Grała II liga. Witan był zawsze na miejscu

2022-08-22 11:00:00(ost. akt: 2022-08-22 11:33:00)
Andrzej Witan po meczu ze Zniczem Pruszków zasłużył na brawa. Bramkarz Olimpii Elbląg wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola

Andrzej Witan po meczu ze Zniczem Pruszków zasłużył na brawa. Bramkarz Olimpii Elbląg wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola

Autor zdjęcia: Ryszard Biel

II LIGA PIŁKARSKA\\\ Olimpia odniosła kolejne zwycięstwo w tym sezonie i awansowała na trzecie miejsce w tabeli. Najlepszym zawodnikiem meczu ze Zniczem Pruszków był bramkarz Andrzej Witan, dzięki któremu komplet punktów pozostał w Elblągu.
• Olimpia Elbląg — Znicz Pruszków 2:1 (1:0)
1:0 — Stasiak (4), 2:0 — Wojtyra (47), 2:1 — Firlej (55),

OLIMPIA: Witan — Wenger, Sarnowski, Piekarski, Jakubczyk (46 Gutowski), Wierzba, Senkewicz (74 Famulak), Danilczyk (46 Kuczałek), Czernis (74 Branecki), Stasiak, Wojtyra (80 Rajch),

Przed spotkaniem gospodarze zapowiadali zwycięstwo i słowa dotrzymali, ale wcale ono łatwo im nie przyszło. Pruszkowianie byli równorzędnym przeciwnikiem i nic też dziwnego, że wynik był sprawą otwartą do ostatniego gwizdka sędziego.

Pojedynek zaczął się bardzo pomyślnie dla elblążan. Jeszcze na dobre gra się nie rozkręciła, a już publiczność miała powody do radości. W 4 minucie po rzucie rożnym Jana Senkewicza, w polu bramkowym najwyżej do główki skoczył Aron Stasiak i Piotr Misztal musiał wyciągać piłkę z siatki.

Pruszkowianie nie chcieli być dłużni i też atakowali. W 19 min Patryk Skórecki uderzył z 12 metra, ale bramkarz Andrzej Witan, dzięki swojemu refleksowi, uratował Olimpię od utraty gola. W kolejnych minutach strzelali także: Mateusz Grudziński, Łukasz Bogusławski oraz Maciej Firlej, ale Witan miał swój dzień i bronił jak w transie.

Tuż przed przerwą, w doliczonym czasie gry, Dawid Wojtyra miał czystą pozycję strzelecką i mógł podwyższyć rezultat, ale piłka po jego uderzeniu z pola karnego minęła światło bramki.

Po przerwie w elbląskim zespole zadebiutował 23-letni Konrad Gutowski, pozyskany z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Znów pierwsi do ataku ruszyli gospodarze. W 47 min Łukasz Sarnowski obsłużył podaniem Dawida Wojtyrę a ten, po skutecznym uderzeniu i zdobyciu gola, za chwilę wpadł w objęcia kolegów. Po chwili mogło być 3:0 i właściwie już po meczu, ale Stasiak, strzelając z pola karnego po długim rogu, posłał piłkę obok słupka.

Niezrażony takim obrotem sprawy zespół trenera Mariusza Misiura walczył o poprawienie wyniku. Pruszkowianie często zagrażali bramce gospodarzy. W 51 i 53 min Witan dwukrotnie wybronił groźne strzały Skóreckiego. W 55 min goście dopięli swego i zdobyli kontaktowego gola. Futbolówka po strzale Marcina Firleja z 20 metrów odbiła się od słupka i wpadła do siatki.

Znicz poszedł za ciosem i dalej atakował. W 62 min elblążanom dopisało szczęście, gdyż po uderzeniu Pawła Moskwika piłka obiła słupek. Im bliżej było końca meczu, tym goście bardziej atakowali i mieli coraz większą przewagę, jednak Witan i cała drużyna mądrze się bronili, nie pozwalając rywalowi na strzelenie gola — komplet punktów pozostał w Elblągu. Był to szósty z rzędu mecz Olimpii bez porażki.

Po spotkaniu ze Zniczem trener elblążan Przemysław Gomułka powiedział: — Był to ciężki mecz, w którym było pełno emocji. Mogło się wszystko zdarzyć; mogliśmy wygrać wyżej, ale też zremisować lub nawet przegrać. Był to otwarty pojedynek, pełen emocji i dramaturgii. Jestem dumny z chłopaków, że dali radę na cwaniactwie utrzymać ten wynik. Witan był zawsze w odpowiednim momencie tam, gdzie powinien być. Wykonywał interwencje na bardzo wysokim poziomie.

W 8. kolejce Olimpia gra na wyjeździe (we Wronkach) z Lechem II Poznań (sobota 27 sierpnia, godz. 16.00).

• Motor Lublin — Stomil Olsztyn 1:0 (0:0)
1:0 — Jagodziński (50)

STOMIL: Mądrzyk — Kubáň, Tecław, Kośmicki (90 Sobotka), Wójcik (70 Niewiadomski), Krawczun, Shibata, Kalisz (46 Szypulski), Żwir, Karlikowski (71 Jońca), Florek (63 Kurbiel),

Piłkarze Stomilu nie byli gorszą drużyną od Motoru, ale niestety sobotnie spotkanie przegrali 0:1. Tak się stało, bo nie wykorzystywali sytuacji strzeleckich jakie sobie wypracowali w trakcie drugiej połowy.

Szymon Grabowski dokonał dwóch korekt w składzie w porównaniu z wygranym 2:1 meczem z Górnikiem Polkowice. W ataku zamiast Piotra Kurbiela wybiegł Bartosz Florek, w wyjściowej jedenastce znalazł się także m.in. Dawid Kalisz. Do Lublina, z powodu urazu, którego nabawił się podczas jednego z treningów, w ogóle nie pojechał Bartosz Waleńcik. Przynajmniej przez miesiąc z gry wykluczony jest Maciej Spychała, który ma uszkodzone więzadło poboczne piszczelowe.

Pierwsza odsłona meczu była mało atrakcyjna dla kibiców, którzy wybrali się na Arena Lublin i dla tych, którzy zasiedli przed ekranami TVP Sport. Żadna z drużyn nie była w stanie oddać celnego strzału w kierunku bramki. Cudem nikt nie zasnął, bo w drugiej połowie zaczęło się już dziać zdecydowanie więcej.

Motor, który zajmował przed tym spotkaniem ostatnie miejsce w tabeli, bardzo szybko chciał strzelić bramkę. Jedyny gol padł w 50 minucie spotkania. Po głupiej stracie piłki przed Shuna Shibatę gospodarze wyprowadzili kontrę. Michał Żebrakowski dośrodkował w pole karne, a tam z siódmego metra głową trafił Leszek Jagodziński.

Stomil przez pewien moment był w szoku, że w tak prosty sposób stracił gola, a gospodarze chcieli szybko podwyższyć prowadzenie. Biało-niebiescy z minuty na minutę jednak przejmowali inicjatywę w meczu, ale co z tego, skoro nie potrafili wykorzystać stworzonych sobie sytuacji bramkowych. Stomil nie był w stanie tym razem odwrócić losów spotkania i druga porażka w tym sezonie stała się faktem.

— Nie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie, szczególnie jeśli chodzi o wynik — powiedział po meczu Szymon Grabowski, trener Stomilu.

— Dobrze przygotowaliśmy się pod względem planu, pomysłu, ale nie do końca realizacji tego wszystkiego. Muszę pochwalić zespół za sposób poruszania się w obronie w pierwszej połowie, wypełnialiśmy pole karne dużą liczbą zawodników i uniemożliwialiśmy przeciwnikowi oddanie strzału i sprokurowanie groźnej sytuacji. Nie udało nam się jednak wykorzystywać elementów, na które liczyliśmy, zwłaszcza odbioru piłki. Było za dużo niedokładności i ona nas dzisiaj zgubiła — mówi Grabowski. I dodaje: — W szatni nakreśliliśmy sobie plan na drugą połowę, chcieliśmy dłużej operować piłką i rozruszać przeciwnika na szerokości boiska, a nagle niedokładność sprawia, że tracimy piłkę i w konsekwencji bramkę. Od tego momentu gramy odważniej i bardziej do przodu. To też jest nasza bolączka, że jesteśmy groźniejsi w momentach, gdy trzeba bronić wynik. Trzeba się cieszyć z tego, ale nie o takie granie nam chodzi. Mamy pretensje o sytuacje, które tworzyliśmy, bo trzeba je kończyć bramkami, jak np. okazja Sebastiana Szypulskiego przy wyniku 0:0. Trzeba to uderzyć w światło bramki i chociaż "zatrudnić" bramkarza. U nas tego było mało i niestety mecz skończył się naszą porażką. W bardzo złych humorach wracamy do Olsztyna, długa droga przed nami i dużo przemyśleń względem tego, co było — powiedział szkoleniowiec tuż po meczu w Lublinie.

W kolejnym spotkaniu Stomil zagra na własnym stadionie z KKS-em 1925 Kalisz. Mecz zaplanowano na piątek (26.08).

POZOSTAŁE WYNIKI 7 KOLEJKI:
• Kotwica Kołobrzeg — Siarka Tarnobrzeg 3:2 (0:0)
• Polonia Warszawa — Wisła Puławy 0:0
• Garbarnia Kraków — Lech II Poznań 0:1 (0:1)
• Górnik Polkowice — Śląsk II Wrocław 1:3 (1:1)
• KKS 1925 Kalisz — Pogoń Siedlce 3:2 (0:1)
• Radunia Stężyca — GKS Jastrzębie 4:2 (1:1)
• Zagłębie II Lubin — Hutnik Kraków, poniedziałek 22 sierpnia, 13:00

PO 7 KOLEJKACH
1. Kotwica 19 17:7
2. Kalisz* 12 14:8
----------------------------
3. Olimpia 12 11:6
4. Radunia 11 15:13
5. Wisła 10 10:8
6. Górnik 10 10:9
----------------------------
7. Znicz 10 10:11
8. Stomil 9 11:11
9. Śląsk II 9 13:14
10. Pogoń 9 10:11
11. Jastrzębie 9 6:8
12. Zagłębie II* 9 9:13
13. Garbarnia 8 12:13
14. Polonia* 7 7:6
----------------------------
15. Hutnik* 7 12:12
16. Lech II 5 10:14
17. Motor 5 6:12
18. Siarka 5 9:16
* mecz mniej

Jerzy Kuczyński, Emil Marecki,