Kielce odpadły z Ligi Mistrzów
2025-04-02 21:30:34(ost. akt: 2025-04-02 21:32:47)
Piłkarze ręczni Industrii Kielce w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów zremisowali na wyjeździe z Fuechse Berlin 38:37 (24:21) i odpadli z rozgrywek. Niemiecka drużyna, która wygrała pierwszy mecz 33:27, awansowała do ćwierćfinału.
Fuechse Berlin - Industria Kielce 37:37 (21:24)
Fuechse Berlin: Dejan Milosavljev, Lasse Ludwig, - Mathias Gidsel 12, Lasse Andersson 6, Nils Lichtlein 6, Tim Freihoefer 3, Leo Prantner 2, Lukas Herburger 2, Mijajlo Marsenic 2, Manuel Strlek 1, Matthes Langhoff 1, Max Darj 1, Hakun Av Teigum 1, Fabian Wiede, Max Beneke.
Industria Kielce: Miłosz Wałach, Bekir Cordalija – Szymon Sićko 8, Benoit Kounkoud 6, Dylan Nahi 5, Alex Dujshebaev 4, Daniel Dujshebaev 4, Jorge Maqueda 3, Hassan Kaddah 3, Theo Monar 2, Michał Olejniczak 1, Arciom Karalek 1, Cezary Surgiel, Tomasz Gębala,.
Karne minuty: Fuechse – 10, Industria – 14. Sędziowali: Bojan Lah, David Sok (Słowenia).
Wicemistrzowie Polski do rewanżowego starcia w Berlinie przystępowali w arcytrudnej sytuacji. W pierwszym meczu ulegli we własnej hali Fuechse 27:33. Popularne „Lisy” wystąpiły w tym samym składzie co tydzień temu, a w kadrze kielczan znalazł się kontuzjowany ostatnio Łukasz Rogulski.
Polska drużyna rozpoczęła z dużym animuszem. W czwartej minucie po trafieniu Benoita Kounkuda Industria prowadziła 3:1. Ale wtedy sprawy w swoje ręce wziął rozgrywający gospodarzy Mathias Gidsel. Duńczyk, uznawany za najlepszego aktualnie piłkarza ręcznego globu, był praktycznie nie do zatrzymania. Po jego trzeciej bramce Fuechse dosyć szybko doprowadziło do remisu (4:4). Gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie dopiero w 12. min (10:9), po już szóstym celnym rzucie Gidsela.
Nie załamało to gości, którzy odpowiedzieli bramkami Szymona Sićki i Dylana Nahiego. Kiedy sześć minut później po kolejnym trafieniu Gidsela zespół z Berlina wygrywał 14:12, wydawało się, że niemiecka ekipa zmierza prosto do ćwierćfinału. Ale podopieczni Tałanta Dujszebajewa pokazali charakter. Na sześć minut przed końcem pierwszej połowy do siatki gospodarzy trafił Daniel Dujshebaev i był już remis (17:17). Drużyna z Kielc poszła za ciosem i po jej trzech bramkach z rzędu było już 21:18 (Kounkoud).
Na kilkadziesiąt sekund przed przerwą przewaga gości wzrosła do czterech bramek (24:20 - Daniel Dujshebaev), ale zdążył jeszcze odpowiedzieć niesamowity Gidsel, który zdobył swoją 10 bramkę. Spotkanie było prowadzone w szalonym tempie, a bramkarze obu drużyn wystąpili w drugoplanowych rolach. Wystarczy tylko powiedzieć, że w pierwszych 30 minutach Dejan Milosavljev (Fuechse) odbił dwie piłki, a Bekir Cordalija (Industria) tylko jedną. Oba zespoły grały bardzo twardo, często przekraczając przepisy. Efektem tego były kontuzje Tima Freihoefera, Fabiana Wiede’a oraz kapitana Industrii Alexa Dujshebaeva. Cała trójka nie pojawiła się już na parkiecie.
Obaj bramkarze poprawili się na początku drugiej połowy, bo pierwsza bramka w tej części gry padła dopiero w 35. min. Po trafieniu Gidsela gospodarze zmniejszyli straty do jednej bramki (23:24), a cztery minuty później był już remis (27:27). Kielczanie jednak nie rezygnowali, a ciężar gry wziął na swoje barki Sićko. Po jego trafieniu goście w 44. min. prowadzili 30:28. Koncert gry kieleckiego zespołu trwał nadal. Na sześć minut przed końcem po trafieniu Kounkouda zespół z Kielc prowadził 35:31 i był bliski odrobienia strat z pierwszego meczu.
Przy wyniku 35:32 Tałant Dujszebajew postawił wszystko na jedną kartę. Wycofał bramkarza i w ataku jego podopieczni grali siedmioma zawodnikami w polu. Niestety goście dwa razy zgubili piłkę, a do pustej kieleckiej bramki trafili Lasse Andersson i Mijajlo Marsenic. To przesądziło o losach dwumeczu. Niemiecka ekipa awansowała do ćwierćfinału, a Industria odpadła z rozgrywek. (PAP)
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez