyli tego, co jest podstawą chrześcijaństwa. Dlatego tak ważna jest ewangelizacja, czy konkretniej: nowa ewangelizacja. Dla mnie najważniejsze i w lekcji religii, i w katechezie, kluczowe jest budowanie relacji.
— Jaka powinna być ta relacja?
— Szczera, żywa, dynamiczna. Czasami aż do bólu pokorna. Ale przede wszystkim prawdziwa.
— Tego budowania relacji z młodymi możemy się uczyć od Franciszka?
— Papież Franciszek jest bardzo prostolinijny i dlatego warto wsłuchać się w to, co mówi. A młodzi go „kupują”, bo jest bardzo prawdziwy. Zauważają jego ubogość. I dostrzegają, że jego słowa i czyny są ze sobą spójne.
— Papież Franciszek jest papieżem na miarę potrzeb współczesnego człowieka?
— Określone czasy wymagają określonego człowieka. I dzięki Duchowi Świętemu i Opatrzności Bożej mamy właśnie takiego papieża. Nie bez kozery przyjął on imię, którego dotąd nie używali jego poprzednicy. I nie bez kozery stawia na piedestale człowieka ubogiego. Do takich ludzi przyszedł przecież Chrystus. Pamiętam historię proboszcza, który na tabliczce przed kościołem napisał: „Witamy na Eucharystii ludzi chorych”. I pojawiła się konsternacja, bo ludzie mówili: „Nie jestem chory”. I wtedy ksiądz wyjaśnił, że każdy z nas jest chory, a uzdrowieniem jest Eucharystia. Im głębiej ją przeżywam, tym głębiej przesiąknięte będzie nią moje życie codzienne.
— Zakładam, że z przedszkolakami rozmowa o Bogu nie jest tak trudna, jak ze „starszakami”.
— Musimy pamiętać, że pierwszymi katechetami dla dziecka są jego rodzice. I jeśli na moje lekcje trafiają dzieci, które miały szansę otrzymać ze strony najbliższych takie świadectwo wiary, to ja najczęściej nie muszę już z nimi przeciągać tej symbolicznej liny. Udowadniać im tego, co powinno być dla nich oczywiste. Nauczyciela się słucha, ale to świadkowie pociągają.
— To świadectwo przydaje się także wtedy, kiedy na scenę wchodzą tzw. trudne tematy. Młodzież rzuca wyzwania, pytając o sprawy związane choćby z seksualnością?
— Trzeba rozróżniać pytania powodowane chęcią zdobycia wiedzy od tych, które przypominają faryzeuszowskie, mające na celu przyłapanie kogoś na grzechu. Ja się jednak takich pytań nie boję. Wolę je usłyszeć i mieć szansę przyjąć je „na klatę”. Zresztą mi jest na nie łatwiej odpowiedzieć, bo żyję w małżeństwie. W tych pytaniach często nie kryje się żaden atak. A czasami chodzi tylko o wysłuchanie.
— Swoim świadectwem zachęca pan też młodzież do angażowania się w akcje dobroczynne. Pozyskać wolontariuszy nie jest chyba łatwo?
— Każdy pociąg składa się z wielu wagoników, ważna jest więc dobra lokomotywa, a energia do pieca musi pochodzić od Ducha Świętego. Trzeba żyć Bogiem, a uczniowie na pewno to dostrzegą. I chociaż nie jestem zakonnikiem, tylko prowadzę świeckie życie rodzinne, to muszę dawać świadectwo. Tym bardziej, że statystyki pokazują, że 90 proc. osób wyświęconych to osoby duchowne. Powinniśmy się starać, żeby te proporcje były inne.
— Takie świadectwa są teraz szczególnie potrzebne Kościołowi?
— Kościół zawsze dostawał po kostkach. Wiemy o tym od Księgi Rodzaju. Zawsze będziemy szczypani... Nie podoba mi się jednak, że się wszystkich demonizuje, wrzuca do jednego worka.
— Młodzi to widzą? Dokładają kamyczki?
— Młodzi ludzie nie są głupi, potrafią myśleć i dostrzegać. Dlatego trzeba z nimi rozmawiać odważnie, czasem nawet sami powinniśmy wyciągnąć te antykościelne argumenty i spokojnie o nich podyskutować. Ważne jest jednak też, by pamiętać, że Kościół jest naszą matką. A cóż by z nas były za dzieci, gdybyśmy pozwalali na opluwanie i szkalowanie własnej matki?
— Katolicy są krytykowani za to, że nie znają Pisma Świętego, które powinno być dla nich podstawą. Jakie miejsce zajmuje Biblia na pańskich lekcjach?
— Kluczowe. Dla mnie bez tej księgi nic nie istnieje. To od Pisma Świętego zaczynam każdą lekcję, tam znajduję tematy do dyskusji. Wszystko, co robię na lekcji, jest związane ze Słowem Bożym. I zawsze powtarzam moim uczniom, że, aby dobrze zrozumieć Pismo Święte, trzeba czytać przynajmniej jedną stronę dziennie przez trzy lata. Dopiero wtedy można usłyszeć to, co tam jest napisane.
— Co jest jeszcze ważne na lekcji religii?
— Mam to szczęście, że zawsze mam blisko do kościoła. I często zabieram swoich uczniów do świątyni, żeby mogli w ciszy spędzić trochę czasu przed Najświętszym Sakramentem. I okazuje się, że bardzo im się to podoba. Sami pewnie nie weszliby do kościoła ot, tak.
— No to teraz musi paść kontrowersyjne pytanie. Skoro młodym tak dobrze jest w kościele, to może w takim razie miejscem dla lekcji religii nie powinna być szkoła?
— Powiem szczerze, że ja jestem z takiego pokolenia, które chodziło na lekcje religii do sali przy kościele, a potem także w szkole. I moim zdaniem, nie po to tacy księża jak Wyszyński czy męczennik Popiełuszko walczyli o przywrócenie religii do szkół, żebyśmy teraz z tego podarunku tak łatwo zrezygnowali. Religia jest też wartością dla całej szkoły, nie tylko dla uczniów.
— Stawia pan przed sobą jakieś zadania?
— Wydaje mi się, że najważniejsze jest pilnowanie nie tylko religijności, ale i duchowości.

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. zdort #2591553 | 62.227.*.* 30 wrz 2018 12:01

    Panie Polakowski gdyby pan znal Pismo Sw..to by pan zauwazyl ze Kosciol katolicki wyparl sie Ewangelii Chrystusa na Soborze Trydenckim.Jezeli pan o tym wie to zwodzi pan maluczkich.Biblia wyraznie mowi ze zbawienie jest z wiary a nie z uczynkow.Dobre uczynki to owoc wiary w Chrystusa.Pan zas opowiada cuda o "najswietszym sakramencie".Gdzie jest napisane w Biblii o "najswietszym sakramencie"?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. flop #2591547 | 62.227.*.* 30 wrz 2018 11:54

    Franciszek to zwodziciel wszechczasow

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Zyta #2591481 | 5.173.*.* 30 wrz 2018 10:14

    Do przedszkoli to bym profilaktycznie nie wpuszczała.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. janusz #2591467 | 81.190.*.* 30 wrz 2018 09:48

    i znowu pierdolenie

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz