Efekt siatkarskiej pracy od podstaw
2025-08-29 13:00:00(ost. akt: 2025-08-29 10:45:02)
SIATKÓWKA\\\ Polscy siatkarze i siatkarki od lat regularnie zdobywają medale ważnych imprez. Teraz do starszych kolegów i koleżanek dołączyła młodzież, która staje na podium mistrzostw świata i Europy. Z czego wynika „fenomen polskiej siatkówki”?
Polska siatkówka w ostatnich latach święci ogromne sukcesy. Męska reprezentacja z ośmiu ostatnich imprez międzynarodowych przywiozła medale, w tym trzy złote. Zdobyła też w zeszłym roku pierwszy od 48 lat medal olimpijski - w Paryżu biało-czerwoni wywalczyli srebro. Nieprzerwanie od czerwca 2022 roku są liderami światowego rankingu. W każdych rozgrywkach pod wodzą trenera Nikoli Grbica, który objął stanowisko w 2022 roku, do tej pory stawali na podium.
- Ta reprezentacja się zmienia, są wielcy liderzy i nowi zawodnicy, którzy doskonale sobie radzą. A to dlatego, że mamy silną ligę i bardzo solidne szkolenie – przyznał minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki.
Coraz lepsze wyniki notuje także kobieca drużyna. Dowody na to, że siatkarki wychodzą z cienia bardziej utytułowanych kolegów, to udział po 16 latach przerwy w igrzyskach olimpijskich, trzy z rzędu brązowe medale Ligi Narodów, trzecie miejsce w światowym rankingu oraz wywalczony w środę awans do ćwierćfinału MŚ (w sobotę w 1/8 finału Polki zagrają z Belgią).
- Duży wpływ na to miało wprowadzenie systemu SOS, bo chcę przypomnieć, że w reprezentacji seniorek na dzień dzisiejszy jest około 8-9 dziewczyn, które brały w nich udział. Tylko te starsze jak Agnieszka Korneluk, rozgrywająca Katarzyna Wenerska czy może z młodszych Alicja Grabka nie przechodziły przez ten system. Plus jest jeszcze Szkoła Mistrzostwa Sportowego – zaznaczył Waldemar Wspaniały, szef Siatkarskich Ośrodków Szkolnych (SOS) i były trener męskiej kadry. - Wszystko w odpowiedniej kolejności. Najpierw jest mini siatkówka, później SOS-y, a dalej te najbardziej utalentowane, wybitne dziewczęta i chłopcy trafiają do SMS, odpowiednio, w Szczyrku i Spale. Cały ten system działa tak, jak powinien działać – dodał.
Zdaniem ministra Rutnickiego możemy mówić o fenomenie siatkówki w kraju. On również zaznaczył, że to efekt wieloletniej pracy u podstaw, a dużą rolę odegrały funkcjonujące od kilkunastu lat SOS-y. - To jeden z najlepszych tego typu programów. Ten projekt z dużym powodzeniem jest realizowany przez Polski Związek Piłki Siatkowej, ale też dotowany z funduszy ministerstwa. Wiele lat temu do Szamotuł, skąd pochodzę, przyjechał Waldemar Wspaniały, który jest ojcem i patronem tego projektu. On miał taką wizją, żeby właśnie taki ośrodek stworzyć w Szamotułach. To wiele lat ciężkiej pracy, ale widzę, że to jest kluczowe. W całym tym systemie jest kilkanaście tysięcy siatkarzy i siatkarek – tłumaczył minister sportu.
- Duży wpływ na to miało wprowadzenie systemu SOS, bo chcę przypomnieć, że w reprezentacji seniorek na dzień dzisiejszy jest około 8-9 dziewczyn, które brały w nich udział. Tylko te starsze jak Agnieszka Korneluk, rozgrywająca Katarzyna Wenerska czy może z młodszych Alicja Grabka nie przechodziły przez ten system. Plus jest jeszcze Szkoła Mistrzostwa Sportowego – zaznaczył Waldemar Wspaniały, szef Siatkarskich Ośrodków Szkolnych (SOS) i były trener męskiej kadry. - Wszystko w odpowiedniej kolejności. Najpierw jest mini siatkówka, później SOS-y, a dalej te najbardziej utalentowane, wybitne dziewczęta i chłopcy trafiają do SMS, odpowiednio, w Szczyrku i Spale. Cały ten system działa tak, jak powinien działać – dodał.
Zdaniem ministra Rutnickiego możemy mówić o fenomenie siatkówki w kraju. On również zaznaczył, że to efekt wieloletniej pracy u podstaw, a dużą rolę odegrały funkcjonujące od kilkunastu lat SOS-y. - To jeden z najlepszych tego typu programów. Ten projekt z dużym powodzeniem jest realizowany przez Polski Związek Piłki Siatkowej, ale też dotowany z funduszy ministerstwa. Wiele lat temu do Szamotuł, skąd pochodzę, przyjechał Waldemar Wspaniały, który jest ojcem i patronem tego projektu. On miał taką wizją, żeby właśnie taki ośrodek stworzyć w Szamotułach. To wiele lat ciężkiej pracy, ale widzę, że to jest kluczowe. W całym tym systemie jest kilkanaście tysięcy siatkarzy i siatkarek – tłumaczył minister sportu.
SOS to ogólnopolski projekt szkoleniowy. Powstał w 2012 roku z inicjatywy PZPS. To jedyny tak szeroko zakrojony, nowoczesny siatkarski projekt szkoleniowy dla dzieci i młodzieży na świecie. Obejmuje szkoły podstawowe i średnie w całym kraju. Opiera się na idei współpracy szkoły, lokalnego samorządu i związku sportowego. W 2024 roku w ramach programu 10 tysięcy dzieci trenowało w ponad 200 szkołach podstawowych i ponadpodstawowych pod okiem 670 szkoleniowców.
W Olsztynie SOS-y oparte są na Szkole Podstawowej nr 33, gdzie trenują dzieci od IV do VIII klasy, oraz liceum przy Szkole Mistrzostwa Sportowego. - Ale system obejmuje też cały nasz region - wyjaśnia Sergiusz Salski, jeden z dwóch wojewódzkich koordynatorów projektu (drugim jest Mieczysław Korzeniewski). - Szkolenie odbywa się bowiem także w Elblągu, Ełku, Szczytnie, Kętrzynie i Braniewie.
- Cały ten system, który stworzyliśmy 13 lat temu, ma wpływ na to, co się dzieje w polskiej siatkówce, zarówno żeńskiej, jak i męskiej. Nic przypadkowo się nie dzieje, szczególnie w sporcie. Żeby cokolwiek osiągnąć, trzeba mieć system, przede wszystkim nauczycieli. To jest zasługa trenerów, którzy szukają dzieciaków w wieku 12 lat, bo tak zaczynamy, ale też w mini siatkówce. W systemie SOS jest ponad 600 szkoleniowców. Nic, tylko się cieszyć, że mamy taki potencjał i takie zaplecze – powiedział Wspaniały. - Ten system działa już 13 lat i mam nadzieję, że będzie działał zawsze. Oczywiście na to potrzebne są środki z budżetu państwa, zagwarantowane co roku. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na to, żeby tych środków nie przekazywać na SOS-y – podkreślił były trener kadry.
Seniorzy regularnie zdobywają medale międzynarodowych imprez, jednak w ostatnich latach ich młodszym kolegom trudno było powtórzyć wielkie triumfy rocznika '97, który najpierw wygrał w 2015 roku mistrzostwa Europy i świata kadetów, rok później ME juniorów, a w 2017 roku został mistrzem świata juniorów. Z tego składu pięciu zawodników przebiło się do zespołu seniorów, z którym obecnie osiąga sukcesy.
- Cały ten system, który stworzyliśmy 13 lat temu, ma wpływ na to, co się dzieje w polskiej siatkówce, zarówno żeńskiej, jak i męskiej. Nic przypadkowo się nie dzieje, szczególnie w sporcie. Żeby cokolwiek osiągnąć, trzeba mieć system, przede wszystkim nauczycieli. To jest zasługa trenerów, którzy szukają dzieciaków w wieku 12 lat, bo tak zaczynamy, ale też w mini siatkówce. W systemie SOS jest ponad 600 szkoleniowców. Nic, tylko się cieszyć, że mamy taki potencjał i takie zaplecze – powiedział Wspaniały. - Ten system działa już 13 lat i mam nadzieję, że będzie działał zawsze. Oczywiście na to potrzebne są środki z budżetu państwa, zagwarantowane co roku. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na to, żeby tych środków nie przekazywać na SOS-y – podkreślił były trener kadry.
Seniorzy regularnie zdobywają medale międzynarodowych imprez, jednak w ostatnich latach ich młodszym kolegom trudno było powtórzyć wielkie triumfy rocznika '97, który najpierw wygrał w 2015 roku mistrzostwa Europy i świata kadetów, rok później ME juniorów, a w 2017 roku został mistrzem świata juniorów. Z tego składu pięciu zawodników przebiło się do zespołu seniorów, z którym obecnie osiąga sukcesy.
Aktualnie na międzynarodowej arenie w kategoriach młodzieżowych brylują głównie Francuzi i Włosi. Ci pierwsi pokonali Polaków w finale niedawno zakończonych mistrzostw świata do lat 19 oraz w meczu o brąz mistrzostw Europy do lat 16. Włosi zdobyli złoto tej drugiej imprezy.
- Oczywiście, fajnie odnosić sukcesy, ale ja bym patrzył na to przez pryzmat tego, ilu zawodników z juniorskich reprezentacji trafi do seniorskiej kadry. Jeśli Włosi przez wiele lat mieli z tym problem, to stworzyli system szkolenia, który im przyniósł oczekiwane efekty. My ten system mamy od dawna i już teraz korzystamy z tych siatkarzy, którzy systematycznie dołączają do reprezentacji. Wśród Włochów byli 20-latkowie, a u nas dopiero debiutowali gracze, którzy mieli 25 lat, bo mamy tak mocną i szeroką kadrę. Nie rozpaczałbym, że nie sięgamy po złote medale w kategoriach młodzieżowych. Ci zawodnicy mają się ogrywać, zdobywać doświadczenie i później trafiać do pierwszej reprezentacji, bo to jest piramida szkolenia, którą mamy wypracowaną - podkreślił prezes PZPS Sebastian Świderski.
Tego samego zdania jest Wspaniały, chociaż podkreślił, że rok 2025 jest wyjątkowy dla polskiej siatkówki, bowiem do sukcesów seniorów dołączyła młodzież, która również zdobywa medale międzynarodowych imprez. Juniorzy do lat 19 zostali wicemistrzami świata, ich równolatki wywalczyły brąz MŚ, a dziewczęta do lat 16 zostały mistrzyniami Europy.
Z kolei reprezentacja U-21 siatkarzy właśnie awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata, w którym w piątek zagra z Czechami.
- Ja się w ogóle nie martwię. Włosi niedawno wygrywali wszystko, w tej chwili już nie są jedyni na topie, bo dołączyli Francuzi. My jesteśmy w trójce państw europejskich czy nawet biorąc pod uwagę cały świata, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży, a taki rocznik, jakim był ‘97, czy jeszcze wcześniej ‘77, a nieco później ’84, to się raz na 10 lat trafia. Takie roczniki, że akurat się znajdzie 10 zawodników, którzy po prostu wszystko wygrywają – zauważył szef SOS. - Jestem przekonany, że co roku z tej młodzieży będą zawodniczki i zawodnicy awansować do szerokich kadr reprezentacji Polski. Obecnie przypomnę nazwiska Kuby Nowaka, który był w SOS i został brązowym medalistą mistrzostw Europy w wieku 16 lat, gdzie został najlepszym środkowym, Kuby Hawryluka czy Kajtka Kubickiego. Oni wszyscy byli w SOS, a w tym roku dołączyli do reprezentacji - wyliczył.
Wspaniały zwrócił również uwagę na takich zawodników, jak Tomasz Fornal, Jakub Kochanowski i Norbert Huber, którzy obecnie stanowią o sile kadry seniorów, oraz Martynę Czyrniańską i Magdalenę Stysiak, czyli podstawowe zawodniczki zespołu narodowego siatkarek. Podkreślił, że wszyscy przeszli przez cały system siatkarskiego szkolenia młodzieży w Polsce.
Zdaniem szefa SOS kluczem do fenomenu polskiej siatkówki na arenie międzynarodowej jest właśnie szkolenie, a przede wszystkim - trenerzy, od których zaczyna się przygoda najmłodszych z tą dyscypliną.
- To trzeba podkreślać - to nie my na górze, bo wymyśliliśmy system, tylko pracę na dole wykonują trenerzy z naszych szkół i klubów, bo to oni chodzą po placówkach rozmaitych i szukają, namawiają dzieci, a później przez kilka lat trenują i zaczynają w ogóle całą przygodę z siatkówką. Szacunek dla tych ludzi – zakończył Wspaniały.
Monika Sapela/PAP
Tego samego zdania jest Wspaniały, chociaż podkreślił, że rok 2025 jest wyjątkowy dla polskiej siatkówki, bowiem do sukcesów seniorów dołączyła młodzież, która również zdobywa medale międzynarodowych imprez. Juniorzy do lat 19 zostali wicemistrzami świata, ich równolatki wywalczyły brąz MŚ, a dziewczęta do lat 16 zostały mistrzyniami Europy.
Z kolei reprezentacja U-21 siatkarzy właśnie awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata, w którym w piątek zagra z Czechami.
- Ja się w ogóle nie martwię. Włosi niedawno wygrywali wszystko, w tej chwili już nie są jedyni na topie, bo dołączyli Francuzi. My jesteśmy w trójce państw europejskich czy nawet biorąc pod uwagę cały świata, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży, a taki rocznik, jakim był ‘97, czy jeszcze wcześniej ‘77, a nieco później ’84, to się raz na 10 lat trafia. Takie roczniki, że akurat się znajdzie 10 zawodników, którzy po prostu wszystko wygrywają – zauważył szef SOS. - Jestem przekonany, że co roku z tej młodzieży będą zawodniczki i zawodnicy awansować do szerokich kadr reprezentacji Polski. Obecnie przypomnę nazwiska Kuby Nowaka, który był w SOS i został brązowym medalistą mistrzostw Europy w wieku 16 lat, gdzie został najlepszym środkowym, Kuby Hawryluka czy Kajtka Kubickiego. Oni wszyscy byli w SOS, a w tym roku dołączyli do reprezentacji - wyliczył.
Wspaniały zwrócił również uwagę na takich zawodników, jak Tomasz Fornal, Jakub Kochanowski i Norbert Huber, którzy obecnie stanowią o sile kadry seniorów, oraz Martynę Czyrniańską i Magdalenę Stysiak, czyli podstawowe zawodniczki zespołu narodowego siatkarek. Podkreślił, że wszyscy przeszli przez cały system siatkarskiego szkolenia młodzieży w Polsce.
Zdaniem szefa SOS kluczem do fenomenu polskiej siatkówki na arenie międzynarodowej jest właśnie szkolenie, a przede wszystkim - trenerzy, od których zaczyna się przygoda najmłodszych z tą dyscypliną.
- To trzeba podkreślać - to nie my na górze, bo wymyśliliśmy system, tylko pracę na dole wykonują trenerzy z naszych szkół i klubów, bo to oni chodzą po placówkach rozmaitych i szukają, namawiają dzieci, a później przez kilka lat trenują i zaczynają w ogóle całą przygodę z siatkówką. Szacunek dla tych ludzi – zakończył Wspaniały.
Monika Sapela/PAP
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez