Sobota, 21 września 2019. Imieniny Darii, Mateusza, Wawrzyńca

Pogardzane zawodówki wracają do łask. Lepiej mieć fach w ręku?

2015-03-07 15:02:00 (ost. akt: 2015-03-07 15:07:03)
Jakub Arodź, uczeń Technikum nr 4 w Olsztynie, kierunek: budownictwo ogólne

Jakub Arodź, uczeń Technikum nr 4 w Olsztynie, kierunek: budownictwo ogólne

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Po latach edukacyjnego boomu nagle się okazało, że pedagogów czy ekonomistów mamy w nadmiarze. Młodzi ludzie zaczęli więc spoglądać łaskawszym okiem na pogardzane dotąd zawodówki. W końcu po co tyle lat spędzać w ogólniaku i na studiach, kiedy po trzech można mieć fach w ręku. Tylko czy zawodówki kształcą akurat takich fachowców, jakich potrzebuje rynek pracy?

Idź do zawodówki, zdobądź konkretny zawód — taką radę słyszy wielu młodych ludzi. Rada niby dobra, w końcu ludzie zawsze będą jeść chleb, a do tego piekarz jest niezbędny. Kobiety lubią mieć ładną fryzurę, więc fryzjerom pracy nie powinno zabraknąć. Elektryk, hydraulik czy budowlaniec też nie powinien mieć kłopotów ze znalezieniem zajęcia. Teoretycznie.

Rzeczywistość taka kolorowa nie jest. Zgodnie z monitoringiem zawodów prowadzonych przez Miejski Urząd Pracy w Olsztynie w pierwszej połowie 2014 roku nie potrzebowaliśmy ani piekarzy, ani fryzjerów. Czyżby nie tylko uniwersytety, ale i zawodówki można nazwać fabrykami bezrobotnych? — Zdecydowanie nie. Wręcz przeciwnie, my już teraz mamy oferty pracy — podkreślają uczniowie szkół zawodowych i technicznych z Olsztyna.

Przy ładnym domu...
— Szkoły zawodowe i technika szkolą fachowców, a fachowcy są potrzebni. Bardzo często już podczas praktyk słyszymy propozycje, czy może po szkole nie chcielibyśmy przyjść do danego zakładu pracować na stałe. W takiej sytuacji trudno, żebyśmy obawiali się o swoją przyszłość w zawodzie — mówi Jakub Arodź, uczeń Technikum nr 4 w Olsztynie, kierunek: budownictwo ogólne. — Jestem zaledwie po pierwszej części praktyk na budowie, a już szef dopytywał, kiedy przyjdę na kolejne. Z jednej strony to kwestia tego, jak kto się sprawdzi w pracy, a z drugiej specjalistów po prostu brakuje — uważa Jakub. — Ja już od dziecka pomagałem przy różnych budowach, kręciłem się obok taty, kiedy ten wykonywał różne roboty. Tak mnie to zafascynowało, że w ogóle nie brałem pod uwagę liceum ogólnokształcącego. Po prostu wiedziałem, że chcę uczyć się w budowlance. Budowlaniec to zawód bardzo potrzebny. Tutaj pracy nie zabraknie nigdy, bo przecież ludzie muszą gdzieś mieszkać, więc nie przestaną budować domów.

Ale czy po zawodówkach uczniowie znajdą pracę? Czytaj dalej!
...ładny ogród...
Koło domu przydałby się ładny ogród. — A przecież ten kawałek zieleni też ktoś musi zaprojektować — twierdzi Alicja Pytlarczyk, uczennica 4 klasy, kierunek: architektura krajobrazu. — Dlatego też nie boję się, że w przyszłości będę mieć problemy z pracą. W końcu będę mieć porządny fach w ręku i wiedzę, która otwiera mi wiele możliwości zawodowych — uważa.

— Naszym priorytetem jest, aby iść do ludzi, którzy chcą mieć piękne ogrody i są w stanie zapłacić fachowcom, którzy wiedzą, jak takie wyjątkowe miejsce stworzyć. Myślę, że takich ludzi będzie coraz więcej, a to właśnie my będziemy tą wąską grupą specjalistów — dodaje jej koleżanka Ada Rutkowska.

...a w środku instalacja
— Nie zapominajmy także o tym, co będzie ten dom tworzyć od środka, czyli wszystkich instalacjach sanitarnych. Monterów takich instalacji jest na rynku zdecydowany deficyt — mówi Patyk Bakuła, uczeń 3 klasy Zasadniczej Szkoły Zawodowej nr 4, kierunek: monter sieci, instalacji i urządzeń sanitarnych. — Wiele ludzi kojarzy instalacje tylko i wyłącznie z hydraulikiem, który przyjdzie raz na jakiś czas odetkać zlew. Zapominają, że to całe wyposażenie, czyli sanitaria, gaz, wszystko to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. To właśnie nasza działka. I kiedy potrzebują specjalisty, to okazuje się, że wcale nie jest tak łatwo znaleźć. Bo ich po prostu brakuje — podkreśla.

— W szkole mam dwa dni praktyk w tygodniu. To rzetelna, ciężka praca, która daje odzwierciedlenie tego, jak wykonywanie takich robót będzie wyglądać w zawodzie. Ale także pokazuje mi, że to jest dobra droga, jeśli chcę mieć pewną pracę. Z moją specjalizacją wstrzelę się w to miejsce na rynku, który tylko czeka na zapełnienie przez dobrych fachowców.

Kucharz ugotuje...
— Praca? Znajdę z pewnością. Nie ma szans, żeby po specjalizacji, w którą wchodzi zawód kucharza, kelnera i dietetyka nie znaleźć roboty — uważa Jakub Fiksiak, uczeń 3 klasy Technikum nr 5 w Olsztynie. Profil: technik żywienia i usług gastronomicznych. — O tym profilu mówi się potocznie kucharz, ale liznąłem wszystkiego po trochu: od kelnerowania do gotowania. Również w trakcie praktyk w restauracji. I to właśnie tam od razu znalazłem pracę jako kelner — podkreśla. — Oczywiście nie chciałbym się zatrzymywać tylko na tym poziomie, chcę się cały czas rozwijać, próbować swoich sił w innych restauracjach. Ale już samo to, jak łatwo poszło na początku, pokazuje, że na specjalistów w branży gastronomicznej jest duże zapotrzebowanie.

...kelnerka rozniesie...
— Naszym ewentualnym zagrożeniem mogą być jedynie niewykwalifikowani kelnerzy, jednak pracodawcy coraz częściej patrzą na te papierki i zaświadczenia oraz profesjonalizm i umiejętności — mówi Karolina Heleniak, uczennica IV klasy Technikum nr 5, profil: kelnerka. — To naprawdę ciężka praca i wytrzymać w niej może tylko prawdziwy profesjonalista. A takimi właśnie jesteśmy my, którzy przez cztery lata przyuczamy się bezpośrednio do tego zawodu. Jako pracodawca wolałabym zatrudnić osobę z takim wykształceniem na kelnera niż kogoś z ulicy — podkreśla. — Mam już praktyki za sobą i choć nie posypały się oferty pracy, wierzę, że znajdę swoje miejsce w tej branży. A na pewno mam na to większe szanse, posiadając certyfikowany fach w ręku.

...cukiernik osłodzi
— Pracę znalazłam przez przypadek. Można powiedzieć, że sama do mnie przyszła, bo to kolega znalazł ogłoszenie w internecie i polecił mi, żebym się zgłosiła — mówi Anna Zielnik, uczennica 2 klasy Zasadniczej Szkoły Zawodowej nr 5, profil: cukiernik. — Tak więc dopiero robiąc praktyki w szkole w trakcie nauki, już teraz w weekendy i ferie pracuję w swoim przyszłym zawodzie. W cukierni jestem traktowana jak zwykły pracownik, na miejscu nie ma żadnego podkreślania: ona to się jeszcze uczy. Tam jest się po prostu dobrym albo nie — twierdzi — I tak samo rynek pracy zweryfikuje wszystkich, którzy mają aspiracje być cukiernikiem. Ja mam na pewno ogromną pasję, która pozwala mi znosić ciężką harówkę, jaką bądź co bądź jest gotowanie. Nie boję się ani tej harówki, ani bezrobocia. Dla mnie takie pojęcie nie istnieje. Już teraz przekonuję się, że nawet jeśli nie będę mieć etatu, to będę dostawać zlecenia. A na tych można sporo zarobić — wyjaśnia. — Wystarczy, że moja mama raz przyniesie np. tort zrobiony przeze mnie do pracy, a już dostaję zlecenia od jej koleżanek. Można powiedzieć, że ja mam szczęście, że ta praca tak sama do mnie przychodzi — śmieje się.

Przed nami krawiecka przyszłość
— Samo zdobycie konkretnego zawodu nie jest gwarantem sukcesu na rynku pracy. Ważne jest, jaki konkretnie kierunek został ukończony oraz z jakim poziomem umiejętności — zaznacza Anida Samoraj, dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych w Olsztynie — Przykładowo nasza oferta kształcenia jest dopasowana do oczekiwań pracodawców, którzy regularnie informują nas o tym, jakich fachowców najbardziej potrzebują. Po prostu otwieramy takie kierunki kształcenia, które nie będą produkować bezrobotnych.

W roku szkolnym 2015/2016 w szkołach prowadzonych przez miasto Olsztyn zaplanowano 1110 miejsc w technikach w 27 zawodach. W zasadniczych szkołach zawodowych znajdą się miejsca dla 474 osób w 13 profesjach. Wśród zawodów, które będzie można zdobyć, jest plejada: elektryków, budowniczych, informatyków, handlowców, kucharzy, stolarzy, sprzedawców... Nie zabraknie też nowości w postaci drukarzy i introligatorów oraz krawców. Te kierunki wprowadzi od przyszłego roku Zasadnicza Szkoła Zawodowa nr 2 działająca w Zespole Szkół Ekonomiczno-Handlowych w Olsztynie.

— Przed nami krawiecka przyszłość. To reakcja na zapotrzebowanie zgłaszane nam przez pracodawców. Podobnie jak w tym roku będziemy kształcić na kierunkach fryzjer i sprzedawca oraz w klasie wielozawodowej, gdzie zdobywa się umiejętności rzemieślnicze — wyjaśnia Wiesława Topolnicka-Krępuła, dyrektor ZSEH.

Zmiany szykują się również w ZSB, gdzie będą kształcić tapicerów i techników urządzeń sanitarnych. — Wszystko zależy od zapotrzebowania pracodawców oraz chętnych na dane kierunki. Dlatego na poziomie zasadniczej szkoły zawodowej od dwóch lat nie prowadzimy już rekrutacji na murarza i tynkarza. Dalej funkcjonują za to kierunki monter sieci, instalacji i urządzeń sanitarnych, stolarz, monter zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie — wylicza Anida Samoraj.
Na poziomie technikum w ZSB będzie można dalej zdobyć zawód: technika budownictwa, drogownictwa, technologii drewna, geodety i architektury krajobrazu.

Gdzie duży napływ, tam i zapotrzebowanie
W pierwszej połowie 2014 roku w Miejskim Urzędzie Pracy w Olsztynie zarejestrowało się 4542 bezrobotnych. Spośród nich największą grupę stanowią osoby bez zawodu (956 osób). — W następnej kolejności znajdują się bezrobotni sprzedawcy — 386 osób i pracownicy obsługi biurowej — 89 osób — podaje Jolanta Filipek.

Na liście tej można też znaleźć potencjalnych absolwentów olsztyńskich zawodówek i techników, m.in. 34 techników ekonomistów i tyle samo kucharzy, 33 mechaników pojazdów samochodowych i 28 fryzjerów.
— W grupach, w których odnotowuje się największe napływy bezrobotnych, tj. sprzedawca czy pracownicy obsługi biurowej, występuje także duże zapotrzebowanie ze strony pracodawców — zauważa Joanna Filipek.

Ważniejszą informacją jest więc, które zawody w tym okresie były nadwyżkowe, czyli liczba bezrobotnych przewyższała liczbę ofert w tych zawodach. Część z nich pokrywa się z kierunkami kształcenia w olsztyńskich placówkach. W pierwszej połowie 2014 roku wystąpiła nadwyżka m.in. kelnerów, sprzedawców, cukierników, piekarzy, stolarzy, ślusarzy, fryzjerów. Nie potrzeba było też murarzy, których od dwóch lat nie kształci ZSZ nr 4.

Według danych MUP decyzje ZSEH o wprowadzeniu krawiectwa i ZSS o kształceniu spedytorów są strzałem w dziesiątkę. Był to bowiem obok m.in. kucharzy oraz monterów instalacji i urządzeń sanitarnych zawód deficytowy. Wynika to z faktu, że szkoły ustalając nowe kierunki kształcenia, muszą zasięgnąć opinii wojewódzkiej lub powiatowej rady zatrudnienia oraz organów konsultacyjnych odpowiednich urzędów pracy. — Ma to na celu dopasowanie zapotrzebowania rynku pracy na ofertę kształcenia proponowaną przez dyrektorów szkół oraz dostosowanie oferty kształcenia zawodowego do potrzeb społeczno-gospodarczych regionu — tłumaczy Jolanta Filipek.

Raz nadwyżka, raz deficyt
Sytuacja na rynku pracy zmienia się jednak dynamicznie. Zawody, które występują obecnie jako nadwyżkowe, w poprzednich latach były deficytowymi. — Zawód może zostać zaliczony czasowo do nadwyżkowego jeżeli np. w analizowanym okresie zostanie zamknięty zakład pracy zatrudniający dużą liczbę osób w danym zawodzie, a zwolnieni pracownicy zarejestrują się w urzędzie pracy i odwrotnie — wyjaśnia to zjawisko Filipek.

Nie stało się tak jednak ze stolarzami, fryzjerami, ślusarzami, murarzami i piekarzami, których nadwyżka występowała także w 2012 i 2013 roku. Mocno zmieniają się z kolei profesje deficytowe, bo wśród nich w 2013 roku pojawili się tapicer, elektryk czy monter, a w 2012 spawacz, brukarz i szpachlarz.

Prowadzony przez MUP monitoring zawodów nie oddaje jednak całej sytuacji rynku pracy w Olsztynie, bo obejmuje tylko oferty zgłaszane do urzędu pracy. Pracodawcy często szukają pracowników na własną rękę, ogłaszając się np. w internecie. Dlatego przed wyborem szkoły i zawodu warto wszędzie się rozejrzeć, żeby po trzech latach nie paść ofiara przysłowia, że szewc bez butów chodzi.

Ewelina Zdancewicz, Nina Ramatowska
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (23) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. wixen #1687240 | 88.156.*.* 11 mar 2015 21:46

    Prawda jest taka, że połową małolatów to teraz pedzie w rurkach, z zaczesanymi włoskami na bok, ważą po 50-60 kg, styl emo czy jakiś tam inny - styl cioty. Gdyby on złapał taki młot jak koleś na foto, to by się połamał.

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Kazik #1687144 | 95.41.*.* 11 mar 2015 20:14

    U mnie w zawodówce nauczyciele pili wino legalnie a maszyny miały po 40 lat , o CNC nikt nawet nie marzył - polska szkoła .

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Michał #1686631 | 178.43.*.* 11 mar 2015 09:31

    A ja Wam powiem, że jak widzę roboli co chcą zarabiać tyle za 8 godzin co inżynier za "nienormowany czas pracy" to bym kopnął w dupę. Uczyć się nie chciało, zrobić się nie umie (tylko się wydaje takiemu, że wie co robi - każdy niby fachowiec od macania owiec co gwoździa prosto wbić nie umie i nie wie gdzie i ile tych gwoździ). Tylko by chciał chodzić do roboty, nic nie robić i kasę brać. Potem marudzi, że mu źle. A jak już coś zrobi to trzeba rozebrać i poprawić.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. JOJO #1685856 | 164.126.*.* 10 mar 2015 09:03

    To chyba lemingi z EuroPOlandu pogardzały,bo nikt normalny takich głupot nie wymysla o pogardzie ...

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Grzegorz #1684719 | 37.8.*.* 8 mar 2015 19:50

    uczyłem się w zawodówce samochodowej. Praktyki miałem w MPK. Tam nas uczyli napraw i eksploatacji autobusów, obiecywali że po szkole będzie u nich robota bo potrzeba mechaników bo starzy odchodzą na emerytury a co wyszło? A no wyszło to że nas wywalili całą grupę nikogo nie zostawili zatrudniają tam teraz takich po znajomości dlatego jeździcie autobusami takimi jakimi jeździcie które potrafią zgasnąć na przystanku bez powodu a dlaczego bo tam dostać się to tylko po znajomości a nie po tym co potrafisz fakt jest taki że to robota państwowa a jak państwówka no to wiadomo dlaczego z ulicy nie wejdziesz...

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (23)