Wtorek, 20 listopada 2018. Imieniny Anatola, Edyty, Rafała

Jedzenie tylko made in Poland

2018-09-11 07:15:00 (ost. akt: 2018-09-10 22:39:00)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Pixabay

Nastała moda na polskość. Zwłaszcza w kuchni. Polacy bardzo chętnie wybierają rodzime produkty. Nie tylko oceniają je bardzo wysoko, ale także chcą wspierać krajowy rynek. Coraz większą popularnością cieszą się także polskie kosmetyki i ubrania.

Dobre, bo polskie. Każdy obywatel naszego kraju to wie. Zanim włoży produkt to koszyka, najpierw uważnie się przyjrzy, czy ma do czynienia z lokalnym produktem. Aż 73 proc. Polaków woli kupować rodzime produkty, bo chce wpierać naszą gospodarkę. Trend coraz bardziej przybiera na sile. Polskimi produktami chwalimy się także w sieci. Opisujemy je hasztagami takimi jak #madeinpoland czy #polskamarka. Mało tego, połowa Polaków jest gotowa zapłacić więcej za produkt polski niż zagraniczny. Tak wynika z raportu „Moda na polskość” przygotowanego przez przez Ipsos.

Bywa jednak, że nasi obywatele nie zawsze sięgają po polską markę, bo nie wiedzą, że jest ona krajowa. W błąd konsumentów wprowadzają obco brzmiące nazwy.

Patriotyzm gospodarczy przybiera na sile, choć konsumenci uważnie patrzą na cena (81 proc. wskazań) i jakość (76 proc. wskazań). Polak jak płaci, chce wiedzieć, co się dzieje z jego pieniędzmi. Dlatego tak chętnie wspiera rodzimy rynek gospodarczy.

Jak wynika z najnowszego sondażu, zrealizowanego przez SW Research na zlecenie Deus, 53,7 proc. Polaków uważa je za lepsze od produktów zagranicznych. Blisko połowa (48,3 proc.) przedkłada nad inne polskie pieczywo i wypieki, a średnio co trzeci konsument docenia polskie warzywa, owoce, nabiał i produkty mleczne.

Nasze produkty świetnie sprzedają się poza krajem.

Z danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wynika, że w ubiegłym roku z Polski do UE została wyeksportowana żywność o rekordowej wartości 24,1 mld zł. Największy udział w unijnym rynku mają polskie produkty mleczne i mleko (8,2 proc.) oraz polskie mięso (10,4 proc.).

Polska jest zdecydowanym liderem produkcji, od kilku lat zajmujemy solidne, pierwsze miejsce. Wyprzedziliśmy Niemcy, Francję i Wielką Brytanię, czyli resztę czołówki. Łączny wynik za ubiegły rok to 2,5 mln ton produkcji mięsa drobiowego. Niedługo co drugi kurczak lub indyk będzie eksportowany z Polski – powiedział agencji newseria.pl Łukasz Dominiak, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa.

Jak podaje newseria.pl, polski drób jest jednym z hitów eksportowych. Głównymi jego odbiorcami na unijnym rynku są Niemcy, Republika Czeska, Wielka Brytania i Francja. Jednak coraz więcej eksportu – w tej chwili już około 20 proc. – trafia na rynki państw trzecich, takich jak Chiny, Bliski Wschód kraje ASEAN (państwa Azji) i Zatoki Perskiej. Za 10-20 lat nasz drób ma być rozchwytywany w Afryce. — Tam przesuwa się ciężar świata, zarówno pod względem populacji, jak i w kontekście portfela konsumentów. A to oznacza więcej lepiej uposażonych osób, które będą się chciały wreszcie najeść, wydać więcej pieniędzy na żywność, a białko zwierzęce jest ważnym elementem diety. Poza walorami smakowymi, jakościowymi oraz ceną, drób ma tę zaletę, że jest ponadreligijnym produktem mięsnym. W tym możemy upatrywać sukcesu drobiu, w tym również pochodzącego z Polski – powiedział agencji Łukasz Dominiak.

W wyborze rodzimych produktów pomoże nam... aplikacja. Można ją pobrać na smartfon. Dzięki której dostaniemy cały szereg informacji na temat produktów żywnościowych, które rzeczywiście zostały wyprodukowane w Polsce. Z aplikacji dowiemy się również, gdzie można je kupić.

Konsumenci coraz większą uwagę przykładają do ekologii i naturalnego składu produktu.

— Dla mnie ma to znaczenie, czy coś jest polskie, rodzime — podkreśla pani Kasia Krugła z Olsztyna, mama dwóch chłopców. — Nasze produkty nie są tak nafaszerowane chemią. Jak coś jedzie z zza granicy, to musi przetrwać transport. Trzeba tę chemię dać. Proszę spojrzeć, właśnie kupiłam jabłka. Widzę, że mają nieregularny kształt, nie są zbyt piękne. To znaczy, że z działki. Nasze. Nieupiększone. Teraz jest sezon na owoce, więc po co kupować coś, co jest sprowadzane z daleka?

Pani Kasia, gdyby tylko mogła, wybierałaby także ubrania i obuwie polskich producentów. Według niej Polacy mają czym się poszczycić i robią produkty wysokiej jakości. — Kiedy patrzę, jak wykorzystywani są pracownicy za granicą, to chcę kupować tylko nasze... Ale muszę też patrzeć na cenę.

Milena Koczkodan jest z zawodu kucharką i cukiernikiem. — Oczywiście, że wybieram to co nasze, regionalne. Stawiam na sezonowość. Teraz jest czas na dynie, kabaczki, paprykę. W mojej kuchni królują zupy-kremy czy leczo. Na talerzu goszczą też śliwki, gruszki, jabłuszka. O innych produktach natomiast decyduje cena. Mam dwoje dzieci, jedno szkolne, a drugie przedszkolne. Muszę patrzeć na promocje i dostępność artykułu.

Pani Alina Klimowska z Olsztyna wychowuje dwójkę dzieci. – Lubię polskie produkty i polskie potrawy — przyznaje. — Pewnie, że lepiej wspierać nasz rynek, niż obcy.

Z kolei pani Beata z Olsztyna jest fanką polskich kosmetyków. — Same korzyści — śmieje się. – Płacę za nie mniej niż za zagraniczne, a są równie świetne. Uwielbiam mieć w swojej łazience różne żele pod prysznic i balsamy. Nasze nie są wcale gorsze od tych drogich zagranicznych. Bo dobre jest to, co polskie!

— Patriotyzm gospodarczy jest pozytywnym zjawiskiem — ocenia dr Stefan Marcinkiewicz, socjolog z UWM. — Pamiętamy ten czas, kiedy zalewały nas towary z zagranicy. Mocno się wtedy nimi zachwyciliśmy. Dziś zaczynamy doceniać to, co możemy sami wyprodukować. A mamy naprawdę dobre produkty spożywcze.

Socjolog zaznacza, że nie dotyczy to wszystkich branż, na przykład samochodowej. — Wiele polskich firm potrafi jednak wyprodukować rzeczy na wysokim poziomie. A Polacy dokonując zakupu, lokują pieniądze w miejscach pracy. Są coraz bardziej świadomymi konsumentami.

Stefan Marcinkiewicz zauważa, że polskie dyskonty i sieciówki coraz mocniej podkreślają, że mają polskie produkty. — Pamiętajmy, że zagraniczne produkty często robione są za pomocą taniej siły roboczej, w nieludzkich warunkach i za głodowe stawki — podsumowuje.

AT
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (29) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Janusz Pisiewicz #2578086 | 88.156.*.* 11 wrz 2018 17:26

    Zaręczam uroczyście, iż Pisiewicze jedzą wyłącznie produkty made in Poland, nie wyłączając ośmiorniczek.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. dr Jerzy Jaśkowski informuje: #2577873 | 2.171.*.* 11 wrz 2018 13:25

    ..hahaha...zdrowy chleb spryskany RANDAPEM ????.....żałosna bieda umysłowa! "Kropkę nad „i” postawiła w temacie trucia ludzi przez glifosat, sprawa Dewayne Johnsona, która była pierwszym procesem sądowym, w trakcie którego udowodniono związek pomiędzy rakiem, a stosowaniem Randapu. Sąd przyznał poszkodowanemu 39 milionow dolarów odszkodowania wyrównawczego i 250 milionów dolarów odszkodowania za straty moralne..(...). Rolnicy w POLSCE spryskują pola Randapem nie raz, nie dwa, ale nawet 18 razy i to zarówno pszenicę, jak i żyto, jęczmień, czy rzepak. Glifosat powoduje wysychanie ziarna, czyli rolnik spryskujący pole na kilka dni przez zbiorami, nie musi potem takowego ziarna suszyć. Praktycznie zlikwidowano dodatkowe suszenie ziarna. W ten sposób trucie ludzi wzrasta.... http://www.polishclub.org /2018/09/06/kooperacja-monsanto-minister stwo-rolnictwa-i-zdrowia-gis-rak/

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. atomowa zywność #2577870 | 2.171.*.* 11 wrz 2018 13:20

    gazetowe bidoki umysłowe niech sprawdzą jakie trucizny dostały się do żywności ze spalonych składowisk śmieci , to jak bomba atomowa.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. rabin Rozen z Białegostoku #2577811 | 213.73.*.* 11 wrz 2018 11:57

    "Polski" drób: kury z Indii (przywiezione do Europy w późnym średniowieczu), indyki przywiezione z Ameryki przez Kolumba. Karmione genetycznie modyfikowaną soją i kukurydzą z USA. Szczepione antybiotykami z wielkich międzynarodowych koncernów. Tuczone hormonami z wielkich międzynarodowych koncernów. Koszerne i halal. Smacznego.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. olo #2577809 | 213.73.*.* 11 wrz 2018 11:54

    Ja też kupuję tylko polskie banany i polskie cytryny.

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (29)