Płetwy jako odpoczynek od... wody

2021-04-13 14:00:00 (ost. akt: 2021-04-13 10:50:37)
Kacper Jurczak (biały czepek)

Kacper Jurczak (biały czepek)

Autor zdjęcia: Ela Chodyna

FINSWIMMING\\\ Kacper Jurczak przygodę ze sportem już jako kilkulatek zaczął od pływania w olsztyńskim Kormoranie, potem chciał odpocząć od wody, więc w AZS UWM trenował biegi sprinterskie, ale ostatecznie urzekło go pływanie w płetwach.
- O ile pływanie jest sportem bardzo popularnym, o tyle o pływaniu w płetwach - zaryzykuję twierdzenie - słyszało niewielu. Jak zatem trafiłeś do tego sportu?
- Po nieudanych mistrzostwach Polski w klasycznym pływaniu, które odbyły się w grudniu 2018 roku, „złapałem doła”, bo niby czasy popoprawiałem, ale oczekiwałem czegoś więcej. Na co dzień stawiam sobie wysokie cele, tymczasem wtedy zająłem odległe miejsca. „Dołek” był na tyle duży, że na trzy tygodnie odpuściłem sobie treningi. Z jednej strony chciałem pływać, ale z drugiej strony musiałem odpocząć i fizycznie, i psychicznie. No i podczas tej przerwy postanowiłem poszukać jakiejś odskoczni od wody, tym bardziej że pływanie trenowałem już od 10 lat. Powiedziałem o tym swojemu trenerowi z Kormorana Olsztyn, którym był Tomasz Grabysa. Podczas rozmowy przyznałem, że oprócz pływania zawsze lubiłem biegać, więc pan Tomasz skierował mnie do Bronisławy Ludwichowskiej z sekcji lekkoatletycznej AZS UWM. I tak w styczniu 2019 roku zacząłem trenować biegi, natomiast w tym czasie moja dziewczyna Kinga trenowała już pływanie w płetwach. No i pewnego dnia w Olsztynie wzięła udział w zawodach o Puchar Bałtyku, podczas których reprezentowała klub z Olecka. Wtedy to poznałem ludzi z tego klubu, obejrzałem płetwy i nagle naszła mnie chęć powrotu do wody. Szczególnie urzekła mnie olecka sztafeta, a konkretnie panująca w niej atmosfera. W efekcie znowu poczułem werwę i postanowiłem spróbować. W kolejnych zawodach w Olsztynie już wziąłem udział, ale płetwy i rurkę do oddychania musiałem jeszcze pożyczyć od kolegi. Sprawiło mi to olbrzymią frajdę, na dodatek zmieściłem się w dziesiątce! I tak zacząłem już na poważnie trenować pływanie w płetwach. Oczywiście ani ja, ani Kinga, nie jeździliśmy do Olecka, tylko trenowaliśmy razem w Olsztynie. Łatwo nie było, ale jakoś udało się nam to wszystko organizacyjnie pokładać. I tak z miesiąca na miesiąc osiągałem coraz lepsze wyniki, jednocześnie cały czas trenowałem biegi, bo płetwy wciąż traktowałem jako pewien eksperyment. Ciekawy i emocjonujący, ale jednak eksperyment. Godziłem naukę ze sprintem i pływaniem, bo nie mogłem podjąć decyzji, na który sport ostatecznie postawić.

- Ale w jakimś momencie taką decyzję chyba podjąłeś, skoro teraz rozmawiam z tobą jako sześciokrotnym medalistą ubiegłorocznych mistrzostw Polski w pływaniu w płetwach...
- Zaczęło się od tego, że w 2019 roku podczas zawodów w Kłajpedzie poszło mi fenomenalnie, bowiem na 200 metrów poprawiłem się aż o dziewięć sekund, zajmując ostatecznie drugie miejsce, chociaż rywale byli bardziej doświadczeni i starsi. Poza tym na 100 metrów byłem trzeci. W tym momencie poczułem, że to jest to! A przecież cały czas jeszcze dopiero uczyłem się tego sportu, na dodatek nie poświęcałem mu się w stu procentach, bo musiałem znaleźć też czas na biegi. Na przykład przed wyjazdem do Kłajpedy wziąłem udział w zawodach lekkoatletycznych, w których w biegu na 200 metrów zabrakło mi tylko pięciu setnych sekundy do klasy sportowej! A przecież były to moje pierwsze zawody po zaledwie kilku miesiącach treningu! Bylem bardzo zadowolony, jednak po Kłajpedzie musiałem wybrać, no i wybrałem płetwy.

- I tak, chcąc odpocząć od wody, ponownie do tej wody trafiłeś... Ale pływanie, że tak powiem „normalne”, od tego w płetwach dość mocno się różni.
- Oczywiście. W klasycznym pływaniu głównie ręce pracują, tymczasem tu motorem napędowym są nogi, bo na nich są płetwy. Dzięki temu, że skupiłem się już tylko na pływaniu, teraz mam więcej czasy na treningi i na poprawianie techniki.

- To ile godziny tygodniowo trenujesz?
- Dwa razy dziennie, rano i wieczorem, tylko w sobotę mam jeden trening. W sumie jest to jedenaście 90-minutowych zajęć.

- Sądząc po wynikach, to postawiłeś na płetwy tradycyjne (Bi-Fins - red.), ale zawodnicy rywalizują także w monopłetwach (jedna duża płetwa, którą pływak zakłada na obie stopy - red.).
- Ja też usiłowałem pływać w monopłetwie, ale trzeba mieć do niej bardzo stabilną i - że tak się wyrażę - płaską „strzałkę”. W monopłetwie płyniesz ruchem delfinowym, który idzie z brzucha, ale jednocześnie bardzo to utrudnia utrzymanie „strzałki” w poziomie. Jest to zupełnie inna technika pływania, która mi nie odpowiada, dlatego skupiłem się na płetwach tradycyjnych. Ale w przyszłości tę technikę też będę chciał opanować.

- Opowiadasz o swoich początkach w 2019 roku, tymczasem rok kolejny był już dla ciebie pasmem sukcesów. I to po tak krótkim treningu!
- Rzeczywiście, ale pierwszy raz na podium mistrzostw Polski stanąłem już w 2019 roku, bo byłem w sztafecie Amfiprionu Olecko, która w Aquasferze wywalczyła dwa srebrne medale (4x50 i 4x100 m - red.). Natomiast w ubiegłym roku w sumie sześć razy stanąłem na podium mistrzostw Polski. Poza tym moim ważnym celem był Puchar Świata we Włoszech. Forma rosła, bo chciałem tam zrobić minimum na mistrzostwa świata. Byłem w życiowej formie, niestety, z powodu epidemii impreza została odwołana.

- Jakie są więc twoje kolejne sportowe marzenia?
- Najpierw muszę zrobić minimum na mistrzostwa świata, a potem chciałbym zdobyć wszystko, co jest w tym sporcie do zdobycia (śmiech). Czyli mistrzostwo Europy, mistrzostwo świata oraz wygrać zawody World Games (igrzyska sportów nieolimpijskich - red.).

- Nie boli cię, że pływanie w płetwach nie jest dyscypliną olimpijską?
- Pewnie, że boli, ale teraz już o tym nie myślę. Nie dzielę sportu na fajny i niefajny tylko dlatego, że jeden jest olimpijski, a drugi nie. Najważniejsze, że to, co robię, sprawia mi radość.

- Marzenia masz wspaniałe, ale to wszystko przecież kosztuje, na przykład najbliższe zawody World Games odbędą się w przyszłym roku w Stanach Zjednoczonych. A pływanie w płetwach jest sportem niszowym, jak więc to wszystko spinasz finansowo?
- Jest to sport nieolimpijski, więc z dofinansowaniem jest kiepsko. Do tej pory głównymi sponsorami są moi rodzice, którzy opłacają treningi i wyjazdy na zawody.

- Czyli jeśli zakwalifikujesz się do World Games, to z jednej strony rodzice będą dumni i szczęśliwi, ale z drugiej strony będą musieli głęboko sięgnąć do kieszeni.
- Nie, bo zawodnicy, którzy osiągnął minima na tę imprezę, zostaną powołani do reprezentacji Polski, więc wyjazd zostanie opłacony przez Polski Związek Płetwonurkowania. Tak samo jest z mistrzostwami Europy i świata.
ARTUR DRYHYNYCZ

Kacper Jurczak
20-latek pływanie w płetwach trenuje w klubie Amfiprion Olecko. W 2020 roku podczas mistrzostw Polski Open Water indywidualnie był drugi, a w sztafecie wywalczył złoty medal. Poza tym w mistrzostwach Polski wygrał na 400 Bi-Fins (płetwy tradycyjne) oraz był drugi na 200 i 50 Bi-Fins - do tych sukcesów dołożył jeszcze srebrny medal w sztafecie 4x50 B-iFins. Kacper jest jednym z kandydatów w 60. Plebiscycie na 10 Najpopularniejszych Sportowców Województwa.

Amfiprion Olecko
Założycielem i prezesem klubu, który początkowo nazywał się Amflora i skupiał płetwonurków, jest Janusz Romańczuk. Od 2009 roku klub zajmuje się również pływaniem w płetwach (Finswimming). Od tego czasu Amfiprion osiągnął wiele sukcesów w mistrzostwach Polski, Europy, świata oraz w Pucharze Świata.

Kacper Jurczak

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5

GRUPA WM Sp. z o.o. realizuje projekt dofinansowany z Funduszy Europejskich w ramach działania 1.5 Dotacje na kapitał obrotowy Programu Operacyjnego Polska Wschodnia 2014-2020.

Unia Europejska

VISA MASTER CARD