Prezes Jankowski ocenia sezon
2025-04-03 12:00:00(ost. akt: 2025-04-03 12:07:40)
SIATKÓWKA Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony plan nie został zrealizowany, ale z drugiej strony - uniemożliwiły nam to kontuzje - mówi Tomasz Jankowski, prezes Indykpolu AZS Olsztyn, który sezon PlusLigi zakończył na dziewiątym miejscu.
- Miało być tak pięknie, czyli miejsce w ósemce i walka o medale, a wyszło, jak wyszło, czyli skończyło się na dziewiątym miejscu. Dlaczego?
- Na pewno był to bardzo trudny sezon ze względu na zawirowania na stanowisku trenera i kontuzje, które mocno nas osłabiły.
- Zwolnienie trenera już w połowie pierwszej rundy było z waszej strony przyznaniem, że zatrudnienie Juana Barriala było błędem?
- Nie wiem, czy można to nazwać błędem. Na pewno argentyński szkoleniowiec miał pecha, bo na początku sezonu graliśmy z mocnymi rywalami, mając osłabiony skład. Przypomnę, że kontuzja wyeliminowała Karlitzka, a Tervaportti nie był w optymalnej dyspozycji.
- Ale nawet bez Niemca i Fina Indykpol AZS powinien, a nawet musiał, wygrać w Będzinie, tymczasem przegrał tam do zera! Dodam, że z żadnym innym rywalem gospodarzom, którzy ostatecznie z hukiem spadli z PlusLigi, już się to nie udało...
- Dlatego po tej porażce, która przelała czarę goryczy, władze klubu uznały, że konieczna była zmiana trenera. W efekcie drużynę objął Marcin Mierzejewski i wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku, ale pojawiły się kolejne kłopoty, czyli poważne problemy zdrowotne Marcina i Karlitzka.
- Niemiec mógłby się nawet nazywać Moritz Problemy Zdrowotne Karlitzek.
- Jednak w tym roku miał naprawdę bardzo poważne problemy.
- Do tego Hadrava, chociaż zdrowy, grał poniżej oczekiwań. W efekcie z 16 meczów, które rozegraliście z czołową ósemką, wygraliście tylko jeden - z LUK-iem w Olsztynie.
- Te wyniki pokazują, że Indykpol AZS zajął adekwatne do prezentowanej formy miejsce.
- Ale nie adekwatne do oczekiwań kibiców!
- Na pewno był to bardzo trudny sezon ze względu na zawirowania na stanowisku trenera i kontuzje, które mocno nas osłabiły.
- Zwolnienie trenera już w połowie pierwszej rundy było z waszej strony przyznaniem, że zatrudnienie Juana Barriala było błędem?
- Nie wiem, czy można to nazwać błędem. Na pewno argentyński szkoleniowiec miał pecha, bo na początku sezonu graliśmy z mocnymi rywalami, mając osłabiony skład. Przypomnę, że kontuzja wyeliminowała Karlitzka, a Tervaportti nie był w optymalnej dyspozycji.
- Ale nawet bez Niemca i Fina Indykpol AZS powinien, a nawet musiał, wygrać w Będzinie, tymczasem przegrał tam do zera! Dodam, że z żadnym innym rywalem gospodarzom, którzy ostatecznie z hukiem spadli z PlusLigi, już się to nie udało...
- Dlatego po tej porażce, która przelała czarę goryczy, władze klubu uznały, że konieczna była zmiana trenera. W efekcie drużynę objął Marcin Mierzejewski i wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku, ale pojawiły się kolejne kłopoty, czyli poważne problemy zdrowotne Marcina i Karlitzka.
- Niemiec mógłby się nawet nazywać Moritz Problemy Zdrowotne Karlitzek.
- Jednak w tym roku miał naprawdę bardzo poważne problemy.
- Do tego Hadrava, chociaż zdrowy, grał poniżej oczekiwań. W efekcie z 16 meczów, które rozegraliście z czołową ósemką, wygraliście tylko jeden - z LUK-iem w Olsztynie.
- Te wyniki pokazują, że Indykpol AZS zajął adekwatne do prezentowanej formy miejsce.
- Ale nie adekwatne do oczekiwań kibiców!
Cała rozmowa w czwartkowej Gazecie Olsztyńskiej
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez