Poniedziałek, 19 listopada 2018. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Kłopot z pracownikami na Mazurach. Brakuje chętnych do pracy przy turystach

2016-06-07 17:22:37 (ost. akt: 2016-06-07 17:19:50)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Archiwum GO

Przedsiębiorcy z branży hotelarskiej i gastronomicznej nad mazurskimi jeziorami mają kłopot ze znalezieniem pracowników sezonowych. Powody tej sytuacji są złożone, to m.in. niskie płace, kłopoty komunikacyjne oraz niechęć bezrobotnych do podjęcia pracy.

Na Mazurach trudno jest znaleźć przedsiębiorcę, który przed sezonem turystycznym miałby skompletowaną załogę. — Jak idę główną ulicą miasteczka, to niemal na każdym sklepie, na każdej knajpie widzę kartkę o poszukiwaniu pracownika. Brak ludzi do pracy to stały temat rozmów między przedsiębiorcami i nikt nie znalazł sposobu na rozwiązanie tej sytuacji — mówi Magda Szczygieł z rodzinnej cukierni "U Adama" w Giżycku, która sama od razu zatrudniłaby m.in. kierowcę, pracowników produkcji i punktów sprzedaży.

— Ale chętnych do pracy brak, w ogóle nikt nie składa CV. Przychodzą za to regularnie "stemplarze", czyli ci, co muszą podbić papiery z urzędu pracy, że nie ma dla nich pracy. Najpierw im tłumaczyłam, przekonywałam, a teraz już jak widzę, że oni nie mają ochoty pracować, to przystawiam ten stempel i niech idą" — przyznała Szczygieł.

Wedle danych z giżyckiego urzędu pracy, w tym mieście i okolicy bez pracy jest 2,5 tys. osób. Podobnie jest w Mikołajkach, gdzie bezrobocie na koniec maja wynosiło 19,2 proc.

— Była dziś u mnie dyrektor dużego hotelu i skarżyła się, że ludzie są już tak rozbestwieni, że mówią: "proszę mnie nie zatrudniać, bo ja i tak do pracy nie przyjdę". Inna pani, matka, powiedziała, że woli mieć zasiłek i pieniądze z Programu 500+, niż pracować za najniższe wynagrodzenie — przyznał burmistrz Mikołajek, Piotr Jakubowski. Jak ocenił, program rządowego wsparcia dla rodzin "zasadniczo jest dobry, ale rozleniwia tych, którym pracować się nie chce".

Według rozmówców PAP, brak chętnych do prac sezonowych na Mazurach to problem złożony. W ocenie Małgorzaty Żukowskiej z giżyckiego Urzędu Pracy zasadniczą kwestią są niskie płace. — Niemal wszyscy pracodawcy oferują najniższą krajową. Niezależnie od tego, czy szukają pracownika bez kwalifikacji, czy z kwalifikacjami. Najniższą pensję oferuje się zarówno pomocy kuchennej, jak i barmanowi. Poza tym prace sezonowe w branży turystycznej to ciężkie fizyczne zajęcia i wielu ludzi oczekuje za nie godziwej zapłaty — przyznała Żukowska.

Kolejnym problemem w znalezieniu pracowników jest brak połączeń komunikacyjnych na Mazurach. Od wielu lat w regionie likwidowane są linie autobusowe do mniejszych miejscowości.

— Mam w kuchni zatrudnioną panią, która ma ostatni autobus do domu o godz. 17:45. To starsza osoba, rowerem nie pojedzie, a jak mamy np. wesele, czy jakieś przyjęcie to pracujemy znacznie dłużej — mówi szef Lokalnej Organizacji Turystycznej w Giżycku, Marek Szmit, który jednocześnie jest przedsiębiorcą branży turystycznej.

Źródło: www.kurier.pap.pl

***

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (20) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Rzeplita #2496149 | 178.235.*.* 4 maj 2018 22:04

    "Inna pani, matka, powiedziała, że woli mieć zasiłek i pieniądze z Programu 500+, niż pracować za najniższe wynagrodzenie" - jestem przeciwnikiem socjalizmu i rozdawnictwa ale cieszy mnie, że ludzie nie chcą się już godzić na pracę za psie pieniądze, za jakąś jałmużnę czy miskę ryżu bo tą minimalną płacę nie można nazwać inaczej. Dzięki temu nie zaniżają stawek a wręcz przeciwnie, chcesz mieć pracownika to płać godziwie. Kiedyś mój dziadek tylko pracował a babcia wychowywała 5 dzieci i jakoś dawali radę, wybudowali dom itd. dziś nawet jak dwie osoby pracują to ledwo ludziom starcza do następnej wypłaty, mieszkanie (bo o domu mogą zapomnieć) mają w kredycie a jak przyjdzie czas na emeryturę to złodziejska piramida zwana ZUSem nic im nie wypłaci bo to już oficjalnie mówią, że nie będzie pieniędzy ale za to nadal okradają wszystkich pracujących jak i pracodawców... Jesteśmy kolonią dla zachodnich państw i koncernów i pora powiedzieć dość! Jeszcze bym popędził tych ukraińców, którzy zaniżają stawki wynagrodzenia i pracują za niskie pieniądze.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. zdzisiu #2010343 | 81.190.*.* 13 cze 2016 21:55

    Bardzo dobrze i tak trzymać. Ciesze się niezmiernie że dozyłem tej chwili i wkrótce pójdziecie z torbami. Czas sierot po PRL-owskich się kończy.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. xty #2008490 | 83.23.*.* 10 cze 2016 12:41

      Drodzy pracodawcy. Jeżeli płacicie pracownikom 6 zł za godzinę pracy w knajpie gdzie piwo które kupujecie za 2 zł sprzedajecie za 7 zł to nie dziwicie się że ludzie za taką stawkę nie chcą za was robić tylko po to aby oglądać jak bogacicie się na ich pracy bo wasze oferty to propozycja niewolnictwa a nie propozycja pracy.

      Ocena komentarza: warty uwagi (10) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Mr.X #2008077 | 178.235.*.* 9 cze 2016 18:07

      Pierdu, pierdu. Pracować na Warmii i Mazurach, gdzie płacą psie pieniądze, bo sobie mogą pozwolić jak się utrzymuje region w takim stanie, a nie innym. Przykład z życia. W koropo mieszczącej się w Olsztynie miesięczna pensja to 1850, w tej samej korpo z oddziałem w stolicy za to samo stanowisko 4000 na rękę. Płacą za prace, czy za miejsce, gdzie człowiek żyje, bo obowiązki te same? To już nawet nie Polska B, a Polska Z.

      Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. Marta #2007885 | 88.156.*.* 9 cze 2016 14:09

      Tak naprawdę ci wszyscy tzw pracodawcy : właściciele sklepów, barów, restauracji itp ciągle wywieszający ogłoszenia, że poszukują pracowników tak naprawdę kłamią i oszukują, wcale nie potrzebują pracowników, bo ich nie stać na zatrudnienie osoby, ciagle narzekają, że nie mogą znaleźć wykwalifikowanego pracownika, ale wcale go nie szukają, bo mają małe zyski ledwo wiążą koniec z końcem nie stać ich na zatrudnienie pracownika najczęściej zatrudniają studentów, osoby niepełnosprawne na umowę zlecenie, które w każdej chwili można zwolnić.Ja jak przyjdę do takiego bary lub kawiarni i spojrzę na ceny: np: kawa za 6-7zł, lody gałka za 3,50 zł , ciasto za 30zł za kg to jest drogo nie wiem, jak on na tym biznesie wychodzi, czy ma jakiś zwysk skoro nie ma u niego wcale żadnych klientów?Czy on ma zysk, żeby zatrudnić nowego pracownika, czy po prostu zwyczajnie oszukuje.Skoro osoby z urzędu pracy przychodzą po tzw. stempel to nie ma wśród tych osób nikogo wykwalifikowanego?Z czegoś trzeba przecież żyć, to z czego taka osoba żyje, nie każdy przecież ma dzieci i bierze 500+, chyba lepiej mieć pracę, a co jak państwo nie będzie miało kasy na ten program 500+?Może po prostu ci pracodawcy nie chcą sami zatrudnić takiego bezrobotnego, który się do nich zgłasza z UP, wiem coś o tym, bo kiedyś byłam u takiego pracodawcy to mi od ręki podpisał kartkę i powiedział, że się odezwie, choć nigdy nie zadzwonił, za to potem podał znowu ogłoszenie tym razem w necie hahahahah

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (20)