Majchrzak: wiedziałem, co chcę zagrać inaczej
2025-08-29 09:50:27(ost. akt: 2025-08-29 09:51:57)
TENIS\\\ Kamil Majchrzak sprawił niespodziankę, po raz pierwszy w karierze pokonując Rosjanina Karena Chaczanowa 2:6, 6:7 (4-7), 6:4 7:5 7:6 (10-5) i awansując do trzeciej rundy US Open.
Zawodnicy wyszli na kort o 13 czasu miejscowego, a skończyli o 17.31. Dwa sety - drugi i piąty - w tym meczu trwały po godzinie. Był to heroiczny bój, który dla polskiego tenisisty okazał się zwycięski. I oznacza, że wyrównał swoje najlepsze wielkoszlemowe osiągnięcie.
Majchrzak wiedział, że czeka go trudne zadanie. Nie dość, że Chaczanow był w Nowym Jorku rozstawiony z numerem dziewięć, to jeszcze nie udało mu się go pokonać w żadnym z czterech dotychczasowych pojedynków.
- Przed meczem dawałem sobie całkiem niezłe szanse z tego względu, że wiedziałem, co chcę zrobić inaczej niż w poprzednich meczach. To była kwestia egzekucji mojego planu. Chciałem zobaczyć, na jakim poziomie jest jego gra. Na Wimbledonie zagrałem dobrze, a on genialnie. Myślałem, że jeśli zmodyfikuję trochę taktykę i bardziej wezmę sprawy w swoje ręce, to być może będę w stanie pokusić się o zwycięstwo. Z takim nastawieniem wyszedłem - mówił po meczu piotrkowianin.
Majchrzak nie miał nic do stracenia, ale pierwsze dwa sety nie poszły po jego myśli. Pierwszego przegrał gładko 2:6. W drugim prowadził już 4:1, ale Chaczanow odrobił straty i okazał się lepszy w tie-breaku.
- Na koniec tego seta myślałem tylko o tym, żeby dociągnąć na korcie do dwóch godzin. Miałem w nim swoje szanse: breaka i nawet piłkę setową, ale zaserwował wtedy asa - podkreślił Polak.
W następnym secie kluczowy był trzeci gem, w którym doszło do przełamania na korzyść Polaka. Miał szansę na zamknięcie seta w gemie dziewiątym, ale Chaczanow obronił dwie piłki meczowe i utrzymał podanie. Majchrzak nie dał za wygraną i rozstrzygnął tę partię w stosunku 6:4.
Kolejne dwa sety to wyniszczająca walka z nieprawdopodobną wprost dramaturgią. O wygranej Majchrzaka w secie czwartym zadecydowało przełamanie w jedenastym gemie na 6:5. W decydującej partii Polak przegrywał już 2:5, ale odrobił straty, obronił dwa meczbole i doprowadził do tie-breaka. W tym przegrywał tylko na samym początku, a ostatecznie zwyciężył 10-5.
W sumie w tym meczu, który trwał 271 minut i w którym każdy tenisista pokonał dystans około 4 kilometrów, było aż 389 zagrań. Majchrzak wygrał i tę statystykę 196:193.
Na rozmowie z mediami pojawił się niemal trzy godziny po spotkaniu. Mocno zmęczony, ale szczęśliwy. W nagrodę za swój wysiłek zagra w sobotę z 23-letnim Szwajcarem Leandro Riedim. On - mimo iż sklasyfikowany jest na 435. miejscu ATP - robi tu furorę, bo jak burza przeszedł przez kwalifikacje, a potem odprawił z kwitkiem Pedro Martineza (3:0) i Francisco Cerundolo (3:2), po meczu, który trwał jednak godzinę krócej niż walka Majchrzaka z Chaczanowem.
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez