W Elblągu Olimpia walczyła do końca

2021-09-13 10:00:00 (ost. akt: 2021-09-12 20:15:58)
Radość elbląskich piłkarzy

Radość elbląskich piłkarzy

Autor zdjęcia: Ryszard Biel

II LIGA PIŁKARSKA\\\ Wielkie emocje przeżyli kibice w Elblągu, bowiem Olimpia zwycięską bramkę zdobyła dopiero w drugiej minucie doliczonego czasu. Natomiast w Ostródzie wszystko po staremu, czyli gole zdobywali znowu jedynie rywale Sokoła.
* Olimpia Elbląg - GKS Bełchatów 2:1 (0:0)
1:0 - Wenger (68 karny), 1:1 - M. Gancarczyk (74) 2:1 - Czarny (90+2)
OLIMPIA: Witan (42 Rutkowski) — Piekarski, Czarny, Wenger, Guilherme, Kałahur, Sarnowski, Krawczun (46 Kurbiel), Krasa, Senkevich (56 Winsztal), Stanisławski (80 Bawolik)

Jako pierwsi do ataku ruszyli elblążanie, bo już w 2. min z 14 m niecelnie uderzył Stanisławski. Chwilę później z podobnym skutkiem strzelił Joao Guilherme. W 20. min mogło być 1:0, jednak po główce Michała Czarnego rywale zdołali wybić piłkę z linii bramkowej. W ostatniej akcji pierwszej połowy, którą sędzia przedłużył aż o 9 minut, swoją okazję mieli też goście, bo z dystansu bardzo groźnie strzelił Waldemar Gancarczyk.
Pierwsze minuty po przerwie także należały do ekipy z Bełchatowa, która w 52. min powinna objąć prowadzenie. Nie objęła, bowiem Adrian Belka z 16 m nie trafił do pustej bramki! Dziesięć minut później goście znowu nie mieli szczęścia, ponieważ po strzale Dawida Flaszki piłka trafiła w słupek.
A że niewykorzystane sytuację się mszczą, więc w 68. min Kamil Wenger z rzutu karnego zdobył gola dla Olimpii. Radość elbląskich kibiców była jednak krótka, bo Mateusz Gancarczyk wykorzystał błąd defensywy gospodarzy i doprowadził do wyrównania.
Jednak w doliczonym czasie szczęście uśmiechnęło się do Olimpii - po strzale Sarnowskiego piłkę zdołał jeszcze odbić bełchatowski bramkarz, ale przy dobitce Czarnego był już bezradny.

* Sokół Ostróda - Wisła Puławy 0:4 (0:1)
0:1 - Paluchowski (45), 0:2 - Kondracki (53), 0:3 - Paluchowski (68), 0:4 - Teixeira (78)
SOKÓŁ: Rabin - Flak, Dzięcioł, Bondarenko, Dymerski (58 Skórecki), Urban (58 Lías) - Żyznowski, Kurowski (58 Słupski), Dowgiałło (50 Chojnowski), Rugowski - Michalski (83 Mendez)

Dla podopiecznych Jarosława Kotasa była to już ósma porażka w tym sezonie, chociaż w pierwszej połowie jego gra nie wyglądała źle. Ba, miał nawet doskonałą sytuację, jednak Jakub Żyznowski przegrał pojedynek jeden na jeden z bramkarzem. W rewanżu tuż przed przerwą doświadczony Adrian Paluchowski z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki.
Utrata bramki kompletnie załamała piłkarzy Sokoła, którzy po przerwie praktycznie już nie walczyli o korzystny wynik.
- Rywale czekali na nas błąd, no i się doczekali, a po drugim golu wszystko się posypało - przyznał trener Kotas. - Wiedzieliśmy, że w lidze będzie ciężko, ale że w ośmiu meczach nie strzelimy żadnego gola, chociaż wystawiamy trzech napastników i dwóch ofensywnych pomocników? Nie ukrywam, że czuję się niczym trener San Marino...
* Pozostałe wyniki: Garbarnia Kraków — Pogoń Siedlce 2:2 (1:1), Lech II Poznań — Motor Lublin 0:3 (0:1), Wigry Suwałki — Znicz Pruszków 1:1 (0:0), Pogoń Grodzisk Maz — Hutnik Kraków 2:1 (0:1), Chojniczanka Chojnice — Śląsk II Wrocław 2:1 (1:0), KKS 1925 Kalisz — Ruch Chorzów 1:2 (0:1), Stal Rzeszów — Radunia Stężyca 1:0 (1:0).


PO 8 KOLEJKACH
1. Stal 22 18:3
2. Ruch 18 13:5
-----------------------------
3. Chojnice 15 19:9
4. Olimpia 15 8:5
5. Motor 14 19:9
6. Kalisz 13 10:8
------------------------------
7. Radunia 12 9:11
8. Wisła 11 13:12
9. Wigry 11 7:10
10. Śląsk II 10 13:14
11. Garbarnia* 9 13:12
12. Lech II* 9 7:8
13. Pogoń G. 9 10:12
14. Pogoń S.* 8 11:13
-------------------------------
15. Znicz 8 9:13
16. Bełchatów 8 9:15
17. Hutnik* 1 3:13
18. Sokół 0 0:19
* mecz mniej